statystyki

Koniec gotówki, początek koszmaru

autor: Sebastian Stodolak02.12.2016, 07:14; Aktualizacja: 02.12.2016, 08:59
bankomat, karty, kradzież

Zajrzyj do swojego portfela. Czy oprócz kart płatniczych nosisz ze sobą gotówkę? Nie zdziwiłbym się, gdybyś miał tylko bilon – tak na wszelki wypadek, do parkometrów. Bo już nawet na poczcie i w Biedronce mają terminale płatnicze. Więc po co wypychać kieszenie monetami?źródło: ShutterStock

Społeczeństwo bezgotówkowe to przyszłość, której nie chcemy, ale do której sami dążymy. Gdy papier zostanie zastąpiony przez elektroniczny pieniądz, pozbędziemy się niezależności.

Zajrzyj do swojego portfela. Czy oprócz kart płatniczych nosisz ze sobą gotówkę? Nie zdziwiłbym się, gdybyś miał tylko bilon – tak na wszelki wypadek, do parkometrów. Bo już nawet na poczcie i w Biedronce mają terminale płatnicze. Więc po co wypychać kieszenie monetami?

Jeśli nie korzystasz już z gotówki, to jesteś modelowym przedstawicielem nowego, bezgotówkowego społeczeństwa przyszłości. I jednocześnie należysz do awangardy, bo nie wszyscy twoi współobywatele są w takim samym stopniu ubankowieni czy scyfryzowani jak ty. Niektórzy z nich są do gotówki przywiązani, wciąż wierząc w prawdziwość powiedzenia, że „cash is king”. Gotówka rządzi. Są wśród nich nawet tacy, co nie mają konta w banku – 20 proc. dorosłych Polaków miesięczną pensję woli odbierać do ręki.

Ubolewają nad tym Ministerstwo Finansów, operatorzy kart płatniczych, banki komercyjne i Narodowy Bank Polski. Ubolewają, bo chcą – to oczywiste, prawda? – by wszyscy mieli tak dobrze i wygodnie jak ty.

Chwileczkę – wierzysz, że chodzi im o społeczne dobro?

Wszystko kupisz kartą

Zacznijmy od drobiazgów. A właściwie od drobnych. Już nie musisz rozpychać nimi portfela. Nie musisz skrupulatnie wyliczać należności przy sklepowych kasach. Ale nie obawiasz się także kieszonkowców. Skradziony portfel z trzema tysiącami w gotówce przepadnie, skradzioną kartę płatniczą z miejsca można zablokować. Kolejna rzecz to wygoda w podróżach zagranicznych. Po co biegać do kantoru, gdy przy płatności kartą przewalutowanie następuje automatycznie i na korzystnych warunkach? Oszczędzasz czas. Podobnie jak nie musząc biegać z walizką banknotów z banku do banku, jeśli chcesz zmienić konto oszczędnościowe na inne. Zresztą wszystko to wiemy. Wiemy, że bezgotówkowo to: wygodnie, wygodnie i jeszcze raz wygodnie. W gazetach regularnie ukazują się edukacyjne dodatki, a w telewizji emitowane są programy promujące taki sposób rozliczeń.

W medialną promocję rozliczeń bezgotówkowych sporo inwestują państwowe instytucje. W Polsce funkcjonuje rządowy program nazwany roboczo „Paperless, cashless Poland” („Polska bez papieru i bez gotówki”), którego celem jest – jak pisze Eugeniusz Twaróg w „Pulsie Biznesu” – „stworzenie warunków do powszechnego korzystania z narzędzi elektronicznych przez społeczeństwo w codziennym życiu. Obywatel e-państwa będzie mógł wyrobić sobie prawo jazdy, paszport, opłacić ubezpieczenie, czesne czy zapisać dziecko do żłobka, nie ruszając się z domu”.

„Banki centralne, rządy, agencje regulacyjne często podkreślają korzyści z transakcji bezgotówkowych, głównie ich wydajność i szybkość. Zapominają jednak napomknąć o negatywnych aspektach takich transakcji i ich kosztach – zauważa Constantin Gurdgiev, profesor wykładający finanse w dublińskim Trinity College. Więcej! Zapominają celowo. – Bardziej niż o korzyści dla mas chodzi o uczynienie wszystkich transakcji maksymalnie namierzalnymi i o centralną ich archiwizację”.

Co ciekawe, przyznaje to wprost prof. Kenneth S. Rogoff z Harvardu, autor książki „Przekleństwo gotówki”, dzięki której okrzyknięto go prorokiem społeczeństwa bezgotówkowego. Słowo „prorok” w odniesieniu do Rogoffa ukochali zwłaszcza zwolennicy teorii spiskowych walczący z Nowym Porządkiem Świata. Ale nimi zajmować się nie będziemy.

Rogoff przekonuje w „Przekleństwie...”, że przywiązanie do gotówki – a zwłaszcza do dużych nominałów – jest zarówno niepraktyczne, jak i szkodliwe. – Często płaci pan setkami? – pyta mnie w trakcie rozmowy na potrzeby tego artykułu. – Założę się, że nie. W USA nikt prawie nie używa studolarówek. Duże nominały przydają się mafii do korumpowania urzędników, terrorystom do zakupów broni, handlarzom żywym towarem czy podmiotom działającym w szarej strefie. A nie zwykłym ludziom. Mieliśmy kiedyś w Stanach nominał tysiącdolarowy, ale Nixon się go pozbył, argumentując, że używali go głównie przestępcy. I słusznie zrobił – uważa ekonomista.


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • vitoanstadt(2017-07-11 06:10) Zgłoś naruszenie 00

    Jest oczywiste ,ze gotowka zniknie ,ae znikna takzrty płatnicze.juz mamy poczatetj drogi,bo Masteercard wprowadza karty autoryzowane palcem ,BEZ PIN.Co jednak,oprocz czasu ,stoi na przeszkdozie,zeby pozbyć się także i kart,wszystko od razu zatwierdzając palcem ? Albo teczowka oka?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane