W ostatnich tygodniach ubiegłego roku kwestie zmian klimatycznych, a co za tym idzie i sprawa limitów emisji CO2 po raz kolejny powróciły na pierwsze strony gazet. Szczyt w Kopenhadze miał przynieść światu nowe porozumienie klimatyczne, które zastąpiłoby wygasający w roku 2012 protokół z Kioto.
Publikacja: 27 stycznia 2010, 12:45 Aktualizacja: 27 stycznia 2010, 12:51
Niestety, po raz kolejny okazało się, że ambitne polityczne deklaracje to jedno, a negocjacje realnych zobowiązań to zupełnie coś innego Pomimo olbrzymich starań i zaangażowania wielu światowych przywódców, w trakcie wielodniowych obrad nie udało się osiągnąć wiążącego porozumienia. Z toczącą się debatą na temat zmian klimatycznych nierozłącznie związana jest kwestia europejskich limitów emisji CO2. Mówiąc o limitach, nie sposób nie wspomnieć o sztandarowym „dziecku” UE, czyli Europejskim Systemie Handlu Uprawnieniami do Emisji (EU ETS).
Mimo upływu lat wydaje się, że wiedza o tych sprawach jest nadal ograniczona. Nie mam tu na myśli kwestii operacyjnych, z tym nie ma akurat większych problemów. Przedsiębiorstwa wiedzą, jak monitorować i rozliczać swoje emisje. Nieco gorzej sytuacja wygląda ze znajomością rynku i mechanizmów, które nim sterują, a także z wiedzą o nowych instrumentach, powiązanych z EU ETS, z których firmy mogłyby korzystać.
Warto zatem przyjrzeć się bliżej całemu systemowi. Istotnie, w kwestii limitów emisji jest on dość restrykcyjny, a ponadto wprowadza dla firm, które w nim uczestniczą, szereg dodatkowych wymogów i obowiązków. Składa się na nie m.in.:
● obowiązek odpowiedniego monitorowania własnych emisji,
● konieczność tworzenia rocznych raportów,
● konieczność weryfikacji raportów przez niezależnych audytorów
● konieczność posiadania konta w specjalnym rejestrze.
EU ETS nie jest jednak tylko kolejnym przepisem, który trzeba wypełnić. Tworzy on także wiele szans, z których niestety dużo firm nie chce, a być może nie potrafi korzystać. Uprawnienia do emisji (EUA) są bowiem nie tylko jednostką, która służy do mierzenia stopnia wykonania wymogów środowiskowych. W obecnej formie systemu (do roku 2013) to także bardzo ciekawy instrument finansowy oferujący firmom uczestniczącym w EU ETS znacznie więcej, niż mogłyby przypuszczać.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: Fred z IP: 83.26.136.* (2010-02-02 09:48)
Kopenhaga skompromitowała tezę o globalnym ociepleniu - wielu uczestników nie dotarło na czas z powodu śnieżyc i wyjątkowo mroźnej zimy, do tego afera Climatgate oraz ośmieszenie się oszusta Gora dopełniło reszty. Chodź inwestycje na rzecz mniejszej energochłonności uważam za mądry kierunek tojuż wykonanie przez ograniczenia wzrostu na rzecz emisji tylko jednego gazu CO2 uważam za śmieszne. Z gazów cieplarnianych najbardziej znaczący jest woda - para wodna, odpowiedzialna w większości za efekt cieplarniany, a obok niej metan produkowany przez m. in. rolnictwo przemysłowe jakie obserwujemy w USA i jednocześnie nie ruszana przez fanatyków Gora.
2: den z IP: 193.238.18.* (2010-02-23 14:54)
Niestety dla naszych portfeli, wkrótce wyjdze na jaw, że całe to zamieszanie wokól GLOBCIA - to przekręt wszechczasów.
Proszę zauważyc jak zakonczyła sie sprawa masowo wykupywanych przez rządy UE szczepionek przeciw S. grypie, oczywiscie na koszt podatnika.
3: pikaro z IP: 79.163.230.* (2010-03-24 21:42)
najbardziej śmieszą mnie zdjęcia ilustrujące zanieczyszczanie - przeważnie pokazują one chłodnie kominowe, gdzie dym to w rzeczywistości 100% pary wodnej. czasami trafi sie zdjęcie komina elektrownianego wykonane w zimie - tylko wtedy widać coś wylatującego z komina, gdyż skrapla się para wodna zawarta w mokrym spalanym węglu, latem jest to niewidoczne, a pyłu jak na lekarstwo
ilustrujące zanieczyszczanie prawdziwe są stare zdjęcia, najpóźniej z wczesnych lat 90-tych, inne to świadectwo ignorancji terroekologów lub polskich pseudodziennikarzy

W internecie i na ulicach trwa bitwa o ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). A co ty wiesz o tej umowie?