statystyki

Koniec z cenzurą prewencyjną. W Polsce podniesie się poziom wolności słowa?

autor: Dorota Głowacka21.11.2017, 17:00
prasa, media, gazety

Nowa regulacja ma jednocześnie pewne mankamentyźródło: ShutterStock

Po ponad 30 latach od uchwalenia prawa prasowego doczekaliśmy się reformy regulacji autoryzacji wypowiedzi prasowej, która dotychczas służyła często jako bat na media i narzędzie blokowania publikacji. Zmiany dotyczą nie tylko dziennikarzy, ale także wszystkich, którzy współpracują z mediami jako osoby udzielające komentarzy czy wywiadów. Czy przyjęta nowelizacja to krok w stronę podniesienia poziomu wolności słowa w Polsce?

Reklama


Autoryzacja dotychczas

Kilka lat temu zajmowaliśmy się w fundacji sprawą dziennikarki tygodnika lokalnego, która wysłała e-mailem pytania do osoby pełniącej funkcję wójta pewnej gminy. Na chwilę przed oddaniem gazety do druku pani wójt odesłała odpowiedzi drogą elektroniczną, żądając jednocześnie ich autoryzacji przed publikacją. Zdziwiona taką prośbą dziennikarka postanowiła wykorzystać w tekście przesłaną wypowiedź bez modyfikacji. Nie przekazała jej wcześniej do „autoryzacji”, sądząc, że nie było konieczności, aby rozmówczyni ponownie akceptowała swoje własne, przesłane na piśmie słowa. Dziennikarka tłumaczyła się też presją czasu – otrzymała odpowiedź na tyle późno, że przed zamknięciem numeru nie było już czasu na dalszą korespondencję. Jednocześnie, ponieważ artykuł dotyczył aktualnych wydarzeń w gminie, istotne było to, aby ukazał się w najbliższym wydaniu. Wójt złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązku autoryzacji. Sąd rejonowy skazał dziennikarkę na grzywnę. Ostatecznie udało się doprowadzić do zmiany tego orzeczenia przez sąd odwoławczy, który uznał, że zachowanie dziennikarki wypełniło znamiona czynu zabronionego, ale jednocześnie umorzył postępowanie z uwagi na znikomy stopień szkodliwości społecznej.

Opisana sprawa dobrze ukazuje główne mankamenty dotychczasowej regulacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi. Nie dość, że przewidywała ona surowe sankcje karne za brak dopełnienia tego obowiązku, to jeszcze nie uzależniała odpowiedzialności dziennikarzy od rzetelności opublikowanego materiału. Umożliwiała ponadto nieuzasadnione spowalnianie przepływu informacji pomiędzy mediami a opinią publiczną, a także była niedostosowana do współczesnych realiów technologicznych. Dotychczas prawo prasowe zakładało, że jeśli dziennikarz, wbrew uprzednio zgłoszonemu żądaniu osoby udzielającej wypowiedzi, nie umożliwi jej dokonania autoryzacji cytatu przed publikacją, popełnia przestępstwo zagrożone karą grzywny albo ograniczenia wolności (art. 49 w zw. z art. 14 ust. 2 ustawy – Prawo prasowe). Dziennikarze nie mogli dotąd skutecznie bronić się przed taką odpowiedzialnością karną, nawet jeśli byli w stanie wykazać rzetelność opublikowanych wypowiedzi (przedstawiając np. wydruk otrzymanej wiadomości e-mail z treścią przesłanego komentarza czy nagranie wywiadu). Niezależnie od tego, czy dziennikarz wiernie odtworzył taką wypowiedź czy też wypaczył ją lub zmanipulował, mógł się narazić na sankcje karne. Te groziły bowiem za brak dopełnienia w pewnym sensie „technicznej” czynności uzyskania autoryzacji przed publikacją, gdy rozmówca jej zażądał, a sama treść opublikowanego materiału nie była nawet przedmiotem badania sądu.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane

Reklama