statystyki

UOKiK nie wie, ale biznes wiedzieć musi. Albo zapłaci karę

autor: Patryk Słowik11.09.2015, 07:18; Aktualizacja: 11.09.2015, 07:54
To kolejny przykład – po łódzkich deweloperach – gdy szczegółowe badanie rynku w wykonaniu UOKiK staje się dla przedsiębiorców udręką.

To kolejny przykład – po łódzkich deweloperach – gdy szczegółowe badanie rynku w wykonaniu UOKiK staje się dla przedsiębiorców udręką. źródło: ShutterStock

Regulator ma wątpliwości, jaką wydać decyzję, więc prosi o pomoc przedsiębiorców. Sęk w tym, że ci nie rozumieją zadanych pytań. A za brak odpowiedzi grozi wielomilionowa kara

reklama


reklama


To kolejny przykład – po łódzkich deweloperach – gdy szczegółowe badanie rynku w wykonaniu UOKiK staje się dla przedsiębiorców udręką. Urząd rozesłał niedawno do firm zajmujących się świadczeniem usług informatycznych ankietę zawierającą kilkadziesiąt pytań. Przedsiębiorcy mają 21 dni na odpowiedź. Jeśli nie odpowiedzą lub odpowiedzą w sposób wprowadzający urzędników w błąd, prezes urzędu będzie mógł nałożyć kary idące w setki milionów złotych.

Kara wielkich rozmiarów

Kara wielkich rozmiarów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Szukanie informacji

– Nie rozumiem tych pytań, więc jak mam na nie odpowiedzieć? – pyta retorycznie jeden z przedsiębiorców.

Kwestie poruszane przez UOKiK mogą wydawać się skomplikowane. Regulator pyta między innymi o to, jak powinien zostać określony rynek właściwy dla działalności polegającej na świadczeniu usług w chmurze obliczeniowej, czy jak przedsiębiorcy oceniają „propozycję określenia rynków właściwych jako: krajowego rynku infrastruktury jako usługi; krajowego rynku obecności w sieci; krajowego rynku komunikacji internetowej; krajowego rynku oprogramowania jako usługi”.

Urzędnicy nie kryją, że sami nie znają odpowiedzi. Jak wyjaśnia Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK, w sprawie przejęcia Home.pl przez 1&1 (z tym postępowaniem związane było rozesłanie ankiet) konieczne było przedłużenie postępowania i badanie rynku m.in. dlatego, że pojawiły się sygnały, iż w wyniku koncentracji może dojść do ograniczenia konkurencji.

– Urząd potrzebuje informacji dla rzetelnego rozpatrzenia sprawy, a ponieważ nie są one dostępne w żadnym istniejącym opracowaniu, stąd konieczność wysłania pytań bezpośrednio do przedsiębiorców – przyznaje Chmielowski.

Dodaje, że udzielenie odpowiedzi jest także w ich interesie, gdyż rozstrzygnięcie będzie miało wpływ na rynek. Ponadto zdaniem UOKiK pytania nie powinny być skomplikowane dla podmiotów działających w branży, choć mogą się takie wydawać dla osób postronnych.

Absurdalna sankcja

Eksperci podkreślają, że dobrze, iż UOKiK pyta o zdanie firmy, lecz nie powinien tego robić, grożąc karami w tak absurdalnej wysokości.

– Ostatnio politycy dużo mówili o nieodpłatnej pomocy prawnej. Mamy pierwszego beneficjenta. Urząd czegoś nie wie, więc pyta przedsiębiorców. Oni zdaniem urzędników wiedzieć muszą – komentuje wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Dorota Wolicka.

Zwraca uwagę, że stosowana przez urzędników praktyka oznacza nieprzewidziane koszty. Przedsiębiorcy muszą albo zlecić przygotowanie odpowiedzi prawnikom, albo wydelegować do tego pracowników. – Dla dużej firmy to nie problem. Ale dla firm z sektora MSP wypełnienie obszernej i skomplikowanej ankiety może stanowić duży kłopot – zaznacza prezes Wolicka.

UOKiK powołuje się na art. 50 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz.U. z 2007 r. nr 50, poz. 331 ze zm.). Zgodnie z nim przedsiębiorcy są obowiązani do przekazywania wszelkich koniecznych informacji i dokumentów na żądanie prezesa urzędu. Art. 106 ust. 2 pkt 2 określa zaś, że w wypadku nieudzielenia informacji lub udzielenia nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd grozi kara do równowartości 50 mln euro.

Dorota Wolicka podkreśla, że źle sformułowany jest sam przepis. Jak bowiem zdefiniować, co jest wprowadzeniem w błąd? – Z tak niejasnego określenia wywodzi się sankcję, która może zrujnować niemal każdy biznes – utyskuje przedstawicielka ZPP.

Złe wykonanie

Radca prawny Bartosz Wyżykowski, zastępca dyrektora departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan, nie wątpi, że część osób otrzymujących ankiety jest zadowolona, mogąc się wypowiedzieć.

– Z drugiej strony wydaje się, że grożenie sankcją, na dodatek tak ogromną, nie buduje zaufania przedsiębiorców do urzędnika. Lepsze byłoby rozwiązanie, w którym UOKiK prosi biznes o odpowiedzi, nie nakładając na firmy jednak obowiązków. Te ostatnie, zwłaszcza dla małych firm, mogą być uciążliwe – wskazuje mec. Wyżykowski.

Podobnego zdania jest Olgierd Rudak, redaktor naczelny „Czasopisma Lege Artis”. Tłumaczy on, że przeprowadzanie konsultacji przed wydaniem decyzji, które mogą interesować ogół danej branży, jest godne pochwały. Jednak grożenie karą jest niefortunne.

Pozostaje wątpliwość, czy UOKiK może prosić o informację w innym trybie, niż to czyni. Takiej możliwości nie przewiduje wprost ustawa.

– Możliwość zwrócenia się do przedsiębiorcy z zapytaniem bez ewentualnej sankcji za brak odpowiedzi będzie przewidziana w przyjętej ostatnio przez Sejm nowelizacji. Mam nadzieję, że UOKiK będzie korzystać z tej opcji – konkluduje mec. Wyżykowski. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • Jasiek24(2015-09-11 09:29) Odpowiedz 00

    A może UOKiK powinien zapytać specjalistów a nie przedsiębiorców?
    Istnieją w Polsce szkoły wyższe które zawodowo zajmują się analizami biznesu.
    Brak odpowiedzi z takiej placówki może być z karą ale nie brak odpowiedzi od przedsiębiorcy.

  • Jest jak jest(2015-09-11 17:16) Odpowiedz 00

    Dla mnie jest to przykład tendencyjnosci artykułu. Autor powinien wiedzieć że na podstawie przepisów kpa, organ jest zobligowany do pouczenia uczestników postępowania o ich obowiązkach bądź prawach. Czy zatem organ miał nie informować przedsiębiorcy o grożacej karze? Dalej jasnym jest że ewentualną karę nakłada się na podstawie wielu danych finansowych przedsiębiorcy, a nie swobodnego uznania urzędu.
    Dostrzegam, że najłatwiej jest skrytykować urząd, bo to się dobrze sprzeda, niż rzetelnie sporządzić artykuł bo wtedy można narazić się na sprzyjanie urzedasom, a ich przecież nikt nie lubi.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama