statystyki

Asperger przy zwalonym moście, czyli oświata i jej reforma w Boćwince

autor: Mira Suchodolska12.03.2017, 17:00
Rozporządzenie ministra edukacji narodowej z  24 lipca 2015 r. reguluje to, co dzieciak z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego, które zostało wydane ze względu na autyzm, zespół Aspergera lub niepełnosprawność sprzężoną, powinien dostać w ramach edukacji.

Rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 24 lipca 2015 r. reguluje to, co dzieciak z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego, które zostało wydane ze względu na autyzm, zespół Aspergera lub niepełnosprawność sprzężoną, powinien dostać w ramach edukacji.źródło: ShutterStock

Wójt gminy Kruklanki właściwie na mnie nakrzyczał. Zainteresowanie mediów doprowadza go do histerii. Bo dlaczego jakaś gazeta uczepiła się właśnie tej wioski i szkółki.

Reklama


Nauczyciele zrobili błąd. Jeśli raz się ugięli i za darmo robią to, za co powinni im płacić, to nie zobaczą już pieniędzy. Samorządy, jeśli chodzi o oszczędzanie na dzieciach z orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego, bywają bardzo kreatywne – ocenia ekspertka stowarzyszenia Nie-Grzeczne Dzieci.

Wójt ma kłopot: dokłada do oświaty 1,3 mln zł rocznie, gmina jest zadłużona, wszyscy się go czepiają. Dyrektor szkoły ma problem: wie, że zgodnie z prawem powinien zatrudnić nauczyciela wspomagającego, ale nie ma za co. Nauczyciele zaciskają zęby: darmo robią to, za powinni im płacić. Rodzice są rozgoryczeni: na ich dzieci gmina dostaje dziesięć razy tyle, co na innych uczniów, po ponad 50 tys. zł na głowę rocznie. I chowa te pieniądze do kieszeni.

Paweł i Beniamin nie wypowiadają się. Żyją w innym świecie. Jak to autyk z aspergerem. Ale dobrze by było, żeby w tym swoim świecie nie pozostali.

Historia się przewala

Boćwinka to malutka wioska – wszystkiego 200 mieszkańców. Turyści jadący do wakacyjnej wsi Kruklanki mogą nawet nie zauważyć, że mijają miejscowość o nazwie kojarzącej się z zupą gotowaną na młodych burakach z nacią. Ale też po prawdzie nie ma w niej niczego szczególnie ciekawego – trochę domów, trochę pól obrabianych przez sfatygowane kombajny, jakieś bobrowe żeremia, jakaś agroturystyka.

Historia Boćwinki także nie jest szczególnie porywająca – w połowie XVI w. w ramach kolonizacji Prus Książęcych Jan Pusz (Pusch) sprzedał trochę ziemi niejakiemu Łukaszowi Lipińskiemu z powiatu piskiego, który miał założyć na niej wieś i pomagać w urządzaniu polowań. Ten ściągał osadników – głównie protestantów, katolików oraz starocerkiewnych. Historia się toczyła, Boćwinka zwana wówczas Neu Freudenthal, rozrastała się, rodziły się dzieci. Punkty zwrotne: epidemia dżumy, jaka po III wojnie północnej w okolicach 1710 r. nawiedziła te tereny, sprawiła, że liczba mieszkańców zmniejszyła się o połowę (zmarły 103 osoby), zapanował głód, nie miał kto obrabiać pól. W walce z epidemią nie pomagało nawet odkopywanie trupów, odrąbywanie im głów, wsadzanie pod pachę i ponowne zakopywanie. Ale ludzie żyjący tutaj są twardzi. Były następne wojny, a oni trwali. W 1857 r. było ich 297 dusz. Sześćdziesiąt osiem lat później już 315 osób. Za osiem lat populacja się powiększa o kolejne 11 głów. Potem populacja Boćwinki tylko spadała. Ale należy przyznać, że niezależnie od historycznych kolein, w jakie wpadała wioska, jej lokalni włodarze dbali o oświatę. Pierwsza szkoła w Boćwince, na 72 uczniów, wyrosła w 1817 r., tym samym, kiedy w odległym o 600 km Lwowie założono Ossolineum, a Uniwersytet Krakowski (podobna odległość) został przemianowany na Jagielloński.

Jeśli, szanowni czytelnicy, przebrnęliście przez ten długi wstęp, powstrzymam się z kolejnymi datami, byście nie pomyśleli, iż zwariowałam. Bo można by w nieskończoność mnożyć rocznice, pokazywać historyczne konotacje, sugerować zależności. Co nie zmienia faktu, że nawet w najmniejszej wiosce, jak choćby Boćwinka, żyją ludzie. Z korzeniami niemieckimi, polskimi, ukraińskimi, plączącymi się ze sobą – typowe wschodnioeuropejskie kundle. Mają problemy, wychowują dzieci, wiążą z nimi ambicje i marzenia. Historia się przetacza, przechodzą fronty, mijają I i II wojna światowa, po każdym z tych kataklizmów życie wraca do normy, rodzą się dzieci. I funkcjonuje szkoła. Mózg i serce małej społeczności.


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama