statystyki

Siudaj: OFE to pierwszy krok w prywatyzacji emerytur

skomentuj

Sądziłem, że fundusze emerytalne przestały być chłopcami do bicia, kiedy wpadła mi w ręce okładka „Przeglądu” z tytułem „Pułapka OFE”. Teza tekstu była mniej więcej taka, że fundusze są kosztowne i powodują wzrost zadłużenia państwa, które i tak odpowiada za wypłatę świadczeń, jakie mają fundusze wypracować. Ten tekst przypomniał mi, czemu jestem zwolennikiem OFE.

Publikacja: 20 stycznia 2012, 06:00 Aktualizacja: 20 stycznia 2012, 08:33

Oczywiście, system ma mnóstwo wad. Jednak trudno powiedzieć, że to OFE są powodem gwałtownego wzrostu długu. Tak się bowiem składa, że do funduszy płynie gotówka wypracowywana przez ich klientów. Nikt się na rzecz funduszy nie zadłuża.

Teza o tym, że fundusze są przyczyną wzrostu długu, to wynik pewnego uproszczenia. Ktoś kiedyś uznał, że skoro część składki trafiająca do OFE nie zasila już FUS, to musi on być w większym stopniu dotowany, a w takim razie zadłużenie to wina OFE. Jednak trzeba pamiętać, że państwo emituje więcej obligacji, aby zasilić Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, który wypłaca bieżące emerytury. To on jest przyczyną wzrostu długu.

Nikt do tej pory nie zapytał, czy FUS nie jest zbyt hojny. Czy emerytury nie są zbyt wysokie? Czy obecni świadczeniobiorcy nie powinni choć w części partycypować w kosztach reformy? Stało się odwrotnie – zmniejszenie składki do OFE oznacza odebranie oszczędności na przyszłość części społeczeństwa, aby rozdać ją innej. Na dodatek to na klientów funduszy spadnie obowiązek spłacania długów, jakie obecnie zaciągane są na wypłatę emerytur.

Od samego początku reformy było jasne, że spowoduje ona konieczność zwiększenia dotacji do FUS. Kolejne rządy powinny o tym pamiętać i tak prowadzić gospodarkę finansową, aby uzyskać nadwyżkę, która pozwoliłaby sfinansować koszt reformy. Zwiększenie dotacji do FUS było jednak finansowane deficytem, podobnie jak inne wydatki.

O ile więc trudno oskarżać OFE o to, że powodują wzrost długu, bo to raczej wynik rosnącej liczby emerytów, to nie da się ukryć, że system jest drogi i niespecjalnie efektywny. Tylko że te wady funduszy wynikają przede wszystkim z konstrukcji ustawy. Mało kto wie, że przez lata tylko za przesłanie pieniędzy do funduszy ZUS pobierał haracz w wysokości 0,8 proc. składek. Jeśli do tego dołożyć opłaty na nadzór, pieniądze wpłacane na rachunek premiowy itd., to pewnie uzbiera się około 1 proc. opłat, które nie trafiają na konta klientów, bo tak zarządziło państwo. Jednak pozostałe 2,5 proc. to nadal dużo. Pieniądze te idą na powszechne towarzystwa emerytalne, które zarządzają OFE. To moim zdaniem zbędne instytucje, ale ich utrzymywania wymaga państwo. Trzeba utrzymywać odrębny zarząd, zespół zarządzających, a do tego obsługę administracyjną. Te koszty można by zredukować, gdyby po pierwszym etapie reformy nastąpił drugi.

Głównym powodem istnienia PTE jest ryzyko dopłat. Jeśli OFE nie uzyska minimalnej stopy zwrotu, wtedy PTE ma obowiązek dopłacić do rachunków klientów. I rzeczywiście, zdarzały się takie przypadki, nawet dość kosztowne. Kilka lat temu, kiedy PTE zarządzające Bankowym, musiało dopłacać dwukrotnie, wydało na to grubo ponad 30 mln zł. Tylko że obecnie taka dopłata mogłaby skutkować bankructwem PTE. Wtedy do rachunków musiałoby dopłacać państwo.

Czas pójść dalej i urynkowić system emerytalny, bo państwo z nim sobie nie poradzi

Minimalna stopa zwrotu liczona jest na podstawie tzw. średniej ważonej. Od dawna przedstawiciele OFE mówili, że wiąże im ona ręce. Oczywiście branża najchętniej pozbyłaby się jej z obawy przed ryzykiem dopłaty, ale trzeba przyznać, że pogarsza ona efektywność OFE. W rezultacie mamy na rynku fundusze o bardzo podobnej polityce inwestycyjnej. A trudno oczekiwać, że ktoś zarobi więcej niż konkurencja, skoro kupuje i sprzedaje to samo i wg podobnych zasad. Z powodu średniej ważonej właśnie nie mamy ani funduszy stricte akcyjnych, ani wyłącznie obligacyjnych czy pieniężnych. W rezultacie klienci dość szybko przestają się interesować wynikami własnego OFE. Przecież większych różnic nie widać, a na dodatek wszędzie mają to samo.

O tym, że obecna konstrukcja systemu emerytalnego jest zła, świadczy choćby fakt, że od 1999 r., kiedy ruszyła reforma, nie powstał ani jeden nowy fundusz. Obecnie dysponują one kwotą blisko 225 mld zł, czyli ponad 65 mld dolarów i przeszło 51 mld euro. To kwoty nie do pogardzenia dla żadnej instytucji zajmującej się inwestowaniem, zwłaszcza w czasie kryzysu. Tymczasem nikt nie odważył się wejść na rynek polskich funduszy emerytalnych. Powód jest prosty – taka operacja byłaby bardzo kosztowna i obarczona dużym ryzykiem porażki. A bez dopływu nowych podmiotów i bez zwiększonej konkurencji nie ma co liczyć ani na lepsze wyniki, ani na niższe opłaty.

Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby uznano, że pierwsza część reformy jest już za nami i można by zrobić krok dalej – zliberalizować drugi filar. Mam na myśli to, że fundusze emerytalne prowadzą inne niż PTE instytucje, rezygnujemy ze średnich stóp zwrotu ze świadomością, że może to oznaczać rozwarstwienie wysokości emerytur w przyszłości i ułatwienie klientom przelewania środków z jednego podmiotu do drugiego oraz zwiększenie liczby funduszy emerytalnych.

Wszystko to łączyłoby się z rezygnacją z budżetowych gwarancji dla emerytur, jakie będą wypłacane z II filaru. Oznaczałoby to zdjęcie z państwa obowiązku, z którym już teraz sobie nie radzi, a w przyszłości będzie radziło sobie jeszcze gorzej. Demografia mówi jasno – za kilkanaście lat emerytów będzie za dużo, aby pracujący byli w stanie ich utrzymać. Konieczne będzie zwiększenie i tak zbyt dużego zadłużenia albo otwarcie na imigrację, która na razie u nas jedynie raczkuje, albo zamknięcie interesu pod nazwą ZUS. Proszę pamiętać, że wzrost liczby osób starszych zwiększy też koszty opieki zdrowotnej, co dodatkowo będzie obciążać budżet.

W jednym z hrabstw na Florydzie, gdzie lubią spędzać emeryturę Amerykanie, szkoły i przedszkola były dramatycznie niedofinansowane. Za to na bardzo wysokim poziomie stały usługi dla seniorów. Jeśli nie chcemy, aby za kilkanaście lat Polska stała się krajem dla starych ludzi, z którego młodzi uciekają, warto zastanowić się nad dokończeniem reformy i całkowitym sprywatyzowaniem systemu emerytalnego. Albo rzeczywiście zlikwidować OFE i wrócić do ZUS, ale z części pieniędzy trafiających do II filaru finansować wysokie świadczenia dla kobiet, które chcą mieć dzieci w nadziei, że dzięki temu Polki zaczną rodzić trzy razy częściej niż obecnie.

Komentarze: 23

  • 1: hitaczi z IP: 91.198.179.* (2012-01-20 09:57)

    Podpisuję się pod każdym słowem, literką i przecinkiem. Co z tego kiedy bardziej prawdopodobna jest nacjonalizacja OFE. Oczywiście dla naszego dobra.

  • 2: dziadek z IP: 91.232.175.* (2012-01-20 12:47)

    Prywatnie to sypiam z córkami kolegów społecznie w kościele się wyspowiadam i jestem czysty jak łza.

  • 3: Robespierre z IP: 159.245.16.* (2012-01-20 13:58)

    Autor jak wielu podobnych spostrzega ,że emerytów przybywa ,a dzieci rodzi się coraz mniej i nie będzie miał kto na nich pracować. Nie zauważa ,że mamy
    ponad 2 mln zarejstrowanych bezrobotnych,koło 500 tyś ukrytych (w wiekszości mlodych) Od 2-3 mln mlodych wyjechalo za granicę za chlebem.
    Wedlug zapowiedzi Tuska mieli wracać. Pracować zatem ma kto tylko nie ma gdzie.A nikt z tych bezrobotnych nie zaklada rodziny bo go na to nie stać. Wiekszość młodych nie odprowadza lub odprowadza śladowo składki na ubezpieczenia spolevzne (umowy śmieciowe,samozatrudnienie itd)To
    państwo polskie tucząc swe grupy uprzywilejowane( m innymi dzisiejszych emerytów) wypycha młodych na emigrację,skazuje na bezrobocie i spłacanie w przyszlości dziś zaciagnietych na przywileje dlugów.

  • 4: Real 1953 z IP: 195.90.127.* (2012-01-20 14:31)

    Nie ma żadnych szans aby państwo ( kierowane przez polityków kierujących się jak życie dowodzi zawsze swoim doraźnym interesem ) mogło w sposób trwały rozwiązać problem emerytalny. Każde rozwiązanie w którym to organizacje państwowe będą sterowały przepływami finansowymi jest nieefektywne , jest to bardzo drogie , państwo jest niebywale rozrzutne - manotrawi w tym zakresie ogromną część środków finansowych.
    Rozwiązania proponowane przez Tuska to nic innego jak propozycja marnotrawstwa na jeszcze większa skalę. Państwo powinno zrezygnowac z tego czego nie potrafi robić - już dosyć się skompromitowało w tym zakresie.Nie można ufać takiemu państwu ani takiemu rządowi . Tu nie ma żadnej przyszłości , należy stąd jak najszybciej uciekać i układać sobie życie zawodowe i rodzinne w normalnym świecie ( gdzie nie ma tylu uprzywilejowanych , gdzie nie dzieli się obywateli na lepszych i gorszych , gdzie w praktyce stosowana jest zasada równości obywateli a nie tak jak u nas gdzie jest tylko tego żenująca karykatura ).
    Tu na każdym kroku widać okrucieństwo władzy w oszukiwaniu dużej części społeczeństwa aby tym sposobem zaspokoić apetyty uprzywilejowanych w zakresie sfinansowania ich licznych i absurdalnych przywilejów.

  • 5: ToK z IP: 212.69.68.* (2012-01-20 15:51)

    Reforma przeprowadzona w 99 znacznie ogranicza wysokość przyszłych emerytur. Obecnym emerytom nie jest najlepiej ale tzw. "stopień zastąpienia" mają i tak 1.5 raza wyższy niż zreformowani. Z kolei "uprzywilejowani" są nie do ruszenia, bo mają prawa nabyte (my ich nie mamy). W takiej sytuacji proponuje się zmianę wieku emerytalnego, czyli faktycznie nie wypłacanie emerytur przez pierwsze 2 lata dla mężczyzn a dla kobiet jeszcze więcej. Nie mówi się jednocześnie ile to miesięcy będzie wynosiła prognozowana długość życie przechodzącego na emeryturę, stanowiąca podstawę do wyliczenia wysokości emerytury. Obecnie przy średniej życia mężczyzn 73 lata prognoza dla 65 latka wynosi ponad 200 miesięcy, a więc jego wysokość emerytury będzie taka jakby miał żyć średnio 82 lata. Należy życzyć wszystkim 100 lat życia ale w widać, że rachunki się nie zgadzają i jest prawdopodobne, że mogą być jaszcze bardziej wykorzystane do zmniejszenia obciążeń budżetu kosztem nie wypłacenia wszystkich odprowadzonych na emeryturę pieniędzy.
    Faktycznie w ramach systemy solidarnościowego zabierane pieniądze jednym będą dawane drugim.

  • 6: Jak rozwiazac problem emerytow z IP: 87.64.104.* (2012-01-20 16:02)

    Rozne pomysly roznym ludziom przychodza do glowy na temat rozwiazania problemu emerytur w naszym kraju.

    Jakis czas temu Prof. Gora wystapil z propozycja zbilansowania ZUS.

    Moze Autor na ten temat napisalby artykul z podaniem konsekwencji dla obecnych i przyszlych emerytow np. dla Baby Boomersow wprowadzenia tego pomyslu w zycie oraz wskazal na oszczednosci panstwa.

    Z moich obliczen wynika, ze dla panstwa,
    gdyby wszyscy nalezeli do OFE np. sedziowie, mundurowi, rolnicy itp. to mozna byloby zaoszczedzic prawie 40% od sumy 150 mld zl czyli od kosztu calkowitego wszystkich emerytur, czyli 60 mld zl rocznie. Dla panstwa niebywala korzysc.

    Z moich obliczen rowniez wynika, ze wowczas srednia emerytura, obecnie 1480zl brutto dla calej populacji emeryckiej, obnizylaby sie do 850 zl brutto czyli okolo 700 zl netto lub ponizej jesli odejmie sie 1,25% skladki zdrowotnej nieodpisywanej od podatku.
    Wowczas ponizej sredniej emerytury 700 zl netto, nizsze swiadczenie pobieraloby 70% swiadczeniobiorcow.

    Emeryci by sie bardzo ucieszyli, a szczegolnie ich krewni, po wszystkich spadkobiercow wlacznie, bo wowczas trzeba byloby zobowiazac ich prawnie do utrzymania starszych krewnych i zapewnienia im wlasciwej opieki lekarskiej.

    Czy alimenty od krewnych dla emerytow moga byc dobra forma rozwiazania problemu emerytalnego? W mysl zalozen Consensusu Waszyngtonskiego i zasady taniego panstwa pewnie tak. Tylko od wielu lat juz odchodzi sie od tych zalozen. One nie zdaly egzaminu.

  • 7: Prywatyzacja emerytur.... z IP: 87.64.104.* (2012-01-20 16:07)

    Prywatyzacje emerytur moze byc dobra dla bogatego kraju z niskimi rozpietosciami w dochodach. Poki co, Polska takich warunkow nie spelni i dlugo nie bedzie spelniac.

  • 8: młodzież z IP: 95.49.165.* (2012-01-20 19:25)

    W państwie praworządnym obywatel bogaci się proporcjonalnie do swoich osiągnięć.Majątki większości polskich nuworyszów wyrosły na zasadach nie mających wiele z uczciwością.Sprzyja temu możliwość omijania prawa ,oraz tania siła robocza /na najniższą ,lub na czarno/.

  • 9: hitaczi z IP: 89.75.114.* (2012-01-20 19:55)

    Zabawne jest to, że ludzie nadal nie dostrzegają pewnej przewagi OFE. Otóż jeśli z oszczędności w OFE komuś wychodzi taka a taka emerytura to taką właśnie dostanie. A jeśli taka sama mu wychodzi w ZUS, to dostanie mniej ponieważ rząd postanowił że trzeba dać tym którzy wpłacili do systemu dużo mniej. I dlatego właśnie rząd zrobił zamach na OFE. Bo pieniędzy z OFE nie można tak zwyczajnie zabrać i dać rolnikom, leniom i krętaczom. A puste zapisy w ZUS już można.

    Gdybym miał wybór ZUS czy OFE to wybrałbym OFE nawet gdyby pobierały 2 razy większe opłaty niż dzisiaj.

  • 10: Bolek_50 z IP: 77.255.50.* (2012-01-20 22:39)

    Tym wszystkim, którzy obawiają się, że systemowi zagraża kryzys demograficzny przypominam, że w Polsce mamy ponad 10% bezrobocie, a w innych krajach podobnie. 10% mniej ludzi, to mniej bezrobotnych, mniej zasiłków, etc. Chyba nikt zdrowy na umyśle nie wierzy, że bezrobotni będą płacić składki na jego emeryturę!
    Problemem ubezpieczeń społecznych nie jest demografia, a postęp techniczny, automatyzacja i robotyzacja! Roboty składek ZUS nie płacą, a eliminują wielu robotników. Wniosek: utrzymanie systemu ze składek jest perspektywicznie niemożliwe. Trzeba utrzymywać emerytów ze wszystkich dochodów budżetu. I wiele państw, zamiast biadolić nad kryzysem demograficznym, już to robi! Trzeba wliczyć składki ZUS do podatku PIT, a ZUS utrzymywać z budżetu. I nie ma miejsca na żadne OFE! OFE to oszustwo!

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter