statystyki

Blockchain. Nowy bożek branży hi-tech

autor: Jakub Janiszewski10.12.2017, 19:00
big data, algorytm, technologia, internet, cyberbezpieczeństwo

Czym jest więc blockchain? W dużym uproszczeniu – systemem obrachunkowym kryptowaluty bitcoin. A uogólniając: rozproszoną księgą główną, błyskawicznie uaktualnianą, trudną do podrobienia, odporną na ataki hakerskie. Nie sposób go ukraść, bo jest zapisany w wielu węzłach sieci, na wielu komputerach. Trudno go też podrobić, bo powstaje z użyciem zaawansowanych technologii kryptograficznych – dopisanie do niego nowego kawałka (tzw. bloku) wymaga precyzyjnego dopasowania do poprzednich, wszelkie wsteczne manipulacje są bardzo utrudnione.źródło: ShutterStock

Blockchain. Nic dziś bardziej nie rozpala umysłów niż technologia stojąca za bitcoinem

Myślę, że już czas, byśmy zbudowali swój blockchain – mówi Szef do Dilberta. – Czy on w ogóle wie, o czym mówi, czy zobaczył to w jakiejś reklamie w miesięczniku dla handlowców? – myśli Dilbert. A głośno pyta: – A w jakim kolorze chciałby pan tego blockchaina? – Myślę, że te fiołkowe mają najwięcej RAM – odpowiada Szef.

Tę obrazkową historyjkę Scott Adams musiał ułożyć ładnych parę lat temu, skoro w branży nowych technologii stała się już kanoniczna. Znalazła się nawet w wydanej półtora roku temu książce Dona Tapscotta, niestrudzonego entuzjasty cyfrowej zmiany, który już w tytule obwieścił nadejście nowego porządku. „Rewolucja blockchain. O tym, jak technologia bitcoina zmienia pieniądze, biznes i cały świat” – skromnie obwieszczała okładka w maju 2016 r. Tapscott idealnie wpisał się w trend, który zaczął się rok wcześniej – wraz z pojawieniem się wielu przedsięwzięć stawiających sobie za cel rozwój i nowe wykorzystanie technologii stojącej za bitcoinem.

Jak na technologię, która ma rozwiązywać ludzkie problemy, strasznie dużo tu gadania o technologii, bardzo mało o ludziach – komentuje amerykański prawnik Nelson M. Rosario. I dodaje: ten szum powinien przycichnąć, to za bardzo przypomina religię

Najpierw, w połowie czerwca 2015 r. Vitalik Butrin stworzył platformę Ethereum, która (wśród wielu innych nowości) dawała każdemu, kto sobie zażyczy, możliwość emisji własnej kryptowaluty. Nim skończyło się lato, na poszukiwanie Świętego Graala innowacji ruszyły banki i rozmaitej maści instytucje technologiczne, które zawiązały projekt R3 (dziś liczy ok. 70 członków), by szukać w nowej technologii nadziei dla przyszłej bankowości. Trzy miesiące później, w grudniu, podobny cel postawiła sobie Fundacja Linux. Jej projekt o kryptonimie Hyperledger w lutym 2016 r. liczył ok. 30 podmiotów, dziś jest ich ponad setka.


Pozostało jeszcze 94% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • prawnik(2017-12-11 06:10) Zgłoś naruszenie 53

    "Bożek" - idol, fetysz. Fałszywy bóg. Coś powstające z niczego, a którego powstanie niesie skutek w postaci zmarnowania energii elektrycznej w celu stworzenia bytu wirtualnego. Będzie z tego kryzys, jak kryzys ditcomów. Nie dlatego, że to wirtualne coś jest bezwartościowe. Ono ma wartość. Kryzys będzie dlatego, że wirtualną wartość ubóstwiliśmy. Uznaliśmy za cenniejszą, niż jest.

    Odpowiedz
  • marek(2017-12-25 01:41) Zgłoś naruszenie 01

    Kryptowaluty? Jaką mam pewność, że nie jest to oszustwo? Wolę zarabiać w domu, przynajmniej pewne pieniądze http://webtexty.pl/

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane