statystyki

Baca-Pogorzelska: Dywersyfikacja po polsku

autor: Karolina Baca-Pogorzelska26.05.2018, 16:00; Aktualizacja: 26.05.2018, 16:25
Karolina Baca-Pogorzelska

Karolina Baca-Pogorzelskaźródło: DGP

Polska jest największym w Unii Europejskiej i drugim co do wielkości w Europie po Rosji producentem węgla kamiennego i jednym z głównych graczy na rynku węgla brunatnego. Tego pierwszego wydobywamy rocznie ok. 65 mln ton, tego drugiego ok. 60 mln ton. Oba są podstawą naszej gospodarki – 85 proc. energii elektrycznej produkujemy właśnie z węgla. Jeszcze kilka lat temu poziom ten przekraczał 90 proc., teraz powoli maleje m.in. na rzecz odnawialnych źródeł energii (OZE) i gazu.

O ile do OZE trzeba nabyć odpowiednie technologie, o tyle z gazem jest problem – jego przeważająca część, ponad 70 proc., pochodzi z importu. Przy czym główny kierunek zakupów jest jeden – Rosja. Co prawda dzięki wybudowaniu gazoportu w Świnoujściu sprowadzamy teraz statkami do Polski gaz skroplony LNG, jednak to na razie kropla w morzu potrzeb: terminal gazowy ma określoną pojemność i przepustowość, a na dodatek LNG trzeba z powrotem doprowadzić do postaci gazowej, a to generuje dodatkowe koszty.

Prawdziwym krokiem w kierunku dywersyfikacji dostaw gazu ma być wybudowanie rurociągu do transportu błękitnego paliwa z Norwegii. Ma on być gotowy w ciągu kilku lat. To ważne, bo w 2022 r. kończy się nam kontrakt z rosyjskim Gazpromem. A od miesięcy słyszymy zapowiedzi ministra Piotra Naimskiego, odpowiedzialnego za infrastrukturę strategiczną, że zrobimy wszystko, by nie przedłużać tej umowy. Ale będzie to możliwe tylko wtedy, gdy Baltic Pipe zacznie tłoczyć gaz zgodnie z planem, bo długoletnich kontraktów nie negocjuje się na ostatnią chwilę – do pierwszych rozmów siada się 1,5–2 lata wcześniej. Zdywersyfikowanie dostaw zagranicznego gazu ma też pozwolić na zmianę naszego miksu energetycznego. Jeśli będziemy odbierać paliwo z Norwegii, to zniknie groźba zakręcenia kurka przez Rosję – w takiej sytuacji może się okazać, że budowa bloków gazowych w elektrowniach będzie dobrą alternatywą dla węgla.

Przy czym warto pamiętać, że pomysł rury gazowej z północy był zaakceptowany przez rząd Jerzego Buzka, jednak premier Leszek Miller w 2001 r. podpisaną już umowę unieważnił.

Ale choć teraz robimy wszystko, by uniezależnić się od rosyjskiego gazu, to coraz bardziej usidla nas rosyjski węgiel kamienny. Choć jesteśmy jednym z głównych graczy na europejskim węglowym rynku, to od 2008 r. (z małymi przerwami) jesteśmy importerem netto czarnego złota. To oznacza, że kupujemy za granicą więcej, niż sprzedajemy za granicę. A od paru lat tak naprawdę niemal nie eksportujemy. W DGP już w kwietniu prognozowaliśmy, że tegoroczny import tego paliwa do Polski może być rekordowo wysoki i może przekroczyć granicę 15 mln ton z 2015 r. (dla porównania w 2017 r. import znacznie przekroczył 13 mln ton).


Pozostało jeszcze 69% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie