statystyki

Wątpliwości w sprawie uprawnień aplikantów. Petycja w Sejmie

autor: Anna Krzyżanowska08.12.2016, 07:46; Aktualizacja: 08.12.2016, 08:33
W ocenie instytutu konsekwencje niezdania egzaminu adwokackiego lub radcowskiego nie powinny być aż tak dotkliwe.

W ocenie instytutu konsekwencje niezdania egzaminu adwokackiego lub radcowskiego nie powinny być aż tak dotkliwe.źródło: Materiały Prasowe

Przez rok od daty zakończenia aplikacji wskazanej w zaświadczeniu o odbyciu szkolenia młody prawnik może zastępować adwokata przed sądami (z wyjątkiem m.in. Sądu Najwyższego i NSA), organami ścigania czy urzędami państwowymi. Mówi o tym art. 77 prawa o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 615 ze zm.). Tożsama zasada obowiązuje w odniesieniu do aplikantów radcowskich. Dzięki niej osoby, które nie miały szczęścia podczas egzaminu zawodowego, mogą dalej praktykować. Pytanie jednak, czy roczny okres zachowywania uprawnień aplikanckich jest wystarczający. Instytut Thomasa Jeffersona ma wątpliwości.

Reklama


„Po upływie roku od zakończenia aplikacji i pomimo posiadania sporego doświadczenia w zawodzie prawnika (najczęściej jest to już ok. 4–5 lat) byli aplikanci zostają zrównani w prawach do reprezentacji innych osób przed sądami, z osobami, które nigdy nie odbyły aplikacji” – zwraca uwagę fundacja w swojej petycji wniesionej do Sejmu.

W ocenie instytutu konsekwencje niezdania egzaminu adwokackiego lub radcowskiego nie powinny być aż tak dotkliwe. Zwłaszcza że ponoszą je także osoby, które do egzaminu zaraz po zakończeniu nauki w ogóle nie podeszły, co często ma miejsce np. w przypadku kobiet wychowujących małe dziecko. W dodatku, jak przypomina instytut, obecnie zakreślone terminy skutkują tym, że prawnik, który za drugim podejściem zda, przez kilka miesięcy i tak nie ma uprawnień niezbędnych do pracy.

Dlatego fundacja wnioskuje o zmianę przepisów i wydłużenie okresu posiadania uprawnień aplikanckich do trzech lat od zakończenia nauki. „Dopiero niezdanie lub nieprzystąpienie do trzech kolejnych egzaminów powinno powodować ich utratę” – przekonują autorzy petycji.


Pozostało jeszcze 44% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (16)

  • TvKB(2016-12-08 11:37) Zgłoś naruszenie 815

    Aplikacja ? Co za dylematy! Niech się zapytają posłowie, czy uchwalają różne ustawy, jedne dla aplikantów i ich patronów (adwokatów i radców prawnych), a inne dla magistrów prawa bez aplikacji, a inne dla pozostałych obywateli. Jeśli temu zaprzeczą, to niech się zapytają, czy magistrowie prawa bez aplikacji, którym uniwersytety poświadczyły znajomość obowiązującego prawa w wystarczającym stopniu i w imieniu państwa nadały im tytuł zawodowy magistra prawa nie powinni również korzystać z prawa postulacji we wszystich sądach RP. Jedyną różnicą powinno być, żeby każdy z nich działał pod swoim tytułem zawodowym (magister prawa, aplikant, adwokat, radca prawny) i każdy musiałby posiadać obowiązkowe ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (OC) oraz być ustawowo zobowiązanym do dotrzymania tajemnicy adwokackiej. Ponadto można by wprowadzić specjalizacje w różnych dziedzinach prawa, aby zasygnalizować klientom, że taki specjalista z danej dziedziny prawa, w której posiada doktorat (niepodważalne kryterium) i kilkuletnią praktykę zawodową, oferuje większe prawdopodobieństwo optymalnej obsługi klienta w danej dziedzinie prawa, niż jego kolega bez takiej specjalizacji. Ceny rynkowe za usługi specjalisty kształtowały by się na wyższym poziomie, bo liczba usługodawców – doktorów prawa w danej dziedzinie (oferta rynkowa) byłaby mniejsza, a popyt na nią z pewnościa większy. Rynek wówczas wymusiłby na każdym prawniku konieczność nieustannego dokształcania się, tak aby nie wypaść z zawodu z uwagi na brak kientów (popytu). Wówczas różnice między magistrami prawa a doktorami lub profesorami prawa przekładałyby się zgodnie z zasadami gospodarki rynkowej na różnice w dochodach i w sukcesie zawodowym i skończyłoby się biadolenie, że korzystają z oligopolu jak żadna inna grupa zawodowa, że państwo ich faworyzuje w przeciwieństwie do innych zawodów, że jest ich za dużo, że stawki są za niskie i że za mało zarabiają, etc. Rozwiązanie jest proste, wymaga tylko większości sejmowej i jej determinacji do rozwiązania tego problemu zgodnie z zasadami socjalnej gospodarki ryknowej, wymyślonej przez Prof. Alfreda Müller-Armack, a wprowadzonej w życie przez Prof. Ludwiga Erhard, oboje w rządzie Konrada Adenauera.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • pytanie(2016-12-08 14:26) Zgłoś naruszenie 89

    A kiedy obiecane uwolnienie usług prawnych? Kiedy dostęp magistrów do sądów?

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • TvKB(2016-12-08 15:47) Zgłoś naruszenie 57

    Argumenty praktyki i lekarza przytaczane przez krytyków mojej tezy uważam za nieadekwatne, ponieważ prawo to system ustaw, których znajomość i stosowanie uczy się podczas studium prawa i zbędna jest ich powtórka podczas aplikacji. Prawnicy nie są lekarzami, to odrębne zawody, których nie należy ze sobą porównywać. Jak w moim poście powyżej wskazałem, kllienci mieliby wolny wybór odnośnie kwalifikacji prawnika, gdyż każdy z nich działałby pod swoim tytułem zawodowym, a ponadto każdy z nich byłby ustawowo zobowiązany do ubezpieczenia się od OC.

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • Aleks(2016-12-08 11:11) Zgłoś naruszenie 31

    I co wazne: EGZAMIN JEST TYLKO RAZ W ROKU !!!

    Odpowiedz
  • TvKB(2016-12-09 12:16) Zgłoś naruszenie 12

    Do @ZZ(2016-12-08 15:29) W odpowiedzi na argument lekarza, wspomnę że są lekarze, którzy leczą pacjentów drogimi lekarstwami markowymi, ale też są lekarze leczący tanimi genericami, czyli tanimi lekarstwami, których patenty wygasły, a inni jeszcze leczą produktami homeopatycznymi, etc.. W sytuacji prawników powinno być podobnie. Magistrowów prawa działających pod swoim tytułem zawodowym, można by per analogiam porównać z tymi, co stosują produkty generyczne (generics), ale i te, mimo że tanie, też są skuteczne,

    Odpowiedz
  • TvKB(2016-12-09 11:40) Zgłoś naruszenie 03

    Do @Seraph(2016-12-08 14:15) „...Jasne, jest sporo mądrych i skutecznych prawników, którzy mogliby spokojnie stawać w szranki z adwokatami, czy radcami, ale to własnie aplikacja i uzyskany po zdaniu egzaminu tytuł zawodowy zaświadczają o przygotowaniu człowieka do zawodu. " Magister prawa jest również tytułem zawodowym nadanym przez RP i państwo jest tu w obligo aby dostosować przepisy prawne, tak aby magister prawa otrzymał z tytułem zawodowym uprawnienia do wykonywaania zawodu prawnika, łącznie z postulacją w sądach RP. Na przeszkodzie stoi oligopol adwokacko-radcowski, wedle mojego zdania, wcale nie leżący w interesie publicznym, jak to wymaga ąrt. 17.1. konstytucji, tylko w interesie partykularnym 2 grup zawodowych i ich europejskiego stowarzyszenia CCBE, które tak o sobie na swojej stronie interenetowej pisze: „It is important to note that regulating the admission to the profession and enrolment of lawyers is one of the main competences and functions of European Bars.” Jak w poprzednim poście wspomniałem, filarem socjalnej gospodarki rynkowej jest likwidacja wszelkich monopoli i oligopoli, a z tego konstytucyjnego zadania państwo się jeszcze nie wywiązało. Między magistrem prawa bez aplikacji, a magistrem prawa po aplikacji nie ma żadnej różnicy. Jedynym niepodważalnym wyróżnieniem się z masy prawników byłby wyższy stopień akademicki doktora prawa, wskazujący na jego wyższe od magistra kompetencje w danej dziedzinie prawa, w której jest specjalistą, gdyż jego alma mater mu to w dyplomie doktora prawa poświadczyła. Obeccna sytuacja prawna, w której stopnie akademickie doktora prawa dewaluuje się kursikami u patronów zwanych aplikacjami, które ich absolwentom nadają więcej uprawnień zawodowych niż stopień doktora prawa, jest absurdalna i ma jedynie na celu ochronę partykularnych interesów korporacji, niespełniających podstawowego wymogu konstytucyjnego, czyli interesu publicznego, zgodnie z ąrt. 17.1.konstytucji, Nawet reguły zawodowe europpejskiego stowarzyszenia adwokacko-radcowskiego CCBE w Brukseli kończą z mitem, że przynależność do samorządu jest równa z wysokimi kwalifikacjami zawodowymi, ilustrując w Art. 5.2.1. obowiązek adwokatów i radców prawnych, nie posiadających w danej dziedzinie prawa wystarczających kwalifikacji, a do których kolega z innego kraju UE zwróciłby się o pomoc, do przekazania tej sprawy innemu koledze, specjaliście z danej dziedziny prawa. Samo przyznanie się do tego faktu europejskiego lobbysty ma swoją specyficzną wagę: ”Art. 5.2.1. Der Rechtsanwalt, an den sich ein Kollege aus einem anderen Mitgliedstaat wendet, ist verpflichtet, in einer Sache nicht tätig zu werden, wenn er nicht hinreichend qualifiziert ist; er hat in diesem Fall seinem Kollegen dabei behilflich zu sein, einen Rechtsanwalt zu finden, der in der Lage ist, die erwartete Leistung zu erbringen. „ Facyt jest taki, że między magistrem prawa bez aplikacji a magistrom prawa po aplikacji (adwokat i radca prawny) nie ma żadnej różnicy, nikt nie jest perfektny, ani omnibusem. Konkretyzując, postuluję o prawo do postulacji w sądach RP dla magistrów prawa bez aplikacji, gdyż jedyną różnicą między prawnikami działającymi pod swoimi tytułami zawodowymi powinna być ich specjalizacja i to leżałoby w interesie publicznym.

    Odpowiedz
  • Kierownik robót elektrycznych(2016-12-16 20:29) Zgłoś naruszenie 00

    Jeszcze gorzej w budownictwie Od 1966 roku razy około 2 miliony http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/29331261B9

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama