Superszybka technologia 5G w niewielkim stopniu ułatwi korzystanie ze smartfonów, raczej zrewolucjonizuje funkcjonowanie samochodów, rozmaitych czujników i tych wszystkich zmyślnych urządzeń, których dyskretnej obecności nawet się nie domyślamy, a które są częścią technologicznego skoku zwanego internetem rzeczy i coraz bardziej zmieniają nasze życie. Od autonomicznych aut, poprzez telemedycynę, a nawet chirurgię na odległość na faktycznie praktycznej wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości kończąc.

Choć wydaje się to pieśnią przyszłości, to zarówno w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej trwają już zaawansowane prace nad wdrożeniem tej technologii. Świat spodziewa się, że pierwsze komercyjne wdrożenie sieci 5G nastąpi w 2020 roku i na tę datę stawia także Komisja Europejska, wskazując, że do tej daty w każdym państwie Unii powinno być po przynajmniej jednym mieście objętym tą nową jakością łączności. Sieć 5G ma osiągać przepływności na poziomie powyżej 1Gb/s, opóźnienia w przesyle danych zostaną natomiast zminimalizowanie do ok. 1 ms.

O tym eksperci dyskutowali podczas redakcyjnej debaty Technologia 5G – rewolucja w transmisji danych; stan przygotowania.

Sylwia Czubkowska: Jeszcze nie wszyscy korzystamy z łączności 4G LTE, i właściwie dla nas, konsumentów 5G to raczej science fiction. Naprawdę potrzebujemy już tej technologii?

Piotr Muszyński: Dla nas, jako operatora, 5G jest kluczowe, bo dostarczamy klientom podstawową usługę, czyli dostęp do sieci. Smartfony i komputery, z których ludzie korzystają w naszej sieci, muszą działać coraz lepiej i szybciej, bo rosną wymagania. Technologia 5G jest kolejnym etapem ewolucyjnym zmian w sieci, który ma obsłużyć jeszcze większą ilość danych. Ta podwaja się co roku. Zmienia się również profil tego, do czego służy internet. Mamy już nie tylko komunikację człowiek-człowiek, człowiek-maszyna, ale także maszyna-maszyna. Od dawna nie mówimy już o internecie jako o czymś, co zapewnia nam rozrywkę czy możliwość wysłania e-maila, ale o czymś, co gwarantuje możliwość funkcjonowania gospodarki. To wiąże się z innymi profilami przesyłanych plików. Musimy zwrócić uwagę na inne parametry jak opóźnienie w sieci mierzone w milisekundach. Jeżeli coraz śmielej mówimy np. o transporcie autonomicznym, to trzeba sobie uświadomić, że ten parametr musi poprawić się aż dziesięciokrotnie. Patrząc pod kątem technologicznym, potrzebujemy nowej architektury sieci, która będzie oparta na sieciach wysokich przepływności.

Właśnie sprawdzam w serwisie SpeedTest.pl. I prędkość pobierania danych w Polsce waha się w zależności od operatora od 17 do prawie 25 Mb/s. Ja korzystając z routera z komórki w laptopie mam w downloudzie 12, w uploudzie 10 Mb/s. Są to na tyle dobre parametry, by bez przeszkód oglądać filmy przesyłane z jakością wyższą niż Full HD...

Piotr Muszyński: Taka prędkość jest wystarczająca dla większości klientów, by mieć relacje człowiek-człowiek. To nie jest jednak już jedynym wyznacznikiem funkcjonowania sieci. Musimy myśleć o przyszłości, a 5G będzie przede wszystkim odpowiedzią operatorów na rosnącą komunikację w tzw. internecie rzeczy.

Czy Ministerstwo Cyfryzacji liczyło, ile takich urządzeń jest zainstalowanych w Polsce?

Michał Połzun: To byłoby bardzo trudne do policzenia. Prędkość odłóżmy na drugi plan i skupmy się na opóźnieniu, czyli tzw. pingu (parametr, za pomocą którego można zmierzyć liczbę zgubionych pakietów oraz opóźnień w ich transmisji, zwanych lagami – red.) bo to on jest najważniejszy.

Dlaczego tak kluczowe jest jego skrócenie?

Michał Połzun: Niskie opóźnienie przy transmitowaniu danych otwiera zupełnie nowe możliwości. Przede wszystkim umożliwia sterowanie procesami w czasie rzeczywistym. Jeżeli wypuścimy na ulicę samochód autonomiczny, to wątpię, żeby on poruszał się bezpiecznie z pingiem 30-milisekundowym. Technologie LTE są coraz lepsze, natomiast mimo wszystko są ograniczone opóźnieniem i tego nie przeskoczymy, bo wynika to z samej budowy sieci. Piąta generacja ma oferować opóźnienia rzędu kilku milisekund i to w praktycznie każdych warunkach. To dopiero umożliwi rzeczywisty rozwój technologii autonomicznych i innych potrzebujących kontroli w czasie rzeczywistym, np. e-medycyny.

Arkadiusz Wójcik: Z naszych obserwacji wynika, że przeniesienie części komunikacji pomiędzy urządzeniami poza osobę, która nimi rozporządza, to jest zupełnie nowe wyzwanie. Pralka rozmawiająca z telewizorem czy telewizor z odkurzaczem – to dziś brzmi jak science fiction, ale to da się zrobić, tylko nie za pomocą kablowego internetu. Ilość wymienionych danych będzie ogromna. Jeśli popatrzymy na rynek transportowy, to możemy zobaczyć, jak wielką zmianę wywołałoby przeniesienie obsługi pewnych usług w sferę autonomiczną. 5G jest potrzebne do rozwoju biznesu.

Michał Szczęsny: 5G to ma być standard życia. To ma być wszechobecna sieć pozwalająca nam na niezawodną i bezpieczną komunikację w dowolnym miejscu. To komunikacja człowiek-człowiek, ale też maszyna-maszyna. 5G, wraz z pojawieniem się wielu nowych potrzeb, będzie kołem zamachowym naszego rozwoju. Pełne wdrożenie nastąpi mniej więcej w latach 2023–2025.

Na jakim jesteśmy etapie, jeśli chodzi o rozwój urządzeń? Wiemy, jakie mamy potrzeby, jeśli chodzi o 5G? Niedawno Ministerstwo Cyfryzacji podpisywało porozumienie w tym temacie. Jak dużo jest już firm i instytucji, które w nim uczestniczą?

Michał Połzun: Ponad 40 i ta liczba się ciągle zwiększa i pojawiają się kolejni chętni.

Michał Majewski: Perspektywa wdrożenia tej technologii w krajach UE, to najwcześniej lata 2019–2020. Istotny rozwój tych technologii nastąpi po roku 2020, wtedy operatorzy będą wprowadzać na szerszą skalę nowy standard 5G.

Michał Szczęsny: Ważnym krokiem w rozwoju 5G będzie Światowy Kongres Radiokomunikacji w 2019 r., gdzie zapadną kluczowe decyzje dotyczące wykorzystania częstotliwości radiowych.

Piotr Muszyński: Rzecz w tym, że my nie jesteśmy w stanie dzisiaj odpowiedzieć, jak ma wyglądać architektura. Dochodzą kolejne elementy, które do tej pory nie były przedmiotem technologii 2G, 3G czy 4G, jak nowa paleta częstotliwości. Wchodzimy w obszar zarządzania bardzo krótką falą radiową, która jest obecnie wykorzystywana do zupełnie innych celów. Do końca nie wiemy, jak projektować takie systemy, dlatego standaryzacja trwa. Są wstępne wyliczenia, które szacują koszt wdrożenia rozwiązania 5G na terenie Europy na 600 mld euro. Wchodzimy w bardzo zaawansowane technologie i mówimy o wirtualizacji kluczowych funkcji sieciowych. Rozwój sieci będzie bardziej przypisany do poziomu software’u niż do hardware’u.

Oczywiste jest, że wdrożenie takiej technologii nie będzie proste. Jakie są potencjalne przeszkody?

Michał Majewski: Ceny usług. Mówimy o standardzie technologicznym i o pewnych częstotliwościach, które muszą być udostępnione, żeby producenci mogli przygotować odpowiedni sprzęt. Przygotują go, jeśli będą klienci. Klienci skorzystają z tych usług, jeśli będą atrakcyjne ceny. Jeśli zaś klientów będzie mało, ceny będą wysokie – to jest zaklęte koło. Ekonomia skali powoduje, że ta usługa na początku może być droga.

Michał Szczęsny: Społeczeństwo musi też przychylniej patrzeć na fakt pojawiania się w ich sąsiedztwie coraz większej liczby stacji bazowych – anten. Przy specyfice działania tej technologii nie będzie pełnego wdrożenia, bez pozytywnego nastawienia ludzi i naturalnie bez odpowiednich regulacji prawnych.

Michał Połzun: Mamy doświadcznie z trudną monetyzacją sieci LTE. Inwestycje przerosły dochody, które z tej sieci się osiąga, co jest efektem m.in. walki cenowej operatorów, ale też profilu klienta, który z LTE korzysta. Jest użytkownikiem prywatnym, używającym sieci do przeglądania YouTube’a, Facebooka etc. To rozwiązanie nie było profilowane pod biznes. 5G będzie pod tym względem inne.

Michał Majewski: Owszem, trudno oczekiwać, że wzrosną zyski z prywatnych klientów tylko z powodu wdrożenia technologii 5G o wyższej przepustowości. Należy zatem szukać zysków w sektorze biznesowym. Musimy dokonać standaryzacji i regulacji nie tylko branży telekomunikacyjnej, ale również sektorów, które będą funkcjonować, korzystając z 5G.

Piotr Muszyński: Mówiliśmy o częstotliwościach i regulacjach prawnych, ale są rzeczy drobniejsze, jak np. odejście od papieru – zabezpieczenie w poszczególnych domenach prawnych możliwości podpisywania i funkcjonowania dokumentów w formie elektronicznej. To jest duże wyzwanie, stojące przed Ministerstwem Cyfryzacji.

Promieniowanie elektromagnetyczne, o którym wspomnieliśmy, to tylko jedna z prawnych kwestii, które trzeba brać pod uwagę, wprowadzając 5G. Co jest jeszcze do zmiany?

Michał Połzun: Do rozwiązania są m.in. kwestie związane z lokalizacją urządzeń, zapewnienie odpowiedniej ilości częstotliwości dla takich systemów, być może również warte rozważenia jest unowocześnienie modelu opłat za częstotliwości. Trzeba też rozwiązać sprawę kosztów budowy samej sieci. Zagęszczenie urządzeń 5G istotnie wzrośnie, choć zmieni się również charakter tych urządzeń. Być może należy rozważyć możliwości współdzielenia sieci przez operatorów, co byłoby efektywne kosztowo i pozwoliłoby opanować potencjalny lawinowy wzrost liczby urządzeń.

Michał Szczęsny: Pamiętajmy, 5G to nie będzie szybszy dostęp do YouTube’a. To tworzący się nowy fundament społeczeństwa, to migracja naszego życia w coraz większym wymiarze do cyberprzestrzeni.

Michał Majewski: Osobiście cieszy mnie, że w rozwój technologii 5G zaangażowani są Polscy inżynierowie. Nie jest wiedzą powszechną, że zarówno Exatel, jak i Orange czy Nokia, Ericsson i Samsung mają na terenie Polski swoje centra badawczo-rozwojowe, które są zaangażowane w tworzenie tej technologii. To daje nam dobre perspektywy i możliwość tworzenia nowych modeli biznesowych z wykorzystaniem 5G.