statystyki

Biblioteki w szkołach skazane na śmierć

autor: Anna Wittenberg06.11.2014, 08:54; Aktualizacja: 06.11.2014, 09:00
Szkoły bez bibliotek

Szkoły bez bibliotekźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Czynne tylko kilka godzin w tygodniu, brakuje w nich nowych tytułów, muszą żebrać o pomoc – tak wygląda agonia wypożyczalni

Reklama


Między 2010 a 2012 r. średnia powierzchnia biblioteki szkolnej zmniejszyła się o 1,5 metra kwadratowego. W ponad 7 proc. placówek, w których łącznie uczy się ponad 153 tys. uczniów, w ogóle nie ma możliwości wypożyczania książek.


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (6)

  • Joanna Chodzin(2014-11-11 18:01) Zgłoś naruszenie 00

    Problem z bibliotekami szkolnymi jest taki, że ministerstwo, pod które podlegają udaje, że biblioteki w szkołach nie istnieją. Skoro ministerstwo nie dba o swoje biblioteki to organy prowadzące też uważają, że nie muszą tego robić. Bibliotekarze szkolni zwrócili uwagę na wykluczenie ich z Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. I w końcu Ministerstwo Kultury uznało, że rzeczywiście problem istnieje. Mamy nadzieję, że deklaracje obu ministerstw zostaną spełnione . Co się w końcu stało, że MEN postanowił w końcu dostrzec problem? Bo głosy nauczycieli- bibliotekarzy były w tej i innych kwestiach konsekwentnie ignorowane. Pani redaktor dziękuję za zainteresowanie. Bibliotekarze szkolni od lat walczą o polepszenie sytuacji swoich bibliotek. Wprawdzie włączenie nas do programu nie uzdrowi sytuacji, ale będzie pierwszym krokiem ku ich polepszeniu.

    Odpowiedz
  • Monika Rowińska(2014-11-07 16:13) Zgłoś naruszenie 00

    Pani Anno, dziękujemy za ten artykuł. My bibliotekarze szkolni mamy wrażenie, że walimy głową w mur, a tym murem jest Ministerstwo Edukacji, które nie dba o biblioteki, nie ma pojęcia na czym polega nasza praca i nie ma ochoty słuchać jakie mamy potrzeby. Może więc Ministerstwo Kultury nam pomoże, chociaż pod ten resort nie podlegamy. Cieszy nas obietnica włączenia bibliotek szkolnych w 2015 r. w Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa. Trzymamy za słowo oba ministerstwa!

    Odpowiedz
  • Bożena Kozieńska(2014-11-07 16:46) Zgłoś naruszenie 00

    Jakie to miłe, że od czasu do czasu, mimo całej nagonki na szkolne biblioteki oraz całkowitego ich pomijania w wypowiedziach pani minister od oświaty, znajdzie się ktoś, kto wesprze dobrym słowem i zapali iskierkę nadziei. Może faktycznie i dla nas, z tych wielkich funduszy Narodowego (!) Programu Rozwoju Czytelnictwa, coś zostanie.
    Dziękujemy Pani redaktor

    Odpowiedz
  • Bogusława Fredyk(2014-11-07 19:46) Zgłoś naruszenie 00

    Cieszę się, że podjęła pani tak mało popularny dla mediów temat. Statystyki bija na alarm, bo 56% Polaków nie czyta, rząd pozoruje, że tworzy Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa, a (tu podaję cytat z końca artykułu na http://www.oswiata.abc.com.pl/czytaj/-/artykul/poprawa-poziomu-czytelnictwa-wymaga-wspolpracy-szkoly-i-rodzicow)
    ,,Minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska uważa, że kanon lektur szkolnych powinien być elastyczny, by zainteresować uczniów książkami. Podkreślała także konieczność łatwego dostępu do lektur oraz rolę nauczyciela jako "przewodnika" po literaturze.
    "Elastyczność potrzebna jest przede wszystkim we wczesnych latach kształcenia (...). Na tym pierwszym etapie powinno się podawać takie książki, żeby zachęcić uczniów do czytania. Niektóre lektury po prostu zniechęcają. Należy pokazać, że książka to nie jest przymus, tylko przyjemność, z której można czerpać korzyści. Na samym końcu jednak, przy maturze, musi obowiązywać kanon lektur" - powiedziała''

    To są jednak czcze słowa, bo pani minister nie zrobiła nic w tym kierunku. Jak zainteresować uczniów książkami, gdy księgozbiory większości bibliotek szkolnych są mocno przestarzałe i pamiętają czasy Gierka. Które dziecko z I czy II klasy chętnie sięgnie po starą , zniszczoną i kilkakrotnie naprawianą książkę, bo na kupno nowej nie ma szkoła pieniędzy. My bibliotekarze szkolni jak trafnie pani opisała sami pozyskujemy środki na nowości. Projekty unijne też kierowane są głównie do bibliotek publicznych. Jak w takiej sytuacji mamy zachęcić dzieci i przekonać, że czytanie może być przyjemne?
    Dziękuję jeszcze raz za za podjecie tematu i proszę nie poprzestawać na tym jednym artykule.

    Odpowiedz
  • Beata Haładus(2014-11-07 20:47) Zgłoś naruszenie 00

    Pani Redaktor, jako nauczyciel bibliotekarz, ogromnie dziękuję za ten artykuł! Nikt, kto nie dotknął problemu szkolnych bibliotek, nie ma pojęcia, jakie to upokarzające, żebrać o pieniądze na lektury i nowości dla uczniów. W głowie się nie mieści, aby w kraju, w którym liczba czytających spada, nie zauważać potencjału, jaki tkwi w bibliotekach szkolnych. Przecież jesteśmy dla uczniów przez cały dzień do dyspozycji, stanowimy naukową bazę szkoły, służymy pomocą nauczycielom i rodzicom. Nie potrafimy zrozumieć, dlaczego jesteśmy w tak skandaliczny sposób ignorowani. Łożenie ciężkich miliardów na propagowanie czytelnictwa, z absolutnym pominięciem szkolnych bibliotek, zakrawa na schizofrenię. Mamy tylko nadzieję, że polityka niezauważania kluczowej roli bibliotek szkolnych w rozwoju czytelnictwa, to głupota i niedopatrzenie, a nie działanie planowe.

    Odpowiedz
  • merfi(2014-11-08 17:37) Zgłoś naruszenie 00

    MEN to relikt przeszłości. Nie ma nic wspólnego ze współczesnymi stylami nauczania. A zacząć należy od osoby piastującej stanowisko ministra EN. Kompletna porażka, absolutny brak kompetencji.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane

Reklama