statystyki

„Być wzorem cnót wszelakich i autorytetem". Kidyba: Coraz trudniej jest być prawnikiem

autor: prof. zw. dr hab. Andrzej Kidyba21.08.2018, 09:56; Aktualizacja: 21.08.2018, 10:46
prawo, Temida, sąd, wyrok, orzeczenie, sądownictwo

Droga dla domorosłych doktorantów, ośmielonych habilitowanych i podwórkowych profesorów na bycie kimś na uczelni do końca świata zostaje otwarta.źródło: ShutterStock

Profesor – to powinno brzmieć dumnie. Tak jak kapitan u Karola Borchardta powinien być „wzorem cnót wszelakich i autorytetem”. Co więc zrobić z osobą, która specjalizuje się w pisaniu donosów, lekceważy studentów, nie uczestniczy w zebraniach katedr?

C oraz trudniej pisze się o prawnikach i prawie. Można zajmować się tym dobrym, które od lat obowiązuje (a jest go niewiele), ale chyba zupełnie nie warto tym, które powstaje w ostatnim czasie w Sejmie. Zdarzają się jaskółki, o których pisałem w ostatnim felietonie (DGP nr 137 z 17 lipca 2018 r.), ale to są wyjątki potwierdzające regułę. Coraz trudniej jest być prawnikiem. Czy można cieszyć się z tego, że prawnicy mogą wszystko uzasadnić dla osiągnięcia przez innych celu? Nie można. Dobrze kształcone rzesze, tysięczne armie zasilały polski system wszystkich władz. A dziś co? Ta wielka grupa staje się masą, magmą, która nie wie, co robić w obliczu pojawiających się chałturników prawnych. Bo gdy będzie protestować, naraża się na zarzut aktywności politycznej, gdy nic nie robi, godzi się na koniec polskich prawników. Tych, którzy spędzili tysiące godzin nad tym, żeby zrozumieć, czym jest trójpodział władzy, jak powinien przebiegać proces legislacyjny, jakie są zasady techniki legislacyjnej itd. itd.

Dziś okazuje się, że te godziny niepotrzebnie spędzone na nauce prawa zamienione zostały na minuty i kwadranse, gdzie można wszystko poprawić (choć widać było wcześniej, co jest do poprawienia), wszystko odwrócić (choć wiadomo było, że przepis był zły). Najgorsze w tym jest chyba jednak to, że procesami tymi nie kierują poważni prawnicy, ale ci, którzy się za takich uważają. Gdy oglądamy telewizję, słuchamy radia i czytamy prasę, widzimy, że narrację związaną z polskim prawem narzucają w Sejmie właściwie trzy osoby. I nie są to osoby z tytułami profesorskimi. Za nic ma się więc zasady i reguły. Jest kuglowanie, oszukiwanie, poprawianie tego, co jest uchwalane. Co więcej, poprawki są często przygotowywane w trakcie uchwalania ustawy.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (10)

  • Mecenas(2018-08-21 11:03) Zgłoś naruszenie 1720

    Już tłumaczę Panu Profesorowi. Trójpodział władzy polega na tym, że władza dzieli się na : ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. I wpływ na skład tej władzy mają wyborcy - podatnicy. W sytuacji, gdy władza "sądownicza" oderwała się od rzeczywistości, gdy sama się wybiera i sama się osądza jest PATOLOGIĄ. Jakbyś my zareagowali, gdyby np. posłowie i senatorowie sami wybierali swoich następców i sami się osądzali ??? Jakbyśmy zareagowali,, gdyby członkowie władzy wykonawczej (rząd) sam szkolił i wybierał swoich następców ?? A tak jest w sądownictwie.... ! gdy poseł, senator, minister - złamie prawo --- odpowiada przed Sądem....., a przed kim odpowiadają sędziowie jak np. ukradną komuś 50,00 zł ? przed swoimi kolegami, ze swojej korporacji..... i dlatego trzeba ZAORAĆ całe to "sądownictwo" zbudowane na sowieckich bagnetach po 1945 r.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • re(2018-08-21 12:34) Zgłoś naruszenie 1315

    Nie ma powodów do kuriozalnego twierdzenia, że władza sądownicza "oderwała się od rzeczywistości" zaś twierdzenie, że "wybiera się sama" jest po prostu ordynarnym kłamstwem, co łatwo sprawdzić.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • t(2018-08-23 12:59) Zgłoś naruszenie 101

    Tylko, że za milczącą aprobatą profesorów, absolwentów prawa sprowadzono do poziomu ludzi bez wykształcenia. Jakie uprawnienia prawnicze ma absolwent 5-letnich studiów prawniczych? Otóż takie same, jak osoba bez żadnego wykształcenia. Tak samo się go z resztą traktuje, na każdym kroku pokazując, że jeżeli nie został członkiem korporacji - to jest nikim. Dzięki takiemu podejściu w administracji publicznej ten podział jest szczególnie wyraźny. Mamy radcę prawnego urzędu - bożyszcze (głównie od zamówień publicznych) i resztę prawników pracujących w urzędzie, traktowanych wręcz upokarzająco.

    Odpowiedz
  • kol(2018-08-24 14:42) Zgłoś naruszenie 03

    Tacy pchają się do SN łamią KONSTYTUCJE ALE TO ICH NIE OBCHODZI,,

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane