statystyki

Prywatne szkoły nie dla każdego. Chętnych więcej niż miejsc i wysokie czesne

Klara Klinger07.03.2012, 07:00; Aktualizacja: 07.03.2012, 11:40
  • Wyślij
  • Drukuj

Nawet 50 tys. zł trzeba zapłacić za roczną naukę dziecka w prestiżowej niepublicznej szkole podstawowej. Ale i tak chętnych jest więcej niż miejsc. Rodzice cenią indywidualne podejście, bezpieczeństwo i wysoki poziom.



W marcu rusza rekrutacja do szkół podstawowych, a rodzice stają przed wyborem: publiczna czy niepubliczna. Choć liczba tych drugich sukcesywnie się zwiększa, to nadal stanowią zaledwie okruch w edukacyjnym torcie. W zeszłym roku spośród 360 tys. świeżo upieczonych uczniów klas I do niepublicznych szkół poszło zaledwie 9,5 tys.

Niektóre prywatne placówki są tak oblegane, że rodzice zapisują do nich dzieci zaraz po urodzeniu. Inne wprowadziły selekcję – zanim przyjmą siedmiolatka, poddają go egzaminom. Zdarza się, że rozmowę kwalifikacyjną przechodzą także rodzice. To ma zagwarantować, że szkoła nie spadnie w rankingach oraz że uczniowie będą się obracać w „odpowiednim środowisku”. A gwarancja tych dwóch rzeczy kosztuje. I to słono.

W amerykańskiej szkole w Konstancinie pod Warszawą roczna nauka kosztuje 50 tys. zł. Na podobną wysokość czesnego muszą być przygotowani rodzice chcący posłać swoją latorośl do szkoły brytyjskiej w Warszawie. Jednak w większości prywatnych szkół w stolicy opłaty wynoszą od 1 do 1,5 tys. zł miesięcznie. Dla przeciętnej rodziny to i tak stawki zaporowe. Same szkoły tłumaczą, że nic nie mogą z tym zrobić, bo dużą częścią czesnego jest opłata za wynajem budynku.

Dla porównania w Białymstoku prywatna podstawówka kosztuje 500 zł miesięcznie. W mniejszych miejscowościach jest jeszcze taniej. – Zdarzają się placówki żądające tylko 100 – 200 zł miesięcznie – mówi pracownik Społecznego Towarzystwa Oświatowego, które prowadzi 90 szkół w całym kraju. Jednak do tak atrakcyjnych cen często trzeba doliczyć inne wydatki, sprytnie zakamuflowane w oficjalnych cennikach. Dla przykładu w jednej z prywatnych szkół w Białymstoku czesne to 540 zł, ale płaci się je także w czasie wakacji. Ponadto obowiązuje wpisowe – tysiąc złotych.

Sześć lat podstawówki może zakończyć się rachunkiem między 20 a 50 tys. zł. Rodzice decydują się na takie obciążenie z nadzieją, że ich dziecko otrzyma lepszą edukację. Ale okazuje się, że za dodatkowe zajęcia często trzeba dodatkowo płacić. – Czesne wynosi 1,2 tys. zł, ale do tego dochodzi basen za kilkaset złotych na kwartał i ping-pong za 40 zł miesięcznie – wylicza Katarzyna Jabłkowska, która posyła syna do jednej z prestiżowych warszawskich podstawówek. Wybrała tę szkołę, dlatego że jej syn jest tam bezpieczny (szkoła jest monitorowana). Oprócz tego obraca się w dobrym towarzystwie dzieci z rodzin inteligenckich. – Szkoła jest dla ucznia, a nie odwrotnie – mówi Katarzyna.

To, co dla jednych rodziców jest zaletą, ich przeciwnicy uznają za wadę. Chodzi właśnie o ograniczenie świata dziecka do jednego towarzystwa – wyselekcjonowanego przez egzaminy oraz zasobność rodziców. Zwolennicy edukacji publicznej wskazują też, że nie ma sensu płacić za prywatne nauczanie w czasach, kiedy państwowe szkoły są w stanie zapewnić dużą różnorodność zajęć pozalekcyjnych. – Mamy angielski, jest przekrój innych bezpłatnych zajęć – od programowania przez szachy, zajęcia z logiki aż po tańce i sport – wylicza Anna Zalewska, dyrektor SP nr 116 w Białymstoku.

Paradoksalnie przeciw niepublicznym szkołom może świadczyć liczebność klas. Mała liczba osób ogranicza możliwość wyboru znajomych, skazując dziecko na kilkoro, którzy chodzą z nimi do klasy. W jednej z prestiżowych szkół, gdzie trafia wiele dzieci z rodzin prawników i przedsiębiorców (koszt rocznej nauki 40 tys. zł), do jednej z klas uczęszczał tylko... jeden uczeń. Jego rodzice uznali to za atut.

Jeden argument jest niepodważalny i przeważa za szkołami niepublicznymi – to wyniki sprawdzianu po 6. klasie. Takie placówki po prostu gwarantują sukces w końcowych testach. W jednej z warszawskich podstawówek, która co roku zajmuje pierwsze miejsca w rankingach, presja na wyniki jest tak duża, że większość dzieci korzysta dodatkowo z korepetycji.

Wyniki uczniów

W ub.r. podobnie jak w latach poprzednich uczniowie szkół niepublicznych osiągnęli lepsze wyniki sprawdzianu po 6. klasie od uczniów szkół publicznych. Pierwsze ukończyło 7284 uczniów, drugie – 359 874. Drudzy mieli gorsze wyniki w każdym ze sprawdzanych obszarów. Średnia punktów zdobywanych w niepublicznej szkole to 29,26 pkt na 40 możliwych, w publicznej – 25,19 pkt. Dodatkowo dzieci ze szkół niepublicznych w tej dyscyplinie zdobywały średnio 5,23 pkt na 6, w publicznych – 3,90 pkt.




Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Komentarze: 13

  • 1: MJ12 z IP: 83.15.128.* (2012-03-07 09:47)

    Trzeba dalej wywierać presję, by zlikwidować KN i wszystkie publiczne szkoły. Wtedy kształcić będzie się tylko elita, którą będzie na to stać, a reszta będzie pracować za psie pieniądze u i na tę elitę.

    Szkoda tylko, że przeciętny ujadacz narzekający na pracę nauczycieli nie dostrzega tego, że cała nagonka, rozkręcana także przez GP, ma właśnie na celu to, co napisałem powyżej - zniszczenie systemu publicznych szkół i wprowadzenie na ich miejsce odpłatnych szkół dla wybranych. Próbuje się zrobić z systemem oświaty to, co zrobiono z opieką medyczną. Kogo stać, ten leczy się prywatnie. Kogo nie stać, ten sterczy w wielomiesięcznych kolejkach do specjalistów.

  • 2: student z IP: 87.206.223.* (2012-03-07 12:50)

    Mozna tez zadac pytanie o oceny w szkolach prywatnych - czy sa wystawiane zgodnie ze zdolnosciami uczniow czy z dowodem wplat na konto szkoly.

  • 3: Cogito z IP: 85.222.86.* (2012-03-07 19:00)

    MJ 12 Sam jesteś ujadacz. Dość już wyzysku pracujących, żeby budżetowe nieroby miały etaty i wypuszczały połgłówków. Trzeba sprywatyzować szkoły - będzie lepiej i taniej dla społeczeństwa.

  • 4: aga z IP: 83.11.152.* (2012-03-07 20:14)

    No to dalej oszczędzać na oświacie publicznej - klasy 50-osobowe, nauczyciel 40 godzin pod tablicą za 1000 zł padający na pysk. Po jakimś czasie pracy w takich warunkach uczeń nie zda matury nawet na 20%. Wytykajcie nadal nauczycielom ich pozorne Eldorado, a dacie rządowi przyzwolenie na udupienie nas i... Waszych dzieci. I wtedy albo będziecie uczyć Wasze dzieci sami, albo... brać kredyty na edukację zamiast na mieszkanie!

  • 5: były nauczyciel z IP: 78.8.224.* (2012-03-07 23:10)

    Nie każdy musi skończyć podsawówkę- a tak teraz mają nakazane nauczeciele w publicznych szkołach. Choć uczeń matoł to winny jest nauczyciel a nie rodzice czy natura. Więc szkoły niepubliczne mają uzasadnienie bo tam zarówno nauczyciel jest zainteresowany wynikami jak i rodzice. Jest wiele systemów stypendialnych i pomocowych w tym kraju dla biednych i zdolnych uczniow. W szkolnictwie musi być też wybór jak w sklepach, sa taniesze i droższe, jakościowe lepsze i gorsze, modniejsze itd. Popatrzcie na inne kraje, zarówno wschodnie jak i zachodnie zastanówcie się i wyciągnijcie wnioski, choć to trochę kosztuje wysiłku umysłowego. Informuję, że przeciązenie mózgu nie powoduje żylaków.

  • 6: Nauczyciel z publicznej z IP: 87.204.120.* (2012-03-08 00:16)

    Osiągaja lepsze wyniki , bo dostają dzieci o wiekszych mozliwościach. A to zadna sztuka. Niech wezmą dzieci z dolnej normy i zrobia z nich orły, to potwierdzi ich jakość.

  • 7: MJ12 z IP: 89.78.5.* (2012-03-08 07:07)

    Cogito, skoro już sięgnąłeś argumentów ad personam, to pozwolę sobie zapytać: za wypisywanie głupot i uprawianie demagogii płaci ci DGP czy PO? Prywatne szkoły tańsze dla społeczeństwa? Dobry żart. Społeczeństwo na prywatnych szkołach tylko traci - raz że infrastruktura przechodzi ZA DARMO w ręce prywatne, dwa - prywatne szkoły także otrzymują pieniądze z budżetu państwa, a trzy stać na nie tylko dobrze zarabiających rodziców. Przeciętnej polskiej rodziny na prywatną szkołę nie będzie stać. Tak jak nie stać na leczenie w prywatnych klinikach czy odkładanie składek na emeryturę w III filarze.

  • 8: Uczeń z IP: 164.126.84.* (2012-03-08 10:17)

    W państwowych szkołach nauczycielom nie chce się pracować. Uczniowie się nudzą na zajęciach, a nauczyciele czekają tylko na coroczne podwyżki za tak niewiele przepracowanych godzin tygodniowo - najmniej w Europie. Do pracy belfry!

  • 9: joanna z IP: 83.3.209.* (2012-05-15 20:19)

    Do pracy uczniowie. Nauczyciel za was się nie nauczy:)

  • 10: Małgosia z IP: 212.180.160.* (2012-10-07 20:18)

    MJ 12 powiem tak szkoły państwowe przynajmniej w Polsce są beznadziejne. Owszem prywatne tez nie wszystkie są hiper , super. itd ,ale mozna znalezc taka ,która opdpowiada ,ale nie w Warszwawie. Nie wiem co tu stało ,ale nagle zrobił sie tutaj taki chaos ,ze lepiej nie mówic. Nie , mówie ,ze wole mieszkac na wsi , czy na bezludnej wyspie. O nie nigdy. Jedzdze po Europie i wiem ,c o sie dzieje , ostatno przez kilka lat spedzam wakacje w Slovenii , moze kiedys sie tam przenose,ale mysle ,ze Gdansk tez jest ok. A wracajac do szkół państwowych jak pisalam sa beznadziejne, gdyz w szkołach są prześladowania , trzeba w końcu o tym powiedziec , a nie ,,dokuczanie'' tylko PRZEŚLADOWANIE! Jesli twojedziecko w państwowej szkole , nie jest prześladowane , to ono jest przesladowcą , lub człowiekeim obojetnym czyli i tak na to samo wychodzi. Presja , bo dzieciaki muszą... Czyli chora ambicja szkoły a konkretnie nauczycieli i dyrektora/dyrektorki. Uczenie dzieciaków wszystkiego ,a przeciez i tak im sie to nie przyda w przyszlości. Języki obce . Dzieciaki wszystko co muszą umieją na papierze , napiszą to ale jak już,,wyślesz'' je do Niemiec , USA , Słowenii , UK , Włoch , Austrii ... To będzie krucho z rozmową. O i oczywiscie zadawanie niewiadomo ile , bo na lekcji ,się prawie nic nie robi ,więc dzieciaki po nocy muszą siedziec. Pomijam juz fakt grubych podręczników. To co ktos juz wspomniał liczne klasy jeszcze... . A i chce abyście zauważyli ,ze skoro Pan Jarosław zrobił takie cudowne zmiany jak rządził , to czemu córeczki Pani Marty chodzi do amrykańskiej podstawówki. Jeśli uważasz ,że państwowe szkoły są ok , to ok ,ale ja mam na ten temat inne zdanie i mam nadzieję ,ze zauważysz co się w nich dzieje i pomyślisz trochę , bo przeciez chodzi o dobro naszych dzieci. Pozdrawiam Małgosia z Warszawy


Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

zobacz więcej »

zobacz więcej »

zobacz więcej »

zobacz więcej »

zobacz więcej »

serwisy tematyczne w GazetaPrawna.pl