statystyki

Uczelnie będą zwalniać magistrów i doktorów

autor: Urszula Mirowska-Łoskot21.01.2013, 07:08; Aktualizacja: 21.01.2013, 08:30
Uczelnie, które zatrudniają więcej magistrów i doktorów, muszą więc liczyć się z tym, że dostaną niższą dotację.

Uczelnie, które zatrudniają więcej magistrów i doktorów, muszą więc liczyć się z tym, że dostaną niższą dotację.źródło: Materiały Prasowe

Dotacja dla szkoły wyższej będzie uzależniona od stopni i tytułów naukowych pracujących w niej nauczycieli akademickich. Rektorzy już zapowiadają restrukturyzację zatrudnienia. Część chce jednak motywować pracowników do podnoszenia kwalifikacji zawodowych.

reklama


reklama


Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) zmienia sposób finansowania szkół wyższych. Obecnie publiczne uczelnie otrzymują pieniądze m.in. w zależności od tego, jakie stanowiska zajmują nauczyciele akademiccy (m.in. profesora, adiunkta czy asystenta). Resort nauki proponuje odejście od dotychczasowego sposobu ich dotowania. Chce, aby przy przyznawaniu dofinansowania uwzględniać to, jakie kadra posiada stopnie i tytuły naukowe.

Tak wynika z najnowszej wersji projektu rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie ministra nauki i szkolnictwa wyższego w sprawie sposobu podziału dotacji z budżetu państwa dla uczelni publicznych i niepublicznych. Ma wejść w życie dzień po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw z mocą od 1 stycznia 2013 r.

Najwięcej pieniędzy szkoła wyższa otrzyma zatem za osoby posiadające tytuł profesora, a kolejno mniej za nauczycieli, którzy mają stopień doktora habilitowanego, doktora, czy magistra.

– Obecnie uczelnie mają wypracowaną strategię w tym zakresie. Na przykład mogą zatrudniać magistra na stanowisku starszego wykładowcy, dzięki czemu otrzymają za niego tyle punktów, co za doktora – zaznacza prof. Waldemar Gos, prorektor do spraw finansów i rozwoju z Uniwersytetu Szczecińskiego.

Gdy nowe przepisy zaczną obowiązywać, takiej możliwości nie będzie. Za każdy stopień czy tytuł szkoła otrzyma tyle samo punktów bez względu na to, jaką dana osoba pełni funkcję.

Uczelnie, które zatrudniają więcej magistrów i doktorów, muszą więc liczyć się z tym, że dostaną niższą dotację.

– Szkoły albo będą zwalniać pracowników, albo motywować ich do zdobywania wyższych stopni awansu naukowego – uważa prof. Ryszard Dębicki, prorektor do spraw badań naukowych i współpracy międzynarodowej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Grzegorz Kolasiński, rzecznik prasowy Uniwersytetu Rzeszowskiego (UR), podkreśla, że zmiana sposobu przydziału dotacji będzie niekorzystna zwłaszcza dla młodych uczelni.

– Może to spowodować zmniejszenie środków dla tych szkół, których kadrę akademicką stanowią przede wszystkim osoby dopiero rozpoczynające karierę naukową – mówi.

Dodaje, że w tych placówkach może to doprowadzić do restrukturyzacji zatrudnienia, co będzie skutkować zwolnieniami, zwłaszcza magistrów i doktorów.

Resort nauki tłumaczy, że obecne przepisy promowały awans stanowiskowy, który nie musiał być powiązany z awansem naukowym. Zaproponowane rozwiązanie zmotywuje pracowników do szybszej kariery.

Z tym zgadza się prof. Ryszard Dębicki.

– Już teraz nasz uniwersytet przewiduje specjalną nagrodę rektora dla tych, którzy habilitują się przed 40. rokiem życia lub zdobędą profesurę przed ukończeniem 50 lat – mówi.

Obecnie po uzyskaniu stopnia doktora nauczyciele często nie podejmują dalszych starań o zdobycie wyższego stopnia naukowego. Teraz w interesie uczelni będzie to, aby zabiegali o nie, prowadząc badania i prace badawcze.

Etap legislacyjny

Projekt

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • Adam(2013-01-23 11:33) Odpowiedz 10

    Ludzie, kiedy młodzi dr mają prowadzić badania, jeśli cały czas mają dydaktykę, egzaminy (bez zapłaty - nie wliczane do pensum), zestawienia, parametryzację, archiwizację, itp. Zresztą brak kasy na badania, konferencje, wyjazdy, publikacje za własne pieniądze pracowników (dotyczy młodych) itd.

  • Hermann Brunner(2013-01-23 16:12) Odpowiedz 00

    POLACY W TUSKOSTANIE MAJĄ BYĆ NIEWOLNIKAMI!!!

  • mgr_naukowiec(2013-01-22 07:03) Odpowiedz 00

    Z doświadczenia w instytucji naukowej mogę całkiem szczerze powiedzieć, że to tylko pogorszy sytuację ludzi młodych. Instytuty (i zapewne uczelnie też) nie patrzą przyszłościowo, tylko myślą kategoriami "tu i teraz".
    Efekt jest taki, że olewa się inwestowanie w młodych ludzi np. ułatwiając im robienie doktoratu, bo... zbyt długo by to trwało, a trzeba jak najszybciej podbić statystyki. Więc system "wsparcia" rozwoju naukowego nastawia się na ludzi, którzy w jak najkrótszym czasie przyniosą więcej publikacji, tytułów, itp. Najczęściej rozwijają się ludzie, którzy mają w swojej instytucji "plecy". Niekoniecznie kogoś z rodziny, ale kogoś kto będzie nad młodym naukowcem sprawował "patronat", najlepiej jakiegoś uznanego profesora. To jest autostrada do doktoratu i habilitacji.

    Nie dziwi mnie też, że po zrobieniu doktoratów mało osób idzie dalej. Trzeba nabić sobie sporo publikacji, a najłatwiej zrobić to na początku pod płaszczykiem jakiegoś profesora. Poza tym merytoryka traci trochę na znaczeniu i w dużej mierze liczy się lans naukowy, czyli publikacje choćby o niczym, pokazywanie się na konferencjach, itd.

    Jeśli chce się ułatwić drogę do rozwoju naukowego dla młodych ludzi, to nie tędy droga. Po tych zmianach najprawdopodobniej uczelnie zamiast zachęcić młodych, pozbędą się ich jako mało perspektywicznych pracowników i będą inwestować w starych profesorów oraz podkupowanie sobie doktorów.

  • NN(2013-01-22 07:59) Odpowiedz 00

    Do studenta:
    U tych profesorów się za bardzo nie studiuje, bo migają się od pracy jak mogą (i co im zrobisz?), możesz co najwyżej pozorować razem z nimi. Stado emerytów z żenującym dorobkiem (i tytułem belwederskiego profesora) obsiadło uczelnie jak muchy padlinę. Podejrzewam, że na każdej państwowej jest podobnie, spokojnie więc możesz wybrać dowolną.
    Tak naprawdę kluczem do naprawy jest zniesienie belwederskiej profesury, która tworzy dożywotnich beneficjentów systemu, bez możliwości oceny i pracy dydaktycznej i innej. Po prostu arystokracja z tytułem i uposażeniem, którego nie sposób stracić, nawet gdy starość odebrała rozum.

  • lort wiader(2013-01-22 11:32) Odpowiedz 00

    Nie musi to oznaczać zwolnień dla osób z mgr lub dr.
    Osoby te otrzymują niższe wynagrodzenia niż np prof..
    Uczelnię będą pewnie liczyć efektywność kosztową poszczególnych osób z kadry. Bo co z tego, że dostaną dotację na profa, w wys. 100 tys, jeśli koszt jego wynagrodzenia przekracza te 100 tys.

  • XXYYZZ(2013-01-22 09:03) Odpowiedz 00

    @NN
    To, o czym piszesz, jest dramatem uczelni, studentów i pokolenia.
    Trzeba przebudować cały system edukacyjny - od przedszkola do doktoratów - bo obecnie jest to tylko pseudonaprawcza partyzantka, której celem są oszczędności, a nie jakość absolwentów i rynek pracy, a górnolotniej, baza i nadbudowa.
    Z mojej obserwacji uczelnie obecne - prywatne i państwowe - o jakości absolwenta myślą najmniej.

    A w każdej uczelni jest, co najmniej, jeden profesor/doktor, który jutro nie powinien progi uczelni przekroczyć!

  • były umcs(2013-01-22 21:25) Odpowiedz 00

    Panu Dębickiemu z UMCS do szambucha :

    Zrobiłem doktorat na UMCS w wieku 28 lat nie będąc na studiach doktoranckich , i chciałem się habilitować przed 40 -tką , ale śmieć który na liscie filadelfijskiej nie napisał nawet short communication usunął mnie z pracy i wstawił tam kochanice.

    I prosze panie rektorze nie piep... szyć głupot do mediów

  • Na uczelniach publicznych....(2013-01-22 13:46) Odpowiedz 00

    Na uczelniach publicznych, podobnie jak w calym sektorze budzetowki, pracownicy po osiagnieciu wieku emerytalnego powinni obowiazkowo przechodzic na emeryture i zwolnic miejsca pracy.
    Ci ktorzy chca pracowac nadal, powinni poszukac sobie pracy w sektorze prywatnym.

  • profesor (jeszcze nadzwyczajny)(2013-01-23 22:16) Odpowiedz 00

    Martwi mnie ta zmiana, ponieważ jestem najmłodszy w naszej katedrze i po zwolnieniu adiunktów będę musiał codziennie o 11.00. gotować wodę na herbatę.

  • nick@monic(2013-01-24 12:26) Odpowiedz 00

    A jak sie to w Polandii odbywa posrod naukowcow ?? Polecam wyklad otwarty z Uniwersytetu Jagiellonskiego:prawo akrne czesc szczegolna o przestepstwach urzedniczych,w szczegolnosci czesc.2.poswiecona łapownictwu posrod tak zwanych naukowcow w Polsce...

    Prodziekani pewnych wydzialow prawa mogliby sie duzoooo nauczyc.Polecam do obejrzenia.Hahahahaha!!!

  • komuna won(2013-01-21 20:36) Odpowiedz 00

    Brawo, kolejna bzdurna ustawa, kolejny idiotyczny przepis. Powtarzam to jak mantrę "w Polsce nie ma przyszłości" Ludzie masowo opuszczają ten skostniały, socjalistyczny, robiony dla urzędasów, schańbiony kraj. Tak to jest jak oszuści siedzą w rządzie, wybierani przez jeszcze większych niestety.

  • i korupcji(2013-01-24 12:40) Odpowiedz 00

    w Polsce nie mamy do czynienia z ksztalceniem na wysokim badz wystarczajacym poziomie tylko z preferowaniem przez uczelnie na dany okres czasowy pewnych grup spolecznych,a pewnych nie.

    Aktualnie preferowana grupa spoleczna w dostepie doj edukacji i nauki sa w wiekszosci dzieci nauczycieli.

    niestety preferowanie to nie ma niczego wspolnego ze zdolnosciami.Stad tyle bezprobocia badz nieadekwatnych zarobkow.

  • nick@monic(2013-01-24 12:15) Odpowiedz 00

    Przeciez to nie ma zadnego znaczenia,bo absowent studiow dziennych (tych bezplatnych) nie zarobi wiecej wiecej niz srednia krajowa netto...to nierealne.

    Studia to przede wszystkim wykupywanie miejsc pracy.Ile wlozysz w interes ,tyle zyskasz.Jedyna przewaga w prestizu spolecznym moze byc wykup tytulow naukowych by poczuc sie choc odrobine lepiej...no albo kombinacja jak zarobic na mlodych ludziach...w Polsce (zwazywszy na niski poziom kadry prawie zawsze sprzecznie z prawem).

    choc gdyby byly one platne w Polsce te dzienne to nie sadze by wiekszosc mgr zostala doktorami.

    Przeciez to logiczne,ze wiekszosc studentow dziennych musi skonczyc te studia mimo niskiego poziomu ogolnego bo uczelnia dostaje za nich pieniadze.

  • obserwator(2013-01-26 07:44) Odpowiedz 00

    Aby awansować na stanowisko docenta czy profesora wizytującego należy sie wykazać dorobkiem naukowym (ilością publikacji) który jest oceniany przez profesorów. Oni też wydają swoją opinię dotycząca dorobku naukowego i dopiero rektor awansuje doktora. A zatem jest motywacja do pracy naukowej czy nie? Habilitację skutecznie blokują Rady Naukowe w których zasiadaja starzy wiekiem profesorowie. Oni nie dopuszczają do otwarcia przewodu habilitacyjnego. Konkurencja niewskazana. A tak miało być dobrze. Kiedy w Polsce będzie normalnie?

  • igaaaa0000(2013-01-27 19:28) Odpowiedz 00

    BŁAGAM, NIE TWÓRZMY KOLEJNEJ KORPORACJI.

  • ryta(2013-01-29 15:09) Odpowiedz 00

    na uczelniach przewaznie humanistycznych-wieczni profesorowie emeryci blokuja nastepcow-czeste przypadki

  • pracownik(2013-01-29 15:47) Odpowiedz 00

    Pracuje od 4 lat na kilku uczelniach wyższych i w każdej nie ma szansy na etat dla magistra, jedynie dr może liczyć na stałe zatrudnienie...

  • Camil(2013-02-03 16:00) Odpowiedz 00

    Hahaha, nie bardzo rozumiem, jaki awans naukowy ma na myśli p. minister. Od czterech lat pracuję na uczelni wyłącznie na podstawie umowy śmieciowej i mimo popularności wśród studentów, którzy nie mogą się dopchać na prowadzone przeze mnie seminaria licencjackie i magisterskie nikt nawet nie bierze pod uwagę możliwości normalnego zatrudnienia mnie. W takich warunkach po prostu nie stać mnie na prowadzenie działalności naukowo-badawczej, gdyż udział w konferencji naukowej to przeciętnie wydatek rzędu tysiąca złotych, więc proszę mi nie pisać o obiektywnej wartości dążenia do prawdy, skoro obecnie jest to przeliczalne na bardzo konkretne pieniądze, które ktoś musi wyłożyć. Poza tym obawiam się, że zrobienie habilitacji może spowodować, że szkoła zrezygnuje z moich usług, które okażą się za drogie, bądź będę zmuszony nadal pracować za grosze. Kolejny tekst, który jest nacechowany brakiem znajomości realiów tego, co faktycznie dzieje się w szkolnictwie.

  • student(2013-01-21 23:59) Odpowiedz 00

    do NN: zdradź, jaka to uczelnia - chciałbym postudiować u profesury z prawdziwego zdarzenia, niekoniecznie słuchając młodych zarozumialców, co nie wiele mają do powiedzenia, ale są baardzo zajęci wszelką chałturą - no, bo takie ciężkie czasy, wiadomo...

  • Xenomorph(2013-03-06 14:42) Odpowiedz 00

    Smieszne jest pisanie, jakoby pracownicy uczelni nie chcieli awansowac po doktoracie. Habilitacja i profesura oznacza wieksze zarobki za taka sama prace (godzinowo - bo praktycznie bywa lzejsza np. seminaria zamiast cwiczen laboratoryjnych) oraz mozliwosc decydowania o tym co sie robi - kto by tego nie chcial?

    Prawda jest taka, srodowisko profesorskie zrobilo z habilitacji fetysz i wyznacznik statusu podobny do szlachectwa wiec wara od niej "plebsowi" - trzeba sie najpierw odsluzyc i "zdobyc uznanie srodowiska". W efekcie uzyskanie habilitacji jest z roku na rok coraz trudniejsze, do tego stopnia, ze w ostatnich latach podawano, ze srednia to ok. 15 lat - przy czym wedlug ostatniej reformy "made by Kudrycka" trzeba ja zrobic w lat... osiem?!

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama