statystyki

Studia wybierane na chybił, nie trafił

autor: Anna Wittenberg02.11.2015, 07:15; Aktualizacja: 02.11.2015, 08:06
Średnie wydatki na edukację

Średnie wydatki na edukacjęźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Kiedy maturzyści decydują się na uczelnię, nie zastanawiają się nad tym, ile w przyszłości będą zarabiać ani czy w ogóle będą mieli jakąś pracę

Reklama


Reklama


Ponad połowa młodych ludzi wybiera kierunek studiów zgodnie z zainteresowaniami. Co czwarty bierze pod uwagę łatwość dostania stypendium. Co trzeci to, czy będzie mógł łączyć studia z pracą. – Polskich studentów cechuje krótkowzroczność – nie ma wątpliwości dr Leszek Wincenciak, współautor raportu „Społeczne i ekonomiczne uwarunkowania wyborów osób w wieku 19–30 lat dotyczących studiowania”, który właśnie opracował Instytutu Badań Edukacyjnych.

Badacze IBE sprawdzali, od czego zależy wybór kierunku studiów przez maturzystów. Przyjrzeli się ich rodzinom, przyzwyczajeniom, przeanalizowali dostępne dane statystyczne i zapytali o zdanie samych zainteresowanych. Okazuje się, że ci bardzo rzadko analizują, jakie perspektywy będą mieli po studiach. Jak zauważa w przeprowadzonej na podstawie tych badań analizie dr Wincenciak, zainteresowania kandydata to dla 60 proc. najważniejszy czynnik wpływający na wybór kierunku.

To ważne spostrzeżenie, bo zainteresowania w większości kształtują się w szkole. Zdaniem badacza właśnie na etapie liceum i technikum, a nawet gimnazjum, powinno się rozbudzać u młodzieży zainteresowanie trudniejszymi dziedzinami. – Popyt na kształcenie wyższe w kierunkach ścisłych, medycznych czy inżynieryjno-technicznych zależy zwłaszcza od przełamania niechęci do nauki na długo przed decydowaniem, jakie studia się podejmie – dowodzi ekspert w rozmowie z DGP.

Duża przypadkowość w podejmowaniu decyzji o studiach może wiązać się także z tym, że studenci nie mają podstawowych informacji, jakie perspektywy wiążą się z podjęciem nauki na danej uczelni. A różnice są znaczące. Na podstawie Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń co roku powstaje zestawienie uniwersytetów, po których zarabia się najlepiej. Ranking otwiera Szkoła Główna Handlowa z medianą wynagrodzeń 8,7 tys. zł. W czołówce są również politechniki: Warszawska, Wrocławska, Gdańska i Poznańska oraz Uniwersytet Warszawski – mediana w przypadku każdej z tych uczelni przekracza 6 tys. zł. Dla porównania po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, uczelni znajdującej się w tym zestawieniu na 30. miejscu, taka mediana wynosi ledwie 3,7 tys. zł.

Na lekkość, z jaką studenci wybierają kierunek, mają wpływ też ich rodzice. Okazuje się, że pokrywają oni prawie połowę wszystkich wydatków młodych ludzi związanych ze studiami. A kieszonkowe od rodziców dostaje troje na czworo studentów. Częściej młodzi mężczyźni niż kobiety. „Osoby z rodzin gorzej sytuowanych materialnie studiują rzadziej” – zauważają autorzy raportu IBE. Ci, którzy swoją sytuację materialną ocenili jako złą, czyli taką, w której nie wystarczy nawet na najpilniejsze potrzeby, w 85 proc. nie szli na studia. A jeśli już idą, najczęściej trafiają na uczelnie niepubliczne, ucząc się w trybie zaocznym, co pozwala im równolegle pracować. Potwierdzają to liczby: rodzice zdecydowanie najczęściej finansują studia stacjonarne na uczelniach publicznych. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Gara(2015-11-02 08:35) Odpowiedz 20

    Prognozowanie perspektyw na rynku pracy za 5 lat to niemal gra w ruletkę - dużo rzeczy może się zmienić. Dodatkowo studia nie przygotowuja do zawodu i pracy, w tym kontekście wybór studiów na zasadzie minimalizacji kosztów (zainteresowania, dobrze zdana matura) może być niestety najlepszą strategią.

  • emka(2016-02-23 15:10) Odpowiedz 10

    studiowałam juz na 2 kierunkach na 2óch uczelniach, teraz wybieram sie na 3 studia i coś wam powiem... studia państwowe od studiów w prywatnej dobrej wyższej szkole nie różnią się wcale tym czego się tam uczy. różnią się tylko tym jak łatwo bądź trudno uzyskać książki i inne materiały do nauki, w jakich warunkach się student uczy i w sumie to tyle. zauważyłam tez, że wykładowcy na studiach prywatnych często są sympatyczniejsi, bardziej się starają zachęcać niż kiedy idą popracować w szkole państwowej, ale to juz kwestia na kogo się trafi. także czy się idzie na dzienne, czy wieczorowe czy zaoczne - naprawdę uczy się tego samego, więc studencie dzienni nie ściemniajcie innym że wasze studia są ważniejsze i lepsze jakościowo bo to bzdura. trzeba ieć doświadczenie żeby coś wiedzieć na ten temat. własnie się wybieram na 3 kierunek i wiecie co..jeśli się ma jakiekolwiek zainteresowania, to warto je rozwijać na studiach. jeśli jednak idzie się na studia bo zwyczajnie bez nich się nie znajdzie dobrze płatnej pracy (no chyba że na budowie) , to faktycznie rozumiem każdego kto się zmobilizuje i będzie się uczył żeby tylko uciec z małej mieściny z której pochodzi, bo inaczej będzie klepał bidę do końca swoich dni. ja po 2óch kierunkach nie do końca wybranych w sposób przemyślany postanowiłam już się nie męczyć i idę na kierunek, który jest moją pasją, czuję że jest mi przeznaczony i że po prostu to jest coś, co pomoże mi się zrealizować w życiu. żałuję że wydałam tyle kasy na poprzednie kierunki...nie powiem...ambitne i z nazwy ciekawe...ale tak naprawdę nudne i strasznie nieprzydatne. pozdrawiam maturzystów - kochani, jak nie wiecie tak na 100% co chcecie w zyciu robić,olejcie starych i dajcie sobie z rok na wstrzymanie. jak już przyjdzie na was czas i załapiecie co chcecie od życia tak naprawdę, to wtedy idźcie na studia.

  • krytycznie(2015-11-02 14:24) Odpowiedz 10

    1) ludzie po SGH pracują w Warszawie, w Warszawie zarobki są najwyższe w kraju. ocenianie jakości kształcenia tylko na podstawie mediany płac absolwentów jest bzdurne.
    2) osoby które poszły na studia ze względu na perspektywy pracy albo będą do końca życia nienawidzieć swoją pracę i pracować nieefektywnie albo ją zmienią na coś do czego nie uzyskały kwalifikacji
    3) na kierunki techniczne/przyrodnicze/medyczne nie ma wiele miejsc i stosunkowo trudno się na nie dostać. z drugiej strony coroczne wymuszane zwiększanie naboru obniża jakość dobrych uczelni. sugerowałbym powołanie więcej uczelni o odpowiednim profilu, które przyjmą tych odrzuconych z dobrych miejsc zapewniając spełnienie statystyk bez psucia jakości istniejących uczelni.

  • zasłużony emeryt(2015-11-17 11:46) Odpowiedz 10

    Mój Ojciec był przedwojennym inżynierem po elektrotechnice na Politechnice Lwowskiej. Był zdania że studia mają nauczyć myśleć, a opanować jakąś dziedzinę można samemu. Elektrownia, fabryka odbiorników radiowych, zakład wojskowych silników lotniczych, miastoprojekt, nauczyciel w technikum i wyższej szkole pedagogicznej.
    Przed wojną sam "w kuchni " zrobił radio kryształkowe i triodę z żarówki do tego radia. Skorzystał tylko z pomocy laboranta od produkcji szkieł laboratoryjnych, który dysponował pompą próżniową.
    Sam robił klisze do aparatu fotograficznego rozprowadzając fotoczuła emulsję na szklanej płytce na patefonie z korbką. Kiedy pojawiły się pierwsze polskie tranzystory germanowe zrobił na nich instalację do telekoferencji w miastoprojekcie, a styki przełączników wykonał ze srebrnej rączki laski dziadka.
    W takiej atmosferze wybrałem studia aby iść w ślady Ojca. Studia mnie pasjonowały, praca w zawodzie również. Niskie zarobki rekompensowały zadowolenie z pracy i dodatkowa praca w technikum.
    Jeżeli maturzysta wie co go interesuje, to nie będzie nudził się na studiach i przezwycięży trudności ze znalezieniem pracy i w samej pracy.

  • a(2015-11-03 10:00) Odpowiedz 10

    Zgodnie z poglądami autora artykułu i cytowanych "ekspertów", jeśli wybiorę kierunek, który mnie nie interesuje, ale który jest polecany przez "ekspertów", to mój wybór jest racjonalny. Ciekawe czyja to będzie wina, jeśli będę, źle sobie radził na studiach, ponieważ w ogóle mnie nie będą interesowały przedmioty. Ciekawe czyja to będzie wina, jeśli źle będę sobie radził na rynku pracy, ponieważ pracę będę traktował jako zło konieczne.
    Niestety, tego typu skrajnie demagogiczne poglądy - to znaczy, te wyrażane w artykule - są uznawane za racjonalne i akceptowane przez wiele "autorytetów". Gdyby tak faktycznie było, że 60% studentów szłaby na studia, które ich interesują, to byłoby bardzo dobrze. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, bo moim zdaniem, to w ogóle zdecydowana mniejszość ludzi ma jakiekolwiek rozwinięte zainteresowania. Jeśli odsetek ludzi czytających powyżej 10 książek jest znikomy, to znaczy, że ta zdecydowana większość nie interesuje się zagadnieniami z zakresu nauk przyrodniczych, humanistycznych czy technicznych. Deklarowane zainteresowanie to nie to samo co autentyczne zainteresowanie.
    Ciągłe rozważania dotyczące tego, dlaczego studia wyższe w tak wielu przypadkach nie dają zawodu, są już nużące. Większość kierunków nie przygotowuje do wykonywania pracy na określonym stanowisku, to jest po prostu zwykła konsekwencja tego, że są to studia wyższe, a nie staż w tym czy innym zakładzie pracy. Jeśli, ktoś tego, nie rozumie, to ... Nie mam nic przeciwko stażom w różnych przedsiębiorstwach. Niech przedsiębiorcy uruchamiają takie staże. Natomiast przekształcanie uniwersytetów w miejsca oferujące takie staże jest pomy(s)łem absurdalnym. Wymagałby on połączenia uczelni z przedsiębiorstwami, przekwalifikowania nauczycieli w "majstrów", nie marnowania czasu przez majstrów na jakieś fanaberie zwane badaniami naukowymi. Całością sterowaliby "eksperci".

  • dtykdtukyk(2015-11-02 14:02) Odpowiedz 10

    Szkoda, że nie napisali jak uczelnie kłamią co do możliwości jakie się będzie mieć po ich ukończeniu, a także jak słaba jest edukacja na większości uczelni. Żaden trzeźwo myślący pracownik uczelni nie będzie się przykładał do nauczania studentów bo to szybko prowadzi do zwolnienia. Trzeżwo myślący pracownik uczelni będzie się przykładał do jego osobistego rozwoju naukowego, czyli robienia doktoratu, habilitacji i profesury bo tylko od tego zależy czy nie zostanie zwolniony z uczelni i ile będzie zarabiał. Na dobre nauczanie studentów trzeźwo myślący pracownik uczelni nie ma czasu.

  • Damian(2015-11-02 13:18) Odpowiedz 00

    Dziwnym trafem, najbardziej popularnym kierunkiem w Polsce jest Informatyka, a w pierwszej dziesiątce znajduje się jeszcze bodaj Automatyka i Robotyka oraz Mechanika i Budowa Maszyn. Ciężkie studia techniczne. Chcąc pójść na medycynę, trzeba poświęcić ogromną ilość czasu w liceum, żeby dostać się na jakąś uczelnię, ilość osób na jedno miejsce jest bardzo wysoka, więc trzeba się nastawić na wyniki >90% z matur rozszerzonych, a utrzymać jest się jeszcze trudniej. Wygląda więc na to, że popyt jest, mylę się? Jak to się ma więc, do treści artykułu? Jasne, są ludzie, którzy idą na studia "gdziekolwiek", byle tylko mieć jakiś papier i poimprezować, jednak tych, którzy idą na coś poważnego jest zupełnie wystarczająco.

  • sss(2015-11-02 19:02) Odpowiedz 00

    Mam już pewne doświadczenie jak wygląda rynek pracy dla absolwentów studiów technicznych w Warszawie.
    Wyliczam w skrócie:

    1. 90% ofert pracy to odrzuty, wakat powstaje w wyniku rotacji (ktoś uciekł, nie wytrzymał),
    2. normalne pracę są po znajomości lub jest taka ilość kandydatów, że trudno się przebić (standard 20 kandydatów na 1 etat).

    Zapytacie może skończyłem studia o niskim poziomie? Znowu dwa przykłady, absolwent Wojskowej Akademii Technicznej od ponad 2 lat szuka normalnej pracy. Oczywiście popracuje 6 - 8 miesięcy i już nie wytrzymuje, szuka dalej.

    Drugi przykład: znowu absolwent WAT dwóch wydziałów Cybernetyki (informatyka) i mechatroniki (nie wiem jaki kierunek) znowu popracuje 6 - 8 miesięcy i znowu do innej pracy.

    Trzeci przykład: Absolwent Politechniki Warszawskiej (kierunek: informatyka) popracował 6 miesięcy jako programista, stwierdził, że za takie pieniądze i z takim zakresem obowiązków nie będzie dłużej pracował. Wyjechał i pracuje w Niemczech.

    Rynek pracy w Warszawie dla informatyków się nasycił, zdecydowana większość prac jest trefna. A osoba, która załatwiła sobie robotę po "znajomości" nie przyzna się do tego, powie: ciężko pracowałem/uczyłem na studiach pokazałem swoją wiedzę podczas rozmowy rekrutacyjnej i dostałem pracę.

    Studia to swojego rodzaju kurs i odłożenie problemu przyszłej kariery zawodowej w czasie, nadzieja, że koniunktura gospodarcza się poprawi bo chyba nikt już tym z PO nie wieży, że jest złoty okres dla Polski.

    Wnioski wybieraj studia związane z własnym zainteresowaniem.

  • mikrus(2015-11-03 11:05) Odpowiedz 00

    Najczęściej to rodzice starają się wybrać zawód dziecku i o tym wszyscy wiedzą.Taka dyskusja jest więc bezprzedmiotowa.Dlaczego to politycy decydują jak ma wyglądać szkolnictwo.Najprościej to sprawdzić jak robią to inni.
    Może prezes zapyta społeczeństwo czy chce Macierewicza na stanowisku ministra.A mieli pytać Polaków?

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama