– Rozmowy nie są łatwe, ale sprawa jest ważna dla milionów ubezpieczonych. Z tego też powodu wrócimy do negocjacji po świętach. Jest jednak iskierka nadziei co do wypracowania porozumienia. Pracodawcy i związkowcy zgadzają się bowiem, że odpowiednio długi staż ubezpieczeniowy pod pewnymi warunkami może być podstawą do wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej. Teraz tylko trzeba uzgodnić owe warunki – wyjaśnia prof. Jan Klimek, przewodniczący zespołu ds. ubezpieczeń społecznych Rady Dialogu Społecznego.

Ale to nie będzie łatwe. Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan twierdzi, że prawo przechodzenia na emeryturę powinni mieć wszyscy ubezpieczeni bez względu na płeć dopiero po ukończeniu 66. roku życia. To w praktyce oznacza, że poczynając od panów urodzonych w ostatnim kwartale 1950 r., kolejne roczniki będą pracować do czasu osiągnięcia tego wieku. – W przypadku kobiet powszechny wiek emerytalny byłby systematycznie podnoszony do 2036 r., kiedy prawo do emerytury nabyłyby panie urodzone w ostatnim kwartale 1970 r. – zauważa Jeremi Mordasewicz. – Dodatkowo prawa do emerytury powinny mieć osoby, które będą mieć długi staż składkowy wynoszący co najmniej 40 lat – dodaje.

Natomiast związki są przekonane, że projekt prezydencki zakładający obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat w przypadku kobiet i 65 lat mężczyzn należy rozszerzyć umożliwiając wcześniejsze zakończenie aktywności zawodowej osobom mających długi staż ubezpieczeniowy. Przy czym Solidarność chce, aby panowie mogli zakończyć pracę bez względu na wiek, mając 40 lat, a panie 35 lat składkowych. OPZZ natomiast uznaje, że takie uprawnienia powinny mieć osoby legitymujące się 40 latami składkowymi, przy czym należy do nich liczyć urlop wychowawczy, czasową niezdolności do pracy spowodowaną wypadkiem i chorobą zawodową.

– Natomiast nie zgodzimy się na rozwiązanie zaproponowane przez Lewiatan, żeby kobiety pracowały do 66. roku życia – stwierdza Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ. 

Etap legislacyjny

Projekt w konsultacjach społecznych