– Staramy się wypełnić ten obowiązek, który ma pomagać, a nie usztywniać zasady pracy. Regulamin będzie opiniowany przez nauczycieli na radzie pedagogicznej. Jeśli część zagłosuje negatywnie, uwzględnimy to w protokole, ale nie zamierzamy go już modyfikować – wyjaśnia Izabela Leśniewska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 23 w Radomiu.

Do negatywnego opiniowania regulaminów namawia swoich członków Związek Nauczycielstwa Polskiego. Argumentuje, że nauczyciele i tak nie mają większego wpływu na ich treść. – Skutki tych rozwiązań mogą być takie, że nauczyciele mogą być nierzetelnie oceniani – przestrzega Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

Przewiduje, że wraz z rozpoczęciem roku szkolnego zacznie się wielki chaos, bo nauczyciele będą musieli skupić się nad kryteriami oceniania i innymi regulacjami, które będą na nich nakładać kolejne obowiązki, np. związane z nowymi przepisami bhp.

Resort edukacji zamierza m.in. wydłużyć minimalne przerwy do 10 minut, a także wprowadzić specjalne formularze do wypełniania przy każdym opuszczeniu placówki przez nauczyciela i uczniów. Zmieni się też organizacja lekcji – zajęcia z przedmiotów, które wymagają intelektualnego wysiłku, muszą być realizowane nie później niż do szóstej godziny zajęć. Część z tych rozwiązań ma obowiązywać od 1 marca 2019 r., jednak szkoły, przygotowując plany lekcji, będą musiały uwzględnić nowe zasady. Problem w tym, że przepisy wciąż są w fazie konsultacji i nikt nie wie, jaki ostatecznie przyjmą kształt.

Dyrektorzy obawiają się także problemów związanych z brakami kadrowymi. Wielu nauczycieli jeszcze przez samym rozpoczęciem roku szkolnego rozważa odejście na emeryturę na podstawie przepisów o świadczeniach kompensacyjnych, a młodzi coraz częściej szukają pracy poza szkołą. Szefowie placówek nie gwarantują im bowiem stałego zatrudnienia, a jedynie na rok. Zatem wiele szkół jeszcze we wrześniu będzie na gwałt poszukiwać nauczycieli określonych specjalności.