W sprawie podwyższenia wieku emerytalnego premier Donald Tusk może powtórzyć za klasykiem z Gdańska: nie chcem, ale muszem. Politycznie ten krok może kosztować go bardzo wiele, wszystkie sondaże pokazują, że Polacy są temu pomysłowi przeciwni. Opozycja zrobi wszystko, by przekształcić tę debatę w plebiscyt: za czy przeciw Platformie. Związki zawodowe także będą przeciw. Czekają nas gorące miesiące.
Publikacja: 15 lutego 2012, 08:46 Aktualizacja: 15 lutego 2012, 08:52
Z jednej strony trudno się ludziom dziwić, bo co innego mieć możliwość pracy w wieku 65 lat, a co innego – obowiązek. Z drugiej jednak, jako społeczeństwo nie przyjmujemy do wiadomości, że sami do tego przyłożyliśmy rękę. W ciągu ostatnich 20 lat liczba urodzeń spadła o połowę, w pierwszym półroczu 2011 roku po raz pierwszy od sześciu lat mieliśmy ujemny przyrost naturalny (mniejsza liczba urodzeń niż zgonów). Mniej dzieci dziś równa się mniej płacących podatki pracowników w przyszłości. I brak rąk do pracy.
Siedzimy na bombie demograficznej i nieświadomi skutków bawimy się zapalnikiem. Rezygnując z potomstwa, dokonaliśmy – podobnie jak inne społeczeństwa Zachodu – cywilizacyjnego wyboru i powinniśmy mieć na tyle odwagi, by ponieść tego wyboru konsekwencje. Będziemy pracować dłużej, bo nie wychowaliśmy sobie pokolenia, które mogłoby to robić za nas.
Wiem, zwalać wszystko na społeczeństwo zamiast na rząd to dziś najprostsza droga, aby uchodzić za leminga. W końcu rząd – jak to lubimy powtarzać – powinien. No, ale to była właśnie ta jedna z niewielu spraw, w której żaden rząd w żadnym państwie obywateli nie wyręczy.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: prawdziwy liberał z IP: 94.153.240.* (2012-02-15 10:02)
Czy Pan rozumie co Pan pisze? Obecny system to zwykła piramida finansowa, potrzeba więcej nowych frajerów, żeby zapłacić poprzednim. W normalnym, zdrowym systemie, nie ma związku między pieniędzmi które są mi zabierane w formie składki emerytalnej - a liczbą urodzeń czy liczbą pracujących. Niech każdy sam pracuje na swoją emeryturę !!! I sam niech decyduje kiedy na nią przejść.
2: stin z IP: 89.25.243.* (2012-02-15 10:11)
@ prawdziwy liberał - piszesz "w normalnym zdrowym systemie". tylko kolego pokarz mi kraj gdzie tak jest. Bo przejście z obecnego systemu do "Twojego" jest w krótkim czasie nierealne z racji zbyt dużych kosztów.
3: Mural z IP: 80.55.175.* (2012-02-15 10:25)
Potomstwo nie oznacza jeszcze kasy, jak widać po wielodzietnych rodzinach. No chyba, że chodzi o naszą kasę na zasiłki. Kto zagwarantuje, że ich rodzice i ich dzieci będą miały pracę i odprowadzą, jak my składki na solidarnościowe emerytury??? Obawiam się, że całe to gadanie o demografii skończy się tym, że będziemy pracowac do śmierci na zasiłki dla tych rozmnażających się dla dobra narodu/sic!/.Z drugiej strony wrzucając kobiety do jednego wora udowadnia się, że zapracowały na niskie emerytury z powodu tego rozmnażania. Otóż nie wszystkie kobiety, bo są takie, które z wyboru ale też że los tak dał/nie dał/ nie mają dzieci. Sporadycznie chorują. Cały czas pracują i odprowadzają składki. Powinny mieć emerytury wyższe. Najpierw jednak trzeba zrównać pobory tych kobiet i mężczyzn, a nie gadać, że demografia coś nam załatwi.
4: alex60 z IP: 83.11.125.* (2012-02-15 11:33)
"/.../ To właśnie była ta jedna z niewielu spraw, w której żaden rząd w żadnym państwie obywateli nie wyręczy."
Tak, panie Andrysiak, ale rządy w innych państwach prowadzą taką politykę, by obywatele nie bali się sprowadzać na ten świat potomstwo. Żłobki, przedszkola, właściwa, tania lub bezpłatna i wygodna opieka zdrowotna, produkty i ubranka dla dzieci po preferencyjnych cenach, liczne przywileje i ulgi dla posiadających trójkę i więcej dzieci, (często gęsto jest tak ,że kobieta wcale nie musi jeśli nie chce pracować- może wychowywać swe dzieci)
U nas jakby tego wszystkiego zabrakło. Urodzenie i wychowanie choćby jednego dziecka stało się nie lada wyzwaniem. Z którym polscy rodzice borykają się samotnie. Bo państwo , które każe im rodzić i płodzić nowych Polaków ma ich gdzieś. Młodym brakuje nie tylko ułatwień w sprawach związanych z wychowaniem dzieci, ale też podstawowych wartości; pracy i mieszkań. Teraz jeszcze rządzący pozbawią ich jeszcze jednego ratunku: babć i dziadków.
Krótkowzroczność rządzących poraża.Wystarczy posiadać choć średnią inteligencję , by zobaczyć ten łańcuch zależności:
-nie ma polityki państwa przychylnej młodym rodzicom- nie będzie dzieci
- nie będzie dzieci- społeczeństwo będzie się starzeć- staniemy się krajem emerytów...
..na emerytury których nie będzie komu pracować
I nic tu nie pomoże podwyższanie wieku emerytalnego - pomysł tyle durny, co krzywdzący i żałosny!
5: DOKTOR MENGELE z IP: 46.113.30.* (2012-02-15 12:51)
Co za bzdury wypisuje Andrysiak! W piątym zdaniu pisze, że mniej dzieci oznacza brak rąk do pracy. Otóż od 20 lat Polaków nie przybywa, a mimo to brakuje co najmniej 5 milionów miejsc pracy. Wystarczy zobaczyć ile osób wyjechało za granicę, ilu jest bezrobotnych w kraju, ilu na umowach śmieciowych lub na czarno. Hiszpanów w tym samym czasie przybyło 11 milionów i dziś jest ich prawie 50 milionów. Problem polega na tym,że dla zmniejszającej się populacji przez idiotyczną i przestępczą politykę rządu jest coraz mniej miejsc pracy. Podwyższanie wieku emerytalnego pogłębi jeszcze bardziej te zgubne procesy.
6: historyczny materiał z IP: 83.20.47.* (2012-02-15 13:11)
OPZZ ma znakomitych komentatorów i fajnie będzie,jeżeli te artykuły zbroszurują lub wydadzą w postaci ksiązkowej to dla historyków będzie to bardzo cenny materiał na rządy PO. ( wg www.opzz.org.pl )
7: mały z IP: 31.63.220.* (2012-02-15 13:13)
popieram wypowiedz prawdziwego liberała .
8: MELA z IP: 83.16.254.* (2012-02-15 14:25)
GOSPODARKA SIE ZWIJA BEZROBOCIE ROŚNIE A MAMY PRACOWAĆ DO KONCA ŻYCIA ?A GDZIE BĘDĄ MOJE DZIECI SPRZĄTAĆ W ANGLII PO UKOŃCZONYM DOKTORACIE NA POLITECHNICE? PRACA TYLKO DLA ZNAJOMYCH I POCIOTKÓW? TAK MIAŁO BYĆ ? WYKIWANI ZOSTALI LUDZIE W 1981 ROKU. PO CO STRAJKOWALI.
9: Real 1953 z IP: 79.189.81.* (2012-02-15 14:43)
Prymitywny , prostacki artykuł dyspozycyjnego autora.Gdyby chociaż autor zadał sobie trud aby sprawdzić ile ludzi wyjeżdza z tego piekła : - za pracą , - za normalnością , po szanse rozwoju dla siebie i swoich najblizszych , po szacunek państwa dla siebie ...itd.
W ostatnich kilku latach ponad dwa miliony ludzi uciekło na stałe ( nie maja juz tu meldunku i adresu powrotnego ) z tego szamba aby sobie ułożyć życie w normalnym świecie.
Dlaczego to zrobili ? mieli taki kaprys ? - tak naprawdę to te państwo wypieło się na nich za sprawą pomysłów tych zidiociałych prostackich polityków - którzy do dzisiaj nie wyciągnęli ze swoich błędów żadnych wniosków .Popełniaja kolejne błędy w mniemaniu swojego geniuszu i odpowiedzialności - a tak naprawdę niszcza państwo i spychają społeczeństwo w obszar bezkresnego nieszczęścia , biedy i współczesnej formy niewolnictwa.
10: agusia z IP: 77.89.65.* (2012-02-15 15:07)
Cała ta awantura to tylko mydlenie oczu. Polska to kraj w którym zabrakło mądrych ludzi z wizją, a pozostali na stanowiskach ci co maja znajomości, tylko niestety układy i wiedza nie ida w parze. Czy ktoś z was zdaje sobie sprawę co byłoby w naszym kraju gdyby wrócili ci co pojechali za chlebem, albo przestali przysyłać pieniądze zarobione na emigracji. Urzędy pomocy społecznej pękałyby w szwach, aż strach pomyśleć. Rząd nie ma pomysłu na przyszłość bo i instrumentów jakie miał się pozbył. Zamiast trzymać zakłady pracy w ręku państwa pozbył się i zysk teraz spijają dorobkiewicze którzy dzięki układom kupili je za grosze, a teraz płacą najniższą pensje i maja gdzieś, czego potrzebuje państwo. Młodzi ludzie nie mają persppektyw na nic ani na własne mieszkanie ani na szczęliwe życie rodzinne. Bo albo dwóch pracuje na etacie i żyje od pierwszego do pierwszego albo ma się dziecko i wegetuje. Umowy o pracę tygodniowe dwutygodniowe to kpina niestety praktykowana w naszym państwie a na dodatek oczywiście umowa na najniższą krajową. Poprostu żyć sie nie chce.

Jeśli przedsiębiorca przekazał do ZUS nieprawidłowe dokumenty za przechodzącego na emeryturę pracownika, a ten otrzymał na ich podstawie zawyżone świadczenia, będzie musiał zwrócić różnicę z własnych pieniędzy.»




