Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce opracować ujednolicone zasady praktyk studenckich w wyższych szkołach zawodowych. – Zmiany w zasadach prowadzenia praktyk na studiach to pierwsze rozwiązanie prawne dla uczelni, którego wprowadzenie ma być poprzedzone pilotażem. Na ten cel w ramach programu POWER rząd przeznaczy prawie 136 mln zł – informuje prof. Zbigniew Walczyk, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Elblągu, który bierze udział w pracach na projektem praktyk studenckich.

Wyjaśnia, że projekt dopiero staruje. – Już w tym tygodniu zespół ekspertów spotka się w celu określenia ogólnych ram prowadzenia praktyk w wyższych szkołach zawodowych. Jednak uczelnie, które wezmą w nim udział, będą mogły negocjować pewne odstępstwa od wskazanych standardów, np. z uwagi na specyfikę szkoły czy kierunku – wyjaśnia prof. Zbigniew Walczyk. Dodaje, że w projekcie będą mogły wziąć udział zarówno państwowe, jak i niepubliczne wyższe szkoły zawodowe.

– Środki finansowe na realizację projektu zostaną przeznaczone m.in. na sfinansowanie stypendiów dla studentów odbywających praktyki, zużywalnych materiałów niezbędnych do wykonywania prac podczas praktyk (bez twardego sprzętu) oraz koszty wynagrodzenia opiekuna po stronie pracodawcy – informuje Katarzyna Zawada, rzecznik MNiSW. Praktyki będą się odbywać w małych i średnich firmach i miałyby trwać 6-miesięcy. Planowana jest również współpraca ze specjalnymi strefami ekonomicznymi.

– Ważną zaletą projektu jest to, że trafi on do małych ośrodków i do młodzieży gorzej sytuowanej materialnie zamieszkującej regiony o dużym zagrożeniu bezrobociem wśród ludzi młodych. Dłuższy okres praktyk pozwoli im na uzyskanie wyższego poziomu kompetencji praktycznych i zawodowych – wskazuje Katarzyna Zawada.

– Chcielibyśmy, aby o pieniądze można było się ubiegać się już w czerwcu – dodaje prof. Walczyk. Projekt będzie trwał do 2018 r. Jego celem jest wypracowanie, przetestowanie oraz trwałe wdrożenie półrocznych obowiązkowych praktyk dla studentów PWSZ.

Eksperci jednak mają wątpliwości, czy tak długie praktyki uda się wprowadzić na stałe. Już obecnie uczelnie, które oferują studia o profilu praktycznym, są zobowiązane do zorganizowania trzymiesięcznego przeszkolenia u pracodawcy. Taki wymóg wynika z ustawy z 27 lipca 20105 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 572 ze zm.). Czas na dostosowanie się do niego w przypadku studiów pierwszego stopnia (licencjackich, inżynierskich) uczelnie mają do 31 grudnia 2016 r. Niestety, niektóre już wskazują na problemy z jego realizacją. – Na razie czas trwania praktyk studenckich jest jeszcze zróżnicowany. Na niektórych kierunkach trwają one 6 tygodni. Na innych już wymagane jest 12. Na uczelni prowadzimy prace nad dostosowaniem się do wymogu – tłumaczy Lucyna Krzemińska, kierownik biura karier PWSZ w Tarnowie. Wskazuje jednak, że problemem jest znalezienie chętnych do współpracy firm.

– Z tego powodu na razie nie wyobrażam sobie, aby takie praktyki miały trwać 6 miesięcy – wskazuje. Dlatego w jej ocenie warto by rozważyć stworzenie zachęt dla pracodawców za angażowanie się w szkolenie studentów, np. w postaci ulg podatkowych.

Eksperci dobrze oceniają natomiast to, że resort chce opracować ujednolicone zasady przeprowadzania praktyk. Obecnie w zależności od uczelni są one realizowane w różnej formie i na różnym poziomie. W niektórych firmach polegają na kserowaniu dokumentów i parzeniu kawy. Studenci uważają je stratę czasu.

– Zdarzyły się nawet przypadki, że studenci, aby uniknąć obowiązku udziału w praktykach, zakładali firmy i wzajemnie wydawali sobie zaświadczenia o uczestnictwie w praktykach – zaznacza prof. Marek Rocki, były przewodniczący Polskiej Komisji Akredytacyjnej. – Dlatego można by opracować wspólne standardy na poziomie rozporządzenia, np. dotyczące obowiązku opracowania programów praktyk. Uczelnie mogłyby być też zobligowane do weryfikacji firmy, w której studenci odbywają staż – dodaje prof. Marek Rocki.

– Obowiązkowa mogłaby być również ewaluacja praktyk, czyli sprawdzenie, czego w ich trakcie student się nauczył – wskazuje Lucyna Krzemińska. Przykładowo mogłyby kończyć się egzaminem czy testem umiejętności.