Nie należy mieć złudzeń. Podstawowy rachunek bankowy nie zastąpi płatnego konta w banku. Zakres bezpłatnie oferowanych czynności jest bowiem dość wąski. Choć dla tych, którzy będą chcieli jedynie pobrać emeryturę na konto i opłacić z niego czynsz oraz rachunki za media – powinien być w pełni wystarczający. – Podstawowe konto nie będzie miało wszystkich funkcji znanych posiadaczom rozbudowanych pakietów. Zabraknie np. usług kredytowych (linia w rachunku) i pełnej palety kart płatniczych. Dla osób, które zechcą bezgotówkowo zarządzać swoim budżetem i nie mają wygórowanych wymagań, może to być jednak interesująca i opłacalna opcja – ocenia na łamach portalu bankier.pl analityk Michał Kisiel. I trudno nie przyznać mu racji.

Co mamy bowiem w gwarantowanym ustawowo pakiecie? Otóż możliwości podstawowego rachunku płatniczego zostały ograniczone do: wpłat pieniędzy na rachunek, przelewów, poleceń zapłaty, wypłat gotówki w bankomacie i płatności przy użyciu karty płatniczej. I co należy uznać za kluczowe: bezpłatne będzie jedynie 5 przelewów w ciągu miesiąca i 5 wypłat w bankomacie. To oznacza, że za szóstą operację danego rodzaju bank już będzie mógł naliczyć opłaty – i to pomimo prowadzenia podstawowego, czyli co do zasady bezpłatnego, rachunku. Pierwotnie politycy planowali, by limit bezpłatnych operacji wynosił 15. Uznano jednak za przekonywającą argumentację sektora bankowego, który twierdził, że byłoby to dla korporacji zbyt dużym obciążeniem.

Jednocześnie wprowadzono mechanizm chroniący interesy konsumentów. Pojawiły się bowiem obawy, czy nie będzie tak, że opłata za szósty przelew lub szóstą wypłatę w bankomacie będzie w astronomicznej wysokości – by pokryć koszty prowadzenia rachunku. Tak jednak nie będzie mogło być. A to dlatego, że jest ograniczenie wysokości pobierania opłat. Zgodnie z ustawą „opłaty nie mogą być wyższe od opłat najczęściej stosowanych przez ostatnie 12 miesięcy przez tego dostawcę w odniesieniu do transakcji [danego rodzaju – red.]”. Innymi słowy, jeśli bank standardowo za wypłatę pieniędzy z bankomatu nalicza złotówkę, w przypadku podstawowego rachunku płatniczego będzie mógł pobierać za szóstą i kolejną wypłatę w ciągu miesiąca również złotówkę.

Podstawowy rachunek płatniczy nie będzie dopuszczał możliwości zrobienia na nim debetu ani powiązania go z innymi usługami finansowymi oferowanymi przez dostawcę, w tym przede wszystkim z usługami kredytowymi. Na ten temat toczyła się długa dyskusja w parlamencie. Część sektora finansowego przekonywała, że skoro już dążymy do ubankowienia Polaków, należy im umożliwić przy okazji skorzystanie z szeregu bardziej zaawansowanych rozwiązań. Ta koncepcja jednak nie uzyskała akceptacji. W ocenie polityków ograniczone możliwości przypisane do podstawowych rachunków paradoksalnie powinny działać na korzyść konsumentów. – Ustawa chroni osoby niezamożne przed ryzykiem popadnięcia w nadmierne zadłużenie. Rachunek podstawowy to nie jest rachunek, do którego może być przypisany debet bądź kredyt. Nie może być także przywiązana karta kredytowa – wyjaśniał w Senacie odpowiedzialny za przeprowadzenie ustawy senator Grzegorz Bierecki. Jego zdaniem przyzwolenie na robienie debetu na koncie lub powiązanie podstawowego rachunku z ofertą kredytową mogłoby skutkować tragedią wielu mniej świadomych ekonomicznie osób. Innymi słowy, ktoś mógłby popaść w długi, wodzony na pokuszenie przez instytucje finansowe. Uznano więc, że jeśli ktoś chce mieć możliwość kredytowania się w banku, powinien skorzystać z oferty dla bardziej świadomych konsumentów, innej niż podstawowy rachunek bankowy.