statystyki

Alarm! Zawód lekarz już nie tak atrakcyjny

autor: Klara Klinger, AK31.07.2017, 07:32; Aktualizacja: 31.07.2017, 09:13
Eksperci przyznają, że proste zwiększenie limitów na studiach medycznych nie rozwiąże problemu.

Eksperci przyznają, że proste zwiększenie limitów na studiach medycznych nie rozwiąże problemu.źródło: ShutterStock

Na 13 najpopularniejszych uczelniach było w tym roku o niemal 5 tys. mniej kandydatów na stacjonarne studia medyczne niż rok wcześniej. To spadek o 10 proc.

Reklama


Na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w 2013 r. było 20 osób na miejsce, rok temu niemal 13, w tym 12,4. Na Uniwersytecie Jagiellońskim liczba chętnych rok do roku spadła o 200 osób (z 8,6 osoby na miejsce w 2016/2017 zmniejszyła się do 7,6 w tym roku). W Lublinie było 800 kandydatów mniej – było ich 10,2 zamiast 13,6 na miejsce. W Białymstoku spadło z 20 do 17 osób. W Bydgoszczy 17,5 chętnego, gdy rok temu niemal 21. Na Uniwersytecie Wrocławskim – 14 zamiast 15. Łącznie na 13 najpopularniejszych uczelniach medycznych na kierunek lekarski zgłosiło się 50 557 kandydatów. Limit przyjęć to 3688 miejsc.

O spadku zainteresowania może świadczyć i to, że do rozszerzonej matury z biologii i chemii, które są wymagane na większości uczelni jako warunek aplikacji na studia medyczne, przystąpiła mniejsza liczba osób (średnio po ok. 1,5 tys. mniej niż przed rokiem), choć liczba maturzystów była o zaledwie 342 osoby mniejsza niż w 2016 r.

Uczelnie nie muszą się martwić o chętnych, bo nawet przy nadchodzącym niżu demograficznym nie będą musiały zabiegać o kandydatów. Jednak może to być dzwonek alarmowy, że maleje prestiż zawodu lekarskiego.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (42)

  • Rozczarowana(2017-07-31 10:51) Zgłoś naruszenie 9314

    Jestem lelarzem. Żałuje że wybrałam ten zawód. Moi znajomi którzy pokończyli kierunki techniczno-informatyczne zarabiają 2-3razy wiecej ode mnie, stać ich na coroczne wakacje za granicą i nie muszą opuszczać swoich dzieci za 24-48h kilka razy w miesacu. Do tego nikt ich w pracy niewyzywa i nie mówi że n nich płaci oraz wypomina że mają zwracać za studia kiedy wyjadą za granice. Maturzyści, wybierajcie mądrze- zawód lekarze jest super ale niestety nie w Polsce....

    Pokaż odpowiedzi (10)Odpowiedz
  • jon(2017-07-31 13:08) Zgłoś naruszenie 6713

    Spadła liczba chętnych na studia medyczne? Ale mi nowina! To takie dziwne, że coraz mniej głupich, chcących się uczyć w pocie czoła, kilkanaście lat, żeby potem zarabiać jako lekarz specjalista 3000,0 zł na etacie w szpitalu, być szczutym, hejtowanym, manipulowanym, straszonym . Kto chce za najniższą krajową, kosztem własnego zdrowia i życia pracować w zawodzie o najwyższym stopniu odpowiedzialności, w zawodzie, w którym trzeba być skupionym w każdej sekundzie i nie wolno się pomylić, bo ceną takiej pomyłki może być czyjeś życie? △ ▽ • Odpowiedz • Udostępnij › Spadła liczba chętnych na studia medyczne? Ale mi nowina! To takie dziwne, że coraz mniej głupich, chcących się uczyć w pocie czoła, kilkanaście lat, żeby potem zarabiać jako lekarz specjalista 3000,0 zł na etacie w szpitalu, być szczutym, hejtowanym, manipulowanym, straszonym . Kto chce za najniższą krajową, kosztem własnego zdrowia i życia pracować w zawodzie o najwyższym stopniu odpowiedzialności, w zawodzie, w którym trzeba być skupionym w każdej sekundzie i nie wolno się pomylić, bo ceną takiej pomyłki może być czyjeś życie?

    Odpowiedz
  • jjj(2017-07-31 10:44) Zgłoś naruszenie 2825

    Prestiżu tego zawodu nigdy nie było...co to za praca stać parę godzin przy stole operacyjnym pochylając się nad pacjentem albo siedzieć w gabinecie i wypisywać świstki...niestety ale 90% lekarzy będzie wykonywać prace nie taką jaką sobie wymarzy czy wyimaginuje w głowie. Odpowiedzialna i ciężka praca a prestiżu nie ma tak naprawdę żadnego..to już lepiej prawnikiem zostać albo jakimś naukowcem i skończyć kierunek badawczy np. biologie, analitykę medyczną, chemie, farmacje i pracować w jakichś instytutach badawczych - znacznie bardziej rozwojowe a i człowiek nie czuje się jak służący.

    Pokaż odpowiedzi (5)Odpowiedz
  • TurboRatownik(2017-07-31 15:25) Zgłoś naruszenie 178

    Stażyści (1 rok pracy) mają niepełne prawo wykonywania zawodu i zarabiają po 1500 zl na etacie + nie mogą dorabiać w zawodzie. Lekarze na rezydenturze odorobinę ponad 2000 zł, ale ju moga sobie dorobić w przyhodniach czy prywacie...tam już kasa lepsza, ale przeciez nie o to chodzi by Lekarz pracował po 300-400 godzin by przeżyć. Po specjalizacji nadal w wielu spzitalach w tym kluczowym zawodzie zarabia się znacnzie ponizej średniej krajowej. Podobn sytuacja jest we wszystkich zawodach medycznych. W Europie średnio zawody takzwanego średniego szczebla(Ratownicy, Pielegniarki, Fizjoterapeuci itd) zarabiają minimum od 1,5-2 średnich krajowych, lekarze 1,8-3. Żebyśmy obecnie spełniali takie warunki: Pielegniarki dziś majaod 1900-3200 zł pensji brutto. Musiałyby mieć: 6300-8400 zł brutto Lekarze: 7650 zł - 12600 zł Co nam proponuje rząd? Nawet nie połowe tego i ro od 2021 roku. Wedle wyliczeń guś średnia krajowa przekroczy 5000 zł. Pielęgnairce proponują 3200 zł -po studiach 3800 zł - po studiach i 2 letniej specjalizacji 5200 zł - po studiach, z tyułem magistra i specjalizacją, ale tylko gdy pracodawca uzna ,że wykształcenie jest potrzebne na jej stanowisku pracy ( w praktyce oznacza to ,że takich pielęgniarek nie będzie) . Obecnie kasjer w lidlu w Warszawie 3800 zł Brutto + gwaranja rocznej podwyżki na poziomie 400 zł. Do 2021 roku będzie to 5400 zł. Człowiek od kórego wymaga się jedynie niekaralności, pełnoletności i mile widzianego wykształcenia średniego będzie zarabiać węcej niż soba po łaćznie 7 latach studiow, z minimum 5 letnim doświadczeniem, masą kursów na własny koszt, odpowiadajaca za ludzkie zdrowie i życie.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Han(2017-07-31 11:19) Zgłoś naruszenie 158

    Jest jeszcze jeden ważny czynnik, który na to wpłynął. Mianowicie od bodajże dwóch lat kolejne uczelnie wprowadziły uiszczanie opłat rekrutacyjnych po uzyskanych wynikach matur i jest już ich teraz chyba większość. Wiąże się z tym, że poprzez nieuiszczanie tej opłaty, część osób rezygnuje z planów ubiegania się o miejsce na tych uczelniach ze względu na uzyskane wyniki matur i te przestają już być kandydatami na kierunek lekarski. Kiedyś natomiast opłaty trzeba było zrealizować "z góry", tzn. przed ogłoszeniem wyników maturalnych, dlatego kandydatami stawało się dużo osób, których wyniki maturalne okazały się na tyle słabe, że normalnie nie zdecydowałyby się na uczestnictwo w rekrutacji. Do tego wcześniej, nie znając swoich wyników maturalnych, uczniowie składali podania na wiele uczelni, na tak zwany "wszelki wypadek", w zabezpieczeniu jakby nie dostali się na preferowaną uczelnie i były osoby, które potrafiły złożyć je na większość uczelni w Polsce, co dodatkowo sztucznie zwiększało liczbę kandydatów na kierunek lekarski. Z kolei teraz osoby, które znają swój wynik maturalny, wiedzą mniej więcej, na jaką uczelnie są w stanie się dostać. Tak jeszcze z moich obserwacji, jeżeli chodzi o spadek zainteresowania samym kierunkiem lekarskim wśród licealistów, to chciałbym dodać, że osoby te zazwyczaj mają bardzo małe pojęcie o fatalnych warunkach przyszłej pracy (oczywiście w Polsce) i to raczej nie będzie najbardziej istoty czynnik zmniejszonej ilości kandydatów na studia. O prawdziwej, a nie tej, którą sobie wyobrażali pracy lekarza (niskie zarobki, brak specjalizacji, przepracowanie) dowiadują się dopiero na studiach.

    Odpowiedz
  • Grześ(2017-07-31 11:47) Zgłoś naruszenie 1415

    Należy oddzielić całkowicie prywatną służbę zdrowia od publicznej . Tak jest na zachodzie w W. Brytani , Irlandii,Niemczech . Lekarz pracujący w państwowym szpitalu nie miże prowadzić prywatnego gabinetu ani pracować w innym prywatnym szpitalu bo to rodzi korupcję. Do państwowych szpitali można się dostać niemal jedynie przez prywatne gabinety . I w końcu powinno być wiadomo co należy się z państwowej służby zdrowia a co nie . Nie m na świecie tak bogatego kraju który zapewniłby bezpłatne leczenie wszystkim i wszystkiego . Dziś mamy chorą sytuację gdzie urzędnik decyduje czy dany pacjent będzie leczony No. Przy rzadkim nowotworze na NFZ czy nie mimo że płaci na służbę zdrowia . U musi szukać pieniędzy na leczenie poprzez fundacje mimo że cały czas płaci składki zdrowotne . To chore . Anomali jest więcej . Choćby fakt że na służbę zdrowia wydawanych jest z budżetu trzy razy mniej pieniędzy niżna 500+. Widać że chodzi nie o zdrowie obywateli a o wygrane kolejne wybory.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Absolwentka Wydziału Lekarskiego ;)(2017-07-31 12:04) Zgłoś naruszenie 142

    Radom zgarnął wszystkich kandydatów ...

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Iunkijj(2017-08-01 01:28) Zgłoś naruszenie 125

    Ja jestem rezydentem, a wlasciwie bylem. Jetem tez programista i powiem Wam ze nie wroce juz do medycyny. Za duzo stresu, non stop niewyspanie. Za 2-4 tys? Tutaj oddaje projekt mam 9 na reke za 3 tygodnie pracy, siedze glownie w domu, SPIE. Zrezygnowalem po 3 latach na kardiologii ale ciesze sie ze nie pozniej, kiedy juz bym w to "wsiakl"

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • maxirudy(2017-07-31 13:43) Zgłoś naruszenie 103

    "Niezadowolonego lekarza i prawnika który zmieniłby zawód, nie znam" Bo jesli zmienil zawod to juz jest "zadowolony", a jesli jest niezadowolony to zawodu nie zmienil... A transformacja miala sprawic ze rzadzi rynek - podaz i popyt, a w sluzbie zdrowia NADAL rzadzi panstwo i zadnej transfromacji nie bylo... chyba ze przeszlismy prywatyzacje i tylko mi sie wydaje ze te obowiazkowe skladki zdrowotne to na pan stwowa sluzbe zdrowia place?

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-07-31 12:06) Zgłoś naruszenie 104

    O ile dobrze pamiętam teksty serwowane społeczeństwu podczas "transformacji", (swoją drogą ten termin doskonale opisuje zamiary okrągłostołowe, by nic nie zmienić, a tylko przekształcić stare w nowe) zwłaszcza tej bezrobotnej części, to drogą do sukcesu maiła być: Konieczności ustawicznego kształcenia się, elastyczności, w poszukiwaniu pracy i akceptowanie konieczności ciągłego przebranżawiania się. W myśl tych zasad niezadowoleni lekarze mogą zrobić kurs programowania i próbować zrobić karierę informatyka, bo wszyscy zarabiają tam kokosy, zostać operatorem wózka widłowego, bo nie ma papierologii, lub hydraulikiem, polecane dla niezrealizowanych urologów. Niestety moich rad raczej nikt nie weźmie na poważnie, bo wygłaszający je, domyślnie nie kierowali ich do polityków, prawników, lekarzy itd, czyli tak zwanych elit. O ile dobrze wiem to jedynym politykiem który skorzystał z tych rad jest p. Ryfiński który rozpoczął karierę kierowcy Ubera, choć marzeń o powrocie do polityki nie porzucił. Trochę go rozumiem, żyć z czegoś trzeba, a społeczeństwo dało wymówienie na piśmie. Niezadowolonego lekarza i prawnika który zmieniłby zawód, nie znam

    Odpowiedz
  • za granica(2017-07-31 15:37) Zgłoś naruszenie 99

    Jakie mniej chętnych? Chętnych nadal jest dużo, ale maturzyści nie są głupi. Caraz chętniej aplikuja na uczelnię zagraniczne. Modne są Czechy, Słowacja, a nawet Ukraina... W tym roku prawie 100 maturzystów z Polski rozpocznie studia medyczne na uczelni w Tarnopolu. Może na tą tendencję trzeba by zwrócić również uwagę? Dlaczego Polacy nie chcą studiować w swoim kraju?

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Pracownik wyzyskiwany przez konowałów.(2017-07-31 19:38) Zgłoś naruszenie 619

    PEWNIE, ŻE TAK. TO PRAWDA. 200 ZŁOTYCH ZA 2 MINUTY BADANIA KANDYDATA NA KIEROWCĘ KATEGORII B BIORĄ te KONOWAŁY.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • tańczący(2017-07-31 20:58) Zgłoś naruszenie 44

    wyzyskiwany bo liczyć nie umie... ile z tego dostaje lekarz?? 200 zl to oplata administracyjna narzucona przez Arłukowicza jeszcze...

    Odpowiedz
  • EMERYTKA(2017-08-06 00:29) Zgłoś naruszenie 10

    NIE JESTEM LEKARZEM - LECZ CZĘSTYM PACJENTEM SZPITALNYM..ZGADZAM SIĘ Z TYM CO PISZĄ LEKARZE. WIDZĘ MLODYCH LEKARZY NA DYŻUACH NOCNYCH I SWIĄTECZNYCH.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama