statystyki

Pluralizm opinii i konkurencja w polskich mediach nie są ani trochę zagrożone [WYWIAD]

autor: Elżbieta Rutkowska16.08.2017, 07:33; Aktualizacja: 16.08.2017, 10:25
"Dekoncentracja jest receptą na zagrożenie dla pluralizmu i konkurencji w odniesieniu do dwóch sfer: własności i treści."

"Dekoncentracja jest receptą na zagrożenie dla pluralizmu i konkurencji w odniesieniu do dwóch sfer: własności i treści."źródło: ShutterStock

- Władza nie powinna mieć wpływu właścicielskiego na media. 800-milionowy kredyt udzielony TVP przez – de facto – rząd wymaga analizy, kto w efekcie będzie miał wpływ na program tej telewizji - mówi Andrzej Zarębski w rozmowie z DGP.

Reklama


Jak można dekoncentrować rynek?

Dekoncentracja jest receptą na zagrożenie dla pluralizmu i konkurencji w odniesieniu do dwóch sfer: własności i treści. Trzeba jednak zacząć od diagnozy, czyli stwierdzenia zagrożenia. Na polskim rynku ono w tej chwili nie występuje. Nie znam żadnej ekspertyzy wskazującej, by pluralizm i konkurencja były zagrożone. W świetle obowiązujących przepisów progiem ustanowienia pozycji dominującej jest 40-proc. udział w rynku. Żadne medium nie sięga tego progu. W tym sensie mówienie o dekoncentracji w Polsce jest dla mnie niezrozumiałe.

Wiceminister kultury Jarosław Sellin na posiedzeniu sejmowej komisji kultury pod koniec ubiegłego roku informował o dominacji wydawcy Polska Press Grupa.

To przypomnijmy te tezy. Stwierdzono, że na rynku tygodników opinii nie ma zagrożenia, na rynku dzienników ogólnopolskich nie ma zagrożenia, wskazano tylko zagrożenie na rynku prasy lokalnej, podając przykład wydawnictwa Polska Press, do którego należy większość tytułów lokalnych. Nie stwierdzono jednak, że ma to jakikolwiek wpływ na treść. Co więcej, obecny tam szef UOKiK pytany, czy zakazałby takiej koncentracji, odpowiedział, że nie – gdyż trzeba dobrze zdefiniować rynki właściwe. Czytelnik gazety w Olsztynie nie jest czytelnikiem „Gazety Lubuskiej”, te media działają na różnych rynkach, nie stanowią dla siebie konkurencji. Przedstawiciel wydawców prasy zwrócił zaś uwagę, że analizując rynek lokalny, nie można się ograniczyć do tytułów kontrolowanych przez ZKDP, bo to mniejszość.

Rozdrobnienie własności zapewni pluralizm opinii?

Z tym bywa różnie. Weźmy dwa przykłady: rynek w USA i we Włoszech. W Stanach Zjednoczonych zdarzają się sytuacje, że na rynku lokalnym jest jeden właściciel różnych tytułów prasowych i stacji radiowych, które na swoich rynkach właściwych rozgrywają przeciwne sympatie i antypatie, np. polityczne – dopasowane do gustów lokalnych odbiorców tych mediów. Mamy więc jednego właściciela i szerokie spektrum opinii.

Natomiast we Włoszech stacji telewizyjnych jest bez liku, a w kluczowych momentach i tak wszystkie grały, jak chciał Berlusconi – chociaż były własnością różnych podmiotów.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane

Reklama