Firma Marka Zuckerberga przekazywała producentom telefonów komórkowych dane użytkowników – bez ich zgody. Na liście jest 60 podmiotów, m.in. Apple, Amazon, BlackBerry, Microsoft i Samsung, ale są też podmioty chińskie: Huawei, Lenovo, Oppo i TCL. To właśnie ze względu na fakt współpracy z podmiotami z Państwa Środka Facebook może mieć wielki problem. Według „New York Timesa” proceder trwał od 2010 r. i nie wiadomo, jaka liczba danych została udostępniona. W tym okresie z chińskiej sceny wycofał się Google. Jest więc przypuszczenie, że chiński rynek stał się dla Facebooka jeszcze bardziej atrakcyjny, co mogło wpłynąć na decyzję o współpracy z lokalnymi firmami.

– Producenci telefonów dostali dostęp do informacji, na przekazywanie których użytkownicy się nie zgodzili. Facebook nas okłamywał, dawał złudzenie, że możemy rozporządzać danymi, a naprawdę sam decydował, komu te dane udostępni – komentuje Adam Haertle z portalu Zaufana Trzecia Strona. – Zdaje się, że Facebook poszedł komuś za bardzo na rękę i liczył, że nikt się nie dowie – dodaje.

Najpoważniejsze konsekwencje kooperacji rysują się na linii Facebook – administracja USA. O ile z amerykańskimi czy koreańskimi producentami Waszyngton nie ma problemu, o tyle chińskie podmioty technologiczne są solą w oku Białego Domu. Z dwóch powodów. Po pierwsze chińscy producenci produkują i sprzedają taniej towary o podobnej jakości. Cierpi na tym Apple, który w 2017 r. został wyprzedzony globalnie pod względem sprzedanych telefonów przez Huawei. Jeśli spojrzeć szerzej, cierpi na tym także bilans handlowy Stanów Zjednoczonych z Chinami. W 2017 r. eksport USA do Chin był wart 375 mld dol. mniej niż eksport Chin do USA. Ze względu na tak dużą różnicę w bilansie handlowym amerykański protekcjonizm eskaluje, rozlewając się na różne pola działalności gospodarczej. W tym roku amerykańska administracja zablokowała ogromne przejęcie – wyceniane na 142 mld dol. – firmy Qualcomm, jednego z największych producentów komunikacji bezprzewodowej i procesorów do urządzeń mobilnych przez powiązaną z Singapurem spółkę Broadcom. W tle decyzji rysuje się wyścig o rozwój technologii 5G pomiędzy Chinami a USA. Mowa zatem o próbie ochrony przedsiębiorstw i technologii oraz wyrównania bilansu handlowego. Swoista pomoc platformy społecznościowej dla chińskich producentów telefonów nie jest więc dobrze widziana, nawet jeśli miała na celu udoskonalenie produktu Facebooka.

Po drugie administracja USA obawia się chińskiego wywiadu gospodarczego. Biały Dom, ingerując w umowy podmiotów prywatnych, wielokrotnie podawał troskę o bezpieczeństwo narodowe. Sytuacja zaogniła się przy okazji publikacji w 2012 r. raportu Izby Reprezentantów, który sugerował, że kupowanie chińskiego sprzętu przez firmy z USA, ze względu na bliskie powiązanie producentów z władzami Państwa Środka, niesie ryzyko przekazywania informacji. Nie chodziło tylko o telefony, ale także o infrastrukturę sieciową. Ten dokument był jedną z przyczyn tegorocznego nacisku na amerykańskie telekomy m.in. AT&T, by nie sprzedawały chińskiego sprzętu amerykańskim klientom. Wtedy Reuters zacytował kongresmena, który zastrzegając anonimowość, oświadczył: – Jeśli któraś z amerykańskich firm będzie powiązana biznesowo z Huaweiem lub chińskim operatorem China Mobile, będzie jej o wiele trudniej zdobyć kontrakt na realizowanie zamówień publicznych.

Biorąc pod uwagę poważne zastrzeżenia administracji Donalda Trumpa względem chińskiej aktywności na kontynencie północnoamerykańskim, Facebook wszedł w poważny konflikt z protektorem, który do tej pory działał na jego korzyść, choćby lobbując silnie przeciw opodatkowaniu sieci społecznościowej w Europie. – Jeśli Facebook zapewnił Huaweiowi specjalny dostęp do danych o amerykańskich użytkownikach swojej platformy, mógł równie dobrze przekazać je bezpośrednio chińskiemu rządowi – zatweetował po wycieku afery republikański senator Marco Rubio. Głos w sprawie zabrał też Tim Cook, prezes Apple’a, który zapowiedział utrudnienia dla Facebooka. – Damy użytkownikom naszych usług możliwość zablokowania zbierania danych przez Face booka, Google’a i inne platformy śledzące użytkowników za pomocą przycisków „like” i „share” umieszczonych na różnych stronach – powiedział.

Mark Zuckerberg od dawna próbuje udobruchać Xi Jinpinga, by ten otworzył mu drogę do chińskiego rynku, bo Facebook jest zablokowany na terenie Chin od 2009 r. 1,4 mld ludzi jest dla tej platformy na tyle cenną zdobyczą, by jej prezes – podczas oficjalnej kolacji w 2015 r. w Białym Domu – podszedł do prezydenta Chin i poprosił go o nadanie imienia córce, której spodziewał się wraz ze swoją partnerką chińskiego pochodzenia Priscillą Chan. Xi Jinping odmówił wtedy, mówiąc, że jest to zbyt duża odpowiedzialność

Chińskie podmioty technologiczne są solą w oku USA