statystyki

Seks w szkole? Nie w porę i nie jak należy

autor: Anna Wittenberg28.07.2015, 07:51; Aktualizacja: 28.07.2015, 09:11
Zaledwie 57 proc. uczniów ma dostęp do zajęć z WDŻ

Zaledwie 57 proc. uczniów ma dostęp do zajęć z WDŻźródło: ShutterStock

Zajęcia z wychowania do życia w rodzinie są potrzebne, ale źle prowadzone

15 proc. 18-latków przyznaje, że podczas zajęć prowadzonych w szkole za szybko dowiedziało się o antykoncepcji. 12 proc. uważa, że przedwcześnie rozmawiało na lekcjach o inicjacji seksualnej, a co dziesiąty ocenia tak tematy związane z chorobami przenoszonymi drogą płciową. Podobnie dużo jest tych, dla których edukacja seksualna okazała się spóźniona. 9 proc. młodych dorosłych zadeklarowało, że za późno poznało metody zapobiegania niechcianej ciąży i dowiedziało się o negatywnych skutkach pornografii – to wnioski z raportu Instytutu Badań Edukacyjnych dotyczącego szkolnej edukacji seksualnej.

IBE przeprowadził badania na próbie 1,2 tys. 18-latków. Analiza miała pokazać po pierwsze, co młodzi wiedzą o seksualności, po drugie – główne problemy związane z przygotowaniem do życia w rodzinie prowadzonym w szkołach. To nieobowiązkowy przedmiot w V i VI klasie podstawówki, gimnazjum oraz szkole ponadgimnazjalnej w ramach godzin przeznaczonych do dyspozycji dyrektora. O tym, czy uczniowie uczestniczą w zajęciach, decydują rodzice. Edukacja seksualna to tylko część tematów, które obejmują te lekcje.

Z raportu wynika, że na lekcje trafiają dzieci o bardzo różnym poziomie wiedzy i dojrzałości. Zdaniem ekspertów receptą może być więc podział przedmiotu na grupy. – Wystarczyłoby rozdać wśród chętnych ankiety, w których zaznaczaliby interesujące ich tematy, i to na ich podstawie dzielić grupy zajęciowe – podpowiada Urszula Poziomek z pracowni przedmiotów przyrodniczych IBE, jedna z autorek raportu.

Analiza przeprowadzona przez instytut pokazała, że wiele ważnych dla młodych tematów w ogóle nie jest poruszanych podczas zajęć. Badani nie spotkali się między innymi z zagadnieniem przemocy seksualnej, kwestii moralnych w relacjach seksualnych czy prawa do intymności. Większość nie przypomina sobie też rozmów o masturbacji, przebiegu stosunku i różnicach w przeżywaniu satysfakcji przez kobiety i mężczyzn. – Uczniowie mało wiedzą także o budowie i działaniu układu rozrodczego, chociaż te treści mają też na lekcjach biologii. Wtedy są one jednak za bardzo oderwane od rzeczywistości – uczniowie mają poczucie, że poznają coś zupełnie abstrakcyjnego, co ich nie dotyczy. Uczą się do klasówki, a potem – tak jak jest z resztą materiału – po prostu o tym zapominają. Lekcje powinny być bardziej związane z rzeczywistością, uczniowie poznawane treści powinni odnosić do własnego organizmu – nie ma wątpliwości Poziomek.

Młodzi niewiele wiedzą choćby o środkach zapobiegania ciąży. Jak zwracają uwagę autorzy raportu, to także wina braku odpowiednich informacji. „W internecie jest dużo informacji o metodach i środkach, ale zwykle są one związane z ich jawną lub ukrytą promocją, realizowaną przez firmy farmaceutyczne” – można przeczytać w dokumencie.


Pozostało jeszcze 57% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • czytelnik(2015-07-28 09:26) Zgłoś naruszenie 00

    minister Kluzik jest taka postępowa, to powinna jeszcze nakazać stworzenia w szkołach sal seksu

    Odpowiedz
  • co będzie?(2015-07-28 11:50) Zgłoś naruszenie 00

    Bardzo wielu ludziom i także firmom zależy aby młodych a najlepiej już dzieci zarazić seksizmem. Będzie to później niezły interes do zrobienia na ludzkiej słabości. A co to będą w przyszłości za rodzice /czy w ogóle niemi będą/ co za ludzie... Jak nikt tego nie zatrzyma nie będzie dobrze.

    Odpowiedz
  • obserwator(2015-07-28 17:57) Zgłoś naruszenie 01

    @2 bardzo dobre spostrzeżenie, a w ślad za tym nakręcanie koniunktury koncernom farmaceutycznym, bo przecież będą potrzebne środki antykoncepcyjne, a w wieku pod 40-stkę in vitro, bo nie będzie mogła kobieta zajść normalnie w ciążę

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane