Ministerstwo Rozwoju i Urząd Zamówień Publicznych pracują nad założeniami zupełnie nowej ustawy, która ma zastąpić wielokrotnie nowelizowane prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1579 ze zm.). W ramach konsultacji różne środowiska przedstawiają propozycje zmian, wśród których powtarza się kwestia zwiększenia udziału polskich firm w rynku zamówień publicznych. Bo chociaż w teorii wszystkie firmy z UE mają równy dostęp do przetargów organizowanych we wszystkich państwach członkowskich, to nie od dziś wiadomo, że we Francji czy w Niemczech publiczne zlecenia trafiają przede wszystkim w ręce krajowych firm.

Jednym z powodów mogą być nie tyle preferencje krajowe, ile wspieranie udziału w przetargach małych i średnich przedsiębiorców, którzy najczęściej działają na rynku lokalnym. Jeśli zamówienie publiczne będzie dostępne dla takich firm, to większe jest prawdopodobieństwo, że zdobędzie je krajowy wykonawca. Dlatego właśnie ułatwienia dla MSP są jednym z częściej pojawiających się postulatów zgłaszanych przez środowiska uczestniczące w konsultacjach założeń nowych przepisów. Mogą one liczyć na poparcie rządu i UZP.

Najwięcej zamówień poniżej progów unijnych

Najwięcej zamówień poniżej progów unijnych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Zwiększanie udziału firm z sektora MSP w rynku zamówień publicznych jest jednym z celów, które zostaną uwzględnione w trakcie prac nad nową ustawą. Z całą pewnością również procedura udzielania zamówień poniżej progów europejskich powinna być uproszczona tak aby zachęcić przedsiębiorców z sektora MSP do realizacji tych zamówień – mówi Małgorzata Stręciwilk, prezes UZP.

Osobna ustawa?

Dzisiaj procedury poniżej i powyżej progów unijnych niewiele się różnią. Tymczasem unijna dyrektywa 2014/24/UE w sprawie zamówień publicznych obejmuje jedynie te drugie. Poniżej w zasadzie każde państwo może samodzielnie ustalać regulacje dotyczące udzielania zamówień, byle byłyby one zgodne z ogólnymi zasadami traktatowymi, przede wszystkim swobodą przedsiębiorczości i równym traktowaniem. Stąd pomysł wyjęcia zamówień podprogowych spod ogólnych przepisów i przypisania im odrębnych procedur. Ogólnopolskie Stowarzyszenie Konsultantów Zamówień Publicznych (OSKZP) proponuje stworzenie dla nich odrębnego trybu – przetargu zamkniętego.

– Oczywiście to jedynie hasło, które wymagałoby analizy pod kątem tego, na ile dostępne dla firm spoza Polski muszą być nasze zamówienia poniżej progów unijnych. Już dzisiaj istnieje przecież tryb zapytania o cenę, w którym to zamawiający sam decyduje, do jakich firm się zwraca i nie musi dopuszczać do postępowania wszystkich zainteresowanych. Być może rozwiązanie to można zastosować szerzej, nie naruszając zasad traktatowych. Pomóc w tym mogłaby także certyfikacja lub urzędowe listy wykonawców – podpowiada Ewa Wiktorowska, przewodnicząca OSKZP.

Z kolei Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa sugeruje wręcz stworzenie odrębnej ustawy dla zamówień podprogowych.

„Nowa ustawa powinna przynieść znaczące uproszczenie postępowań dla zamówień poniżej progów unijnych. Spodziewanym skutkiem wnioskowanej regulacji jest wzmocnienie roli lokalnych rynków oraz zwiększenie konkurencyjności małych i średnich przedsiębiorstw, a tym samym zwiększenie szans polskich przedsiębiorstw na uczestnictwo w systemie zamówień publicznych” – można przeczytać w przekazanych resortowi rozwoju propozycjach zmian postulowanych przez OIGD.

Podział na branże

Inna propozycja to wprowadzenie obowiązku dzielenia zamówień tak, aby były dostępne dla mniejszych wykonawców. Teoretycznie zamawiający powinni to robić już teraz, ale wielu nie kwapi się do tego. Przepisy mówią bowiem jedynie o konieczności wskazania w protokole postępowania powodów, dla których nie dokonano podziału zamówienia na części.

Przede wszystkim jednak nie chodzi wyłącznie o to, by zlecenia były mniejsze. Ważniejsze jest, aby były dostępne dla firm z konkretnych branż.

– W Niemczech od 2009 r. poza podziałem zamówienia na mniejsze części przepisy wymagają również dzielenia właśnie ze względu na branże. Wydaje się, że w polskich warunkach to również byłoby wskazane, gdyż małe firmy bardzo często specjalizują się w konkretnych rodzajach prac. Dzisiaj mogą być co najwyżej podwykonawcami – wyjaśnia Grzegorz Wicik, radca prawny, który przygotowywał ekspertyzę dla Rady Dialogu Społecznego.

– Oczywiście przysparza to pracy zamawiającym, a być może także zwiększa koszty. Łatwiej jest podpisać umowę z jednym generalnym wykonawcą niż z setkami małych firm. W Niemczech uznano jednak, że cel, jakim jest wsparcie MSP, jest na tyle istotny, by usprawiedliwiał pewne niedogodności w administracji publicznej – dodaje ekspert.

Rada Dialogu Społecznego uważa również, że mniejszych przedsiębiorców zniechęca do udziału w przetargach płacenie za ich prace dopiero po zrealizowaniu całej inwestycji. Korzystniejsze byłyby płatności dokonywane etapami, zgodnie z przyjętym harmonogramem.

Wśród propozycji OSKZP znalazło się z kolei zamknięcie polskiego rynku na firmy spoza UE i państw, które nie przystąpiły do porozumienia Światowej Organizacji Handlu w sprawie zamówień rządowych (porozumienie GPA) i innych umów, których stroną jest Unia Europejska (np. Chiny, Turcja, Rosja czy Macedonia). Obecne przepisy pozwalają co prawda formułować wobec nich wyższe wymagania, niemniej jednak zasadą jest ich start w przetargach na takich samych warunkach. OSKZP postuluje, by tę zasadę odwrócić. Regułą miałby być zakaz udziału przedsiębiorców spoza UE (i państw, które nie przystąpiły do porozumienia GPA) w polskich postępowaniach, a jedynie w uzasadnionych sytuacjach zamawiający mogliby ich dopuszczać.

– Oczywiście unijna dyrektywa nie zabrania tego, niemniej ważniejsza od prawa w tym przypadku jest decyzja polityczna. Rząd musi sobie odpowiedzieć, czy chce zamknąć drzwi firmom spoza UE, co chyba nie jest zgodne z formułowanymi przez niego zachętami do inwestowania przez nie w polską gospodarkę – komentuje dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna.