Choć ustawa deregulacyjna zmniejszyła wymagania dla osób starających się o pracę w ochronie, to przedsiębiorstwa z branży od 1 stycznia muszą mieć obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. – Podczas prac nad rozporządzeniem o ubezpieczeniach pojawiały się informacje, że ich ceny dla najmniejszych firm będą wynosić 1000–1200 zł rocznie. Tymczasem na tydzień przed wejściem nowych przepisów w życie ubezpieczyciele zaserwowali składki kilkakrotnie wyższe – podkreśla Sławomir Wagner, prezes Polskiej Izby Ochrony.

Zderegulowane zawody w liczbach

Zderegulowane zawody w liczbach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

W zależności od obrotu minimalna kwota gwarancyjna, na jaką musi opiewać ubezpieczenie, wynosi od 20 tys. do 50 tys. euro. Nasi rozmówcy z branży wskazują, że firmy znane już ubezpieczycielom mogły liczyć na stawkę rzędu 3,5–5 tys. zł. Nowe muszą płacić dużo więcej. Najgorzej było, kiedy ubezpieczyciele zaprezentowali pierwsze oferty. Zdarzało się, że polisy opiewające na 50 tys. euro kosztowały nawet 120 tys. zł. – Za zbliżoną kwotę można na rynku znaleźć nieobowiązkową polisę (te mają więcej wyłączeń odpowiedzialności), której suma gwarancyjna będzie kilkanaście razy wyższa – mówi Marcin Sejdak, prezes City Security.

To m.in. z tego powodu firmy, poza obowiązkową polisą, i tak wykupują dodatkowe ubezpieczenia na znacznie wyższe kwoty. – Dla naszych klientów, którymi są m.in. duże sieci handlowe, wykupujemy polisy na sumę od 5 mln do 10 mln zł. Dobrowolne ubezpieczenie nie ma żadnego wpływu na zakup obowiązkowego – wskazuje szef City Security.

Braku obowiązkowej polisy większość firm nie chce jednak ryzykować, bo grozi za to nawet utrata koncesji. Przy zamówieniach publicznych urzędy mogą żądać dołączenia kopii polisy do dokumentacji przetargowej. Szefowie firm liczą na to, że zadziała konkurencja i stawki zaczną jednak spadać.

Spośród zderegulowanych do tej pory zawodów z wyższymi kosztami polis obowiązkowych muszą się liczyć zarządcy i pośrednicy w obrocie nieruchomościami. Dostęp do tych zawodów uwolniono na początku 2014 r. Minimalna suma gwarancyjna, na jaką muszą opiewać polisy, to 25 tys. euro dla pośredników i 50 tys. euro dla zarządców. Dla osób, które wchodziły do zawodu w 2013 r., ceny polis zaczynały się od 290 zł dla pośredników i 525 zł dla zarządców. – Teraz dla nowych podmiotów minimalna cena ubezpieczenia wynosi od 360 zł do 450 zł, a dla zarządców ok. 800 zł. Po zlikwidowaniu państwowego egzaminu i konieczności uzyskania licencji wymogi dla wchodzących do zawodu znacznie spadły. Ubezpieczyciele uwzględnili to ryzyko w cenach – tłumaczy Karol Włodarczak z Saga Brokers, brokera specjalizującego się w obsłudze podmiotów z branży.

Oferta dla przedsiębiorców, którzy kontynuują działalność w tych segmentach, pozostała bez większych zmian. Ubezpieczyciele przyznają, że od stycznia powstała spora niepewność, jeśli chodzi o ocenę ryzyka odpowiedzialności cywilnej zawodowej osób, które mogą wejść do zawodu, do którego dostęp był do tej pory zamknięty lub ograniczony. – Z tego względu utrzymaliśmy dotychczasowe stawki jedynie dla klientów, którzy wznawiają umowy ubezpieczenia lub posiadali dotychczas ubezpieczenia w innych firmach. Dla osób zaczynających dopiero wykonywanie zawodu stawki są znacznie wyższe, aczkolwiek nie zaporowe – przekonuje Marcin Pabiś z Concordii.

W przypadku pośredników i zarządców posiadanie ubezpieczenia jest obowiązkowe, choć za jego brak przepisy nie przewidują kary. Z punktu widzenia klienta polisa ma jednak duże znaczenie. – Może się okazać, że w razie sporu o nienależyte wykonanie umowy ubezpieczenie będzie jedynym gwarantem wypłaty roszczenia – wskazuje Leszek A. Hardek, prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Większych zmian w kosztach ubezpieczeń obowiązkowych nie ma w innych uwolnionych w ostatnich miesiącach zawodach, m.in. adwokatów, radców prawnych czy syndyków. Tu deregulacja nie poszła tak daleko, a ceny polis są ustalane w ramach umów ramowych ubezpieczycieli z organizacjami reprezentującymi te grupy zawodowe.