Miejsce do wymiany wiedzy eksperckiej pomiędzy światem nauki, biznesu oraz administracji, system monitorowania stresu u dzieci z zaburzeniami rozwojowymi w placówkach oświatowych, bezpieczny obieg faktur elektronicznych – to tylko niektóre wyzwania dla osób tworzących dzisiejszą wirtualną rzeczywistość. Mogą się z nimi zmierzyć zdolni programiści, dając sobie jednocześnie szansę na stworzenie firmy oferującej nowoczesne rozwiązania informatyczne dla sektora publicznego. Ich działania w tym kierunku wspierane są przez akceleratory działające w projekcie e-Pionier, współfinansowanym z Funduszy Europejskich.

Eksperyment

e-Pionier jest całkowitą nowością, jeżeli chodzi o sposób wykorzystania Funduszy Europejskich. Z jednej strony jego celem jest rozwiązywanie zgłaszanych przez instytucje publiczne problemów społecznych i gospodarczych za pomocą narzędzi informatycznych. Z drugiej zaś wsparcie utalentowanych programistów w tworzeniu produktów, które mogą stać się zalążkiem własnej firmy.

– Chcieliśmy pokazać zdolnym programistom, również tym najmłodszym – jeszcze studiującym – że istnieje alternatywa dla pracy w dużych korporacjach... i to bez uszczerbku na poziomie wyzwań, skali rozwiązań czy ich potencjalnych nabywców – mówi Wojciech Piotrowicz, koordynator projektu z ramienia Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), odpowiadającego za całościową realizację tego przedsięwzięcia. Jak podkreśla, e-Pionier jest swego rodzaju eksperymentem, który rozwija się w bardzo ciekawy sposób.

Filarem projektu są tzw. akceleratory. To instytucje mające doświadczenie w realizacji przedsięwzięć na pograniczu sfery prywatnej i publicznej oraz zaplecze biurowe, techniczne i kadrowe niezbędne do prowadzenia prac nad e-projektami. W tej chwili działa pierwszych sześć akceleratorów. Kolejne ruszą w następnym roku, ponieważ lada moment zostanie ogłoszony kolejny nabór wniosków o przyznanie grantu.

– Opracowaliśmy ogólne ramy działania całego systemu i daliśmy wskazówki, jak powinna wyglądać praca akceleratorów. Poza tym zostawiliśmy jednak dużą swobodę, którą wybrane instytucje świetnie potrafiły wykorzystać. Przejawia się to choćby w specjalizacjach, które sobie obrały, mimo że nie stawialiśmy takiego wymogu – wskazuje Wojciech Piotrowicz.

NCBR od początku podkreślało za to wyraźnie, jak ważne jest myślenie w kategoriach trwałych efektów i zyskowności realizowanych przedsięwzięć. Na działalność w okresie trzech lat akceleratory uzyskują dotacje w wysokości maksymalnie 12 mln zł. Kwota ta stanowi 80 proc. planowanych kosztów, natomiast pozostałe 20 proc. każdy akcelerator musi dołożyć z prywatnych środków.

– Taka struktura finansowania z jednej strony pozwoli im podejmować ryzyko związane z opracowywaniem nowatorskich rozwiązań, z drugiej zaś będzie mobilizowała do maksymalizacji opłacalności realizowanych przedsięwzięć – podkreśla Wojciech Piotrowicz.

Jak to działa

Akceleratory wskazują propozycje problemów, które czekają na rozwiązania wykorzystujące nowoczesne metody i narzędzia informatyczne. Później rekrutują ludzi, którzy są gotowi się z nimi zmierzyć. Praca pozornie przypomina realizację zadania w dziale badawczo-rozwojowym korporacji z branży IT. Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że wypracowane rozwiązanie pozostanie własnością autorów i będzie mogło stanowić zalążek własnej firmy.

Co ważne – do akceleratorów przyjmowane są tylko osoby fizyczne, nieprowadzące w danym momencie działalności gospodarczej. Dotyczy to wszystkich członków zespołu. Nie ma natomiast przeszkód, jeżeli ktoś jest gdzieś zatrudniony np. na umowę o pracę – oczywiście pod warunkiem, że wygospodaruje odpowiednio dużo czasu na pracę nad projektem.

Drugą różnicą jest sposób rekrutacji. Do akceleratorów nie powinny raczej zgłaszać się indywidualne osoby, ale kompletne zespoły interdyscyplinarne. Ich trzon stanowią oczywiście programiści – zarówno ci doświadczeni, jak i młodzi i wyjątkowo zdolni, na przykład działający w studenckich kołach naukowych. Pozostałą część zespołu powinni stanowić menedżerowie i specjaliści w dziedzinach, których dotyczy problem – socjologowie, behawioryści, inżynierowie, leśnicy, medycy... lista jest otwarta.

– Nie zamykamy się na samotnych wilków lub zespoły niekompletne, ale idealną sytuacją jest, gdy zgłaszają się do nas całe grupy, które mają różnorodne kompetencje, wzajemnie się uzupełniające. Mocny zespół to gwarancja realizacji projektu. Oczywiście w ramach deklarowanego wsparcia, oferujemy pomoc w obszarze kompetencji, których im brakuje – mówi Anna Piwko z akceleratora EduLAB.

Aby dostać się do akceleratora, trzeba też wykazać się przemyślanym pomysłem na rozwiązanie konkretnego problemu. Nie trzeba podawać szczegółów technicznych, ale dość precyzyjnie opisać funkcjonalność proponowanego rozwiązania. Podaje się też przewidywany czas pracy nad gotowym rozwiązaniem oraz wynagrodzenia, jakich oczekują zaangażowane osoby. Akceleratory wybierają zespoły wyróżniające się pomysłowością, profesjonalizmem i składem osobowym.

– Zwracamy również dużą uwagę na szersze spojrzenie na projekt, tzw. dual use, czyli zastosowanie w różnych obszarach. Dużą wartością jest, jeśli zespół ma wyobrażenie o tym, jak produkt będzie się rozwijał, zdobywał klientów, komunikował się. Jak będzie wyglądał za kilka lat – podpowiada Anna Piwko z EduLAB.

Szansa na samodzielnośćPraca w akceleratorze nad gotowym rozwiązaniem nie powinna trwać dłużej niż kilka miesięcy. Gotowy produkt jest oferowany na rynku. Mogą go kupić instytucje publiczne, które zainspirowały akcelerator lub zespół do działania poprzez składanie zamówienia przedkomercyjnego. Jest ono wymagane, aby rozpocząć pracę nad rozwiązaniem problemu. Nie są one co prawda zobligowane do zakupu wypracowanego produktu, jednak istnieje spora szansa, że zdecydują się nabyć któreś z rozwiązań. Taka opcja może ułatwić przekształcenie zespołu w spółkę prawa handlowego, która wystartuje na rynku, mając już pierwsze zamówienie.Jednak nawet jeżeli taki zakup nie nastąpi lub wybrane będzie jedno z kilku rozwiązań, akcelerator przeprowadzi analizę sytuacji rynkowej i oszacuje szansę powodzenia biznesowego produktu czy usługi na wolnym rynku. Wskaże też możliwości otrzymania wsparcia kapitałowego na rozwój firmy – od inwestora prywatnego lub instytucjonalnego, dysponującego środkami z Funduszy Europejskich lub własnymi. Jeżeli przedsięwzięcie będzie dobrze rokowało, akcelerator również może stać się udziałowcem w nowo powstałej spółce.– Jego udziały mogą wówczas osiągnąć nawet 20 proc., czyli tyle, ile zainwestował w fazę przygotowania produktu ze środków prywatnych. Sukcesy wykreowanych spółek będą podstawą przychodów podmiotów finansujących akcelerator w przyszłości – informuje Wojciech Piotrowicz.

Zróżnicowana oferta

Nie było to zamierzone, ale każdy z działających dziś akceleratorów ma swoją specjalizację.
EduLab, obecny w Warszawie i Lublinie, chce odpowiedzieć na wyzwania świata nauki. Obszary działania to optymalne wykorzystanie infrastruktury uczelni, zasobów obliczeniowych, a także poprawa komunikacji, usprawnienia dla administracji oraz wykorzystanie nowych technologii w nauczaniu.
Polski Akcelerator Technologii Blockchain z Warszawy dąży do upowszechnienia technologii blockchain w sektorze publicznym w Polsce. – To technologia bazodanowa i jednocześnie system transakcyjny. Rozwiązuje problem braku zaufania. W administracji publicznej może być wykorzystany na przykład do bezpiecznego obiegu dokumentów, śledzenia podatków i składek czy rejestru wyników badań lekarskich. Podpowiadamy obszary jej wykorzystania, ale nie wskazujemy konkretnych problemów do rozwiązania. Nie chcemy ograniczać kreatywności naszych kandydatów – wyjaśnia Kamil Jaczewski z akceleratora.

Zgodnie z tym podejściem, kontakt z instytucjami publicznymi wskazującymi problemy do rozwiązania nawiązują bezpośrednio osoby, które aplikują o przyjęcie do akceleratora. Przynosi to ciekawe efekty. - W pierwszym konkursie zgłosiło się do nas ok. 20 zespołów. Zaproponowały przeróżne pomysły, zupełnie nie podobne do siebie nawzajem. Szeroki jest również przekrój instytucji, które wskazały problemy – od szkół po samorządy, a nawet szpitale. To w pewnym sensie specyfika branży – blockchain można zastosować w wielu obszarach – dodaje Kamil Jaczewski.

Akcelerator Technologii Informatycznych PIONIER z Katowic stawia z kolei na rozwiązywanie problemów miast i aglomeracji miejskich przy wykorzystaniu technologii z obszaru internetu.
Excento z Gdańska – nie ma określonej specjalizacji, stawia po prostu na rozwiązywanie problemów instytucji publicznych.

Krakowski SmartLab chce rozwiązać m.in. problem braku monitoringu zanieczyszczenia w dzielnicach miast czy brak długotrwałych prognoz poziomu wód w oparciu o warunki meteo.
Natomiast Smart City z Warszawy chciałby zrealizować projekty dotyczące np. efektywnego i zrównoważonego transportu i ruchu drogowego w małych miastach przylegających do aglomeracji.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Podstawowe zadania akceleratorów

1. Pozostając w kontakcie z instytucjami publicznymi, organizacjami pozarządowymi oraz zwykłymi obywatelami zbierają informacje o zapotrzebowaniu na rozwiązanie konkretnych problemów o znaczeniu społecznym lub gospodarczym.

2. Znając problem, akcelerator rekrutuje ludzi, którzy mają potencjał by znaleźć jego rozwiązanie. Tworzą oni zespoły interdyscyplinarne.

3. Akcelerator udostępnia zespołom miejsce i sprzęt do pracy oraz wspiera je merytorycznie, np. w zakresie wzornictwa, rozwoju technologii, prawa i finansów. Zapewnia coaching, mentoring, udział w warsztatach, seminariach w kraju i za granicą. W wybranych przypadkach zaangażują się również w rozwój nowego e-biznesu.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Innowacyjna formuła zamówień przedkomercyjnych

Projekty w akceleratorach e-Pionier są realizowane w nowatorskiej formie tzw. zamówień przedkomercyjnych. Oznacza to, że instytucje publiczne składają akceleratorom zamówienie

na rozwiązanie problemu, wypracowanie rozwiązania. Specyfikacja odnosi się do potrzeb i funkcjonalności, a nie opisu konkretnego produktu lub usługi. Te są dopiero wynikiem prowadzonych prac. Instytucja składająca zamówienie przedkomercyjne może, ale nie musi dokonać zakupu wypracowanego rozwiązania. Nie ma też na nie wyłączności.

Monika Niewinowska

e-mail: monika.niewinowska@infor.pl

Więcej informacji o unijnym wsparciu dla firm znajdziesz na www.FunduszeEuropejskie.gov.pl  oraz w bezpłatnych Punktach Informacyjnych Funduszy Europejskich

Projekt jest współfinansowany ze środków Funduszu Spójności Unii Europejskiej

INTERESUJE CIĘ TEN TEMAT? WEJDŹ NA www.serwisy.gazetaprawna.pl/fundusze-unijne

ZNAJDZIESZ TAM:

● nagranie webinarium z ekspertem Narodowego Centrum Badań i Rozwoju i przedstawicielami akceleratorów eduLAB i Blockchain

WEŹ UDZIAŁ

start 17 października o 9.30 , logowanie na www.gazetaprawna.pl/webinar

● rozmowa z przedstawicielką akceleratora eduLAB

● wideografiki z praktycznymi wskazówkami, jak skorzystać z oferty akceleratorów