statystyki

Wysokie oprocentowanie lokat może stać się kosztowną pułapką

skomentuj

Wysokie oprocentowanie oferowane przez Finroyal może stać się kosztowną pułapką. Przed firmą, która nie wypełnia polskich ani brytyjskich wymogów prawnych dla instytucji finansowych, ostrzega KNF.

Publikacja: 19 grudnia 2011, 06:14 Aktualizacja: 19 grudnia 2011, 11:16

Najnowsza oferta firmy to „kontrakt lokacyjny” zawierany na rok, który klientowi ma przynieść zysk od 8,2 proc. w górę. To poziom do niedawna nieosiągalny dla lokat bankowych. Do skorzystania z tej atrakcyjnej oferty namawiają reklamy: na billboardach i na łamach najpoczytniejszych dzienników. Sama reklama kojarzy się z trwałością i bezpieczeństwem – występuje w niej pilot w mundurze, do złudzenia przypominający osławionego cudownym manewrem lądowania kapitana Tadeusza Wronę. – To nie jest nasz pilot, nie wydawaliśmy zgody na użycie jego wizerunku. To po prostu ktoś podobny. Sprytne – usłyszeliśmy u polskiego przewoźnika.

Ze śledztwa przeprowadzonego przez „DGP” wynika, że dokładnie takie same metody Finroyal stosuje w całej swoje działalności. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda solidnie i bezpiecznie, ale po próbie weryfikacji pojawiają się poważne wątpliwości. Firma oferuje klientom powierzenie pieniędzy w „kontrakt lokacyjny”, o którym milczy cały polski system prawny. Właśnie dlatego Komisja Nadzoru Finansowego umieściła Finroyal na publicznej liście ostrzeżeń. – Złożyliśmy też zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Prokuratorskie postępowanie przygotowawcze w tej sprawie trwa – mówi nam Łukasz Dajnowicz z biura prasowego KNF.

Eksperci komisji ocenili, że firma prowadzi w rzeczywistości działalność bankową, bez odpowiednich gwarancji dla klientów. Czyli przyjmuje lokaty i obciąża je ryzykiem. Jednak warszawska prokuratura dla dzielnicy Wola swoje śledztwo zawiesiła już przed rokiem. Od tamtej pory czeka na pytania skierowane do brytyjskiego odpowiednika KNF. – To konieczne, gdyż Finroyal jest w rzeczywistości brytyjską firmą działającą w Polsce poprzez swoje biura operacyjne – wyjaśnia „DGP” oficer policji, który zajmował się tym śledztwem.

Już z lektury oficjalnej strony WWW Finroyalu widać, że jej brytyjskość ma być atutem: „Należymy do międzynarodowej grupy finansowej FRL Capital Limited z kapitałem akcyjnym 88 milionów funtów brytyjskich” – chwalą się właściciele. Tymczasem według dokumentu, do którego dotarł „DGP”, firma w rzeczywistości nie dysponuje takim kapitałem zabezpieczającym powierzane jej środki.

„Dłużnikiem Finroyal na kwotę 88 milionów funtów jest Andrzej K., który posiada 100 procent akcji spółki. Z powyższego wynika, iż spółka została założona przez tę samą osobę, która jest jedynym akcjonariuszem i zarządzającym, a wobec której spółka ma wierzytelność za pożyczkę na opłacenie kapitału zakładowego. Oznacza to, że fizycznie kapitał zakładowy nie został wpłacony, a występuje jedynie jako wierzytelność” – takie wyjaśnienia przesłali polskiej Komisji Nadzoru Finansowego urzędnicy brytyjskiego rejestru sądowego.

W odpowiedzi Arkadiusz Gemuła, przedstawiciel Finroyalu nie zanegował tych informacji, lecz wytłumaczył, że to standardowa operacja finansowa zgodna z brytyjskim prawem. Nie odpowiedział jednak na pytanie, czy zapewnia to właściwe bezpieczeństwo klientom powierzającym im pieniądze. Przyznał również, że Finroyal nie jest podmiotem wpisanym bezpośrednio do rejestru prowadzonego przez brytyjski Financial Services Authority (odpowiednik rodzimej KNF). W praktyce oznacza to, że nie spełnia on wymogów polskiego ani brytyjskiego prawa, co oznacza również całkowity brak polskich i brytyjskich gwarancji dla klientów.

– „Jako spółka posiadamy ubezpieczenie Public Liability Insurance do wysokości sumy 2 milionów funtów” – odpisał nam Arkadiusz Gemuła. – „Dla każdego, kto ceni sobie prostotę, wygodę i możliwość osiągania z góry ustalonego dochodu, oferta Kontraktu Lokacyjnego będzie ciekawym uzupełnieniem portfela inwestycyjnego” – dodaje.

Jednak Public Liability Insurance wspomniane przez pracownika Finroyal to typowe na brytyjskim rynku ubezpiecznie OC od działalności gospodarczej, np. szkód spowodowanych klientowi z powodu błędu hydraulika. Prokuratura z dalszymi krokami czeka na kompletne wyjaśnienia z brytyjskiego nadzoru. – Nie wykonamy więcej żadnego ruchu, dopóki nie otrzymamy odpowiedzi na wniosek o pomoc prawną. Każdy klient Finroyalu musi sam zdecydować, czy oferowany zysk jest wart ryzyka – usłyszeliśmy w prokuraturze.

Komentarze: 14

  • 1: SUŁTAN z IP: 89.229.218.* (2011-12-19 09:35)

    Ciekawe-ilu naiwnych się na to nabierze-była już Bezpieczna Kasa Oszczędności pana G.

  • 2: A z IP: 83.4.221.* (2011-12-19 10:37)

    PRZESTAŃCIE STRASZYĆ! A CZYM TO SIĘ RÓŻNI O WSZELKIEJ MAŚCI TAK REKLAMOWANYCH SWEGO CZASU TFI NA KTÓRYCH NIEKTÓRZY POTRACILI 70% KAPITAŁU, CO Z TEGO ZE NADZÓR NAD TFI MA KNB, RYZYKO W TYM WYPADKU JEST PODOBNE

  • 3: Leo z IP: 89.79.50.* (2011-12-19 11:27)

    A, a kto tu w takim razie straszy? Redakcja ostrzega, natomiast A straszy!

  • 4: Andrzej z IP: 149.156.151.* (2011-12-19 11:48)

    Fajni są ci prokuratorzy. Przecież bank zagraniczny zgłasza za pośrednictwem swojego macierzystego nadzoru do KNFu rozpoczęcie działalności w Polsce. Jeżeli takiego zgłoszenia nie ma to działalność jest nielegalna.

  • 5: wiwat ciemnogród z IP: 89.239.79.* (2011-12-19 12:13)

    Polskie cwaniaki pazerniaki polecą na tanią kasę, a za rok ani procentów ani kasy

  • 6: joana z IP: 83.7.205.* (2011-12-19 17:46)

    Przecież ta firma działa już ładnych kilka lat w Polsce i nie słyszę żadnych skarg na jej działalność. Podobnie KNF czepia się Amber Gold i w obu przypadkach chodzi o to, ze te firmy działaja poza systemem bankowym kontrolowanym przez KNF. Najpierw się sprawdza, a potem trąbi wszem i wobec , że zlłodzieje, chyba że to celowe działanie aby podważyć wiarygodność tych "nie" banków bo dają większy procent na lokacie ( kontrakcie).

  • 7: mim z IP: 31.63.142.* (2011-12-19 22:32)

    Ta firma działa na zasadzie prywatnej działalności Jana Kowalskiego. Po prostu przyjmuje pożyczki od ludności na wyższy % niż otoczenie i twierdzi że po roku odda te pieniądze + %. Nie ma tu mowy o żadnym banku (lokaty) ani o emitencie (udziały, akcje) . Proste. Zbieram kasę i obiecuję że za rok oddam. Nic tu nie ma nielegalnego, jeśli zostaną opłacone daniny. Schody będą po roku jak mało będzie chętnych na Royal Piramidę

  • 8: Mikołaj z IP: 87.205.37.* (2011-12-21 08:35)

    Czy ktoś sprawdzał wiarygodnośc tej firmy?, oni działają od kilku ładnych lat, czy jest zabezpieczenie ulokowanych środków (kto je wydaje?), znam osobiście osoby które tam ulokowały i są zadowoleni i polecają>

    ZDROWYCH WESOŁYCH ŚWIĄT

  • 9: ja z IP: 217.17.34.* (2011-12-23 13:59)

    Ja również znam osoby, ktore sa z Nimi od dawna i ciagle tylko Ich chwala. KNF krytykuje, bo nie sa bankiem. Daja %? Daja:))))

  • 10: filip z IP: 195.22.98.* (2011-12-28 13:52)

    Jesli wybierasz produkty oplacalne to nie ma ryzyka, nawet jesli nie masz doswiadczenia to mozna skorzystac z doswiadczenia innych np z doradctwa w openfinance

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter