statystyki

Portale nie muszą jeszcze usuwać hejtów z własnej inicjatywy

autor: JP30.06.2015, 16:00
internet

Wielka Izba ETPC stwierdziła, że dopuszczalna jest odpowiedzialność wydawcy również za wpisy internautów umieszczane przez nich pod tekstem redakcyjnym.źródło: ShutterStock

W ostatnim okresie wydano dwa kontrowersyjne wyroki dotyczące zakresu odpowiedzialności administratora serwisu internetowego za treści w nim umieszczane. Pierwszy to wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 23 kwietnia 2015 r. (sygn. akt I ACa 161/15) w sprawie z powództwa znanej dziennikarki Jolanty P.

 W uzasadnieniu wyroku przytoczono słowa z wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie z 22 października 2014 r. (sygn. akt I C 628/14), w którym sąd ten uznał, że właściciel portalu, po tym jak otrzymał ogólną informację, że naruszają one dobra osobiste, powinien przeanalizować wszystkie wpisy i zdecydować, który z nich zostawić, a który usunąć. I mimo że sąd II instancji wprost nie odniósł się do tych słów, to taka ocena sądu pierwszej instancji wywołała spore zaniepokojenie wśród właścicieli portali i blogów. A to dlatego, że do tej pory dominował pogląd, iż osoba, której dobra naruszono, powinna wskazać konkretne wpisy, które należało usunąć. Zgodnie bowiem z art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1422 ze zm.; dalej: u.ś.u.d.e.) serwis internetowy nie odpowiada za dane pozostawiane na nim przez internautów do czasu, gdy nie zostanie poinformowany o tym, że łamią prawo. Według obecnie obowiązującej linii orzeczniczej sam nie musi sprawdzać, czy plik wrzucony przez któregoś z użytkowników nie jest przypadkiem piracki albo czy komentarz napisany przez innego nie narusza czyichś dóbr osobistych. Jego odpowiedzialność zaczyna się dopiero od momentu, gdy uzyska wiarygodną wiadomość o bezprawnym charakterze danych i niezwłocznie nie zablokuje dostępu do nich. Oliwy do ognia dolał wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 16 czerwca 2015 r. w sprawie Delfi vs Estonia (skarga nr 64569/09), w który uznał on, że profesjonalny podmiot prowadzący internetowy serwis informacyjny musi wdrożyć skuteczną politykę usuwania komentarzy naruszających prawa innych osób. W ocenie ETPC komentarze zawierające słowa nienawiści powinny być usuwane „bez zwłoki, bez sygnalizowania ze strony domniemanych ofiar lub innych osób trzecich”. Oba wyroki, których treść podajemy poniżej, odbiły się szeroki echem. Powstaje pytanie, czy rzeczywiście właściciel portalu powinien samodzielnie dokonywać oceny wpisów pod kątem naruszeń praw osób trzecich.

Pozostałe wyroki

Pozostałe wyroki

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 23 kwietnia 2015 r. (sygn. akt I ACa 161/15)

Sąd Apelacyjny w Krakowie oddalił apelację znanej dziennikarki telewizyjnej Jolanty P. od wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie z 22 października 2014 r. (sygn. akt I C 628/14). Wniosła ona pozew przeciwko administratorowi serwisu, gdyż – jak twierdziła – zamieszczony na portalu artykuł naruszał jej godność i dobre imię, a wpisy zamieszczone przez internautów pod tekstem naruszały jej dobra osobiste. Sąd okręgowy nie dopatrzył się naruszenia praw powódki w artykule dziennikarskim, ale uznał odpowiedzialność administratora serwisu za nieusunięcie obraźliwych komentarzy. Nakazał administratorowi serwisu zapłatę na rzecz jednej z fundacji 2 tys. zł (dziennikarka domagała się 100 tys. zł). W uzasadnieniu sąd zawarł jednak kontrowersyjną ocenę: „konieczność przeanalizowania kilkudziesięciu czy nawet kilkuset wpisów, w sytuacji, w której naruszenie dóbr osobistych powódki nie dotyczyło pojedynczego komentarza, nie może zostać uznane za wymóg zbyt daleko idący czy nazbyt obciążający stronę pozwaną. W sytuacji gdy duża część komentarzy okazałaby się bezprawna, możliwe było całkowite wyłączenie możliwości komentowania danego artykułu, by zapobiec ewentualnym naruszeniom prawa na przyszłość. Skoro pomimo uzyskania wiarygodnej informacji o bezprawności zamieszczanych komentarzy strona pozwana nie dokonała ich usunięcia, odpowiada za naruszenie dóbr osobistych powódki”.


Pozostało jeszcze 64% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane