statystyki

Czy można teoretycznie kształcić przyszłych prawników praktyków?

autor: Maciej Gutowski, Piotr Kardas22.01.2018, 07:25; Aktualizacja: 22.01.2018, 08:39
Koncepcja umożliwienia prowadzenia aplikacji przez uniwersyteckie wydziały prawa prowadzić musi do zasadniczej zmiany modelu przygotowywania do wykonywania zawodu prawnika w praktyce.

Koncepcja umożliwienia prowadzenia aplikacji przez uniwersyteckie wydziały prawa prowadzić musi do zasadniczej zmiany modelu przygotowywania do wykonywania zawodu prawnika w praktyce.źródło: ShutterStock

Dostęp do zawodów prawniczych oraz zasady odbywania aplikacji od dawna stanowią przedmiot kontrowersji, sporów i radykalnych zmian. Na przestrzeni lat obserwowaliśmy liberalizację dostępu do aplikacji adwokackiej i radcowskiej, połączoną ze zwiększeniem kompetencji ministra sprawiedliwości. Dla przyszłych sędziów i prokuratorów utworzono scentralizowany system, odseparowany od modelu kształcenia innych prawników. W zasadzie każda większość polityczna wprowadzała do modelu kształcenia prawników zmiany, konsekwentnie pomijając koncepcję godności sędziego jako korony zawodów prawniczych. Mimo prezentowanych przez lata rozmaitych koncepcji, niezależnie od skali radykalizmu, nikt nie wpadł na pomysł, by praktyczne kształcenie aplikantów zastąpić teoretycznym. Wydawało się, że co do fundamentów, tj. przekonania, iż nauka praktycznego wykonywania zawodu zasadniczo różni się do edukacji uniwersyteckiej, nie ma sporów.

Przedstawiona niedawno idea przekazania uniwersyteckim wydziałom prawa kompetencji do prowadzenia aplikacji adwokackiej oraz radcowskiej i uczenia praktyki w oparciu o model teoretyczny wydaje się tyleż śmiała, co osobliwa. Podstawowym zadaniem uniwersytetów jest przygotowanie przyszłych absolwentów do etapu kształcenia zawodowego. Mającego inny charakter, zakres i formę niż nauka na wydziałach prawa. Realizowanego przez inny podmiot, bo opartego na swoistej relacji między teoretycznie wykształconymi absolwentami a posiadającymi doświadczenie zawodowe praktykami. Kształcenie aplikantów ma na celu przekazanie praktycznej wiedzy i umiejętności. Bazuje na wiedzy uzyskanej podczas studiów prawniczych, zweryfikowanej przez egzamin wstępny. W racjonalnie ukształtowanym systemie nie ma miejsca ani powodu, by w toku aplikacji powtarzać lub powielać teoretyczną wiedzę prawniczą. Z tych też względów podstawą kształcenia zawodowego była, jest i powinna pozostać szczególna relacja uczeń–mistrz.

Aplikacja adwokacka w całym okresie funkcjonowania palestry w  odrodzonej Polsce oparta była na tym modelu. Owa relacja, określana jako stosunek patronacki, uczy aplikanta wiedzy i umiejętności w praktyce stosowania prawa. Ewentualne wykłady lub seminaria jedynie uzupełniają praktyczną wiedzę, umiejętności i sprawność. Nie można opierać kształcenia zawodowego na modelu wykładów akademickich. To, że w związku z otwarciem aplikacji adwokackiej i radcowskiej przez pewien czas zdecydowany nacisk położono na kształcenie ogólne, prowadzone w formie wykładów, warsztatów czy seminariów, nie może zmienić niczego z punktu widzenia podstawowych zasad racjonalnego kształcenia zawodowego. Ten etap jest już bowiem za nami.


Pozostało jeszcze 51% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (19)

  • Mecenas(2018-01-22 15:07) Zgłoś naruszenie 230

    Mam pytanie: czy autorzy powyższego tekstu mecenasi: Kardas i Gutowski ---- sami odbyli 3 letnie aplikacje adwokackie na zasadzie relacji "uczeń - mistrz" ????????????????????/ bo w necie jest informacja, że mec. Kardas odbył--- aplikację sędziowską i z tego tytułu zdawał potem egzamin radcowski, a o drugim - Gutowskim, - próżno szukać informacji, czy odbył 3 letnią aplikację adwokacką.....

    Odpowiedz
  • Amy(2018-01-22 12:48) Zgłoś naruszenie 171

    Drodzy autorzy, proszę w takim razie wytłumaczyć dlaczego kształcenie podyplomowe prawnikow odbywa się w wielu krajach zachodnich na uniwersytetach np w Niemczech, Austrii, Anglii ? Dlaczego w Polsce kształcenie prawnikow trwa znacznie dłużej niż w innych krajach zarówno zachodnich jak i wschodnich ? Porównajmy: Niemcy 4 lata studiów prawa i 2 lata aplikacji ( rechtsreferendariat)na uniwersytecie dla wszystkich 4 zawodów prawniczych a w Austrii aplikacja trwa tylko rok , Francja 4 lata studiów prawniczych + 1,5 roku aplikacja, Włochy 5 lat studiów prawniczych + 1,5 roku aplikacja tak samo w Grecji, w Anglii 3 lata studiów + 9miesieczny legal practice course na uniwersytecie, Rosja 4 lata studiów prawniczych i niecałe 2 lata praktyki, Bułgaria 5 lat studiów prawniczych i 6 miesięcy aplikacji, Czechy 5 lat studiów prawa + 2lata praktyki, Stany Zjednoczone brak aplikacji 3 lata studiów prawniczych i egzamin. Nie mowie np o Szwecji, gdzie pelnomocnikiem noze byc kazdy kto ukonczyl 18 lat a i tam cale kształcenie trwa 6 lat. Dlaczego zajęcia, które odbywają się raz albo raz na 2 tygodnie w izbach nie mogłyby być prowadzone na uniwersytecie skoro zajęcia te mają charakter teoretyczny, są powtórzeniem materiału że studiów ? Tym bardziej, że na uniwersytetach wykładowcy są w przeważającej większości sędziami, adwikatami, radcami prawnymi itd

    Odpowiedz
  • TvKB(2018-01-22 11:24) Zgłoś naruszenie 125

    Iluzją jest opowiadanie o praktycznej nauce zawodu bez konkretyzownia, z czego miałaby się ona składać. Pisać pozwy, repliki, wnosić o przeprowadzenie dowodów, stawiać pytania świadkom, etc. nie jest wyobrażalne bez znajomości odpowiednich procedur sądowych i prawa materialnego, a to zaliczam do wiedzy teoretycznej, którą każdy magister prawa opanował na studiach prawniczych, zanim otrzymał dyplom magisterski. Doświadczenia zawodowe zbiera każdy on the job przez całe swoje życie zawodowe, gdyż prawo stale się zmienia i każdy prawnik jest zmuszony stale aktualizować swą wiedzę prawniczą. Mistrz to magister w tłumaczeniu z łaciny, a zatem w większości wypadków, stosunek mistrz-uczeń, to magister-magister, gdyż tylko niewielki procent adwokatów i radców prawnych posiada wyższe stopnie akademickie od magistra. Moim zdaniem chodzi korporantom prawniczym jedynie o tanią siłe roboczą aplikantów, dochody z kursów i blokowanie przynajmniej przez 3 lata konkurencji zawodowej ze strony magistrów prawa. Do jeszcze niedawna w Hiszpanii mogł każdy absolwent uniwersytecki wydziału prawa (licenciado en derecho) wykonywać zawód adwokata, zanim pod presją korporantów z UE system zmieniono i wprowadzono aplikacje (do wyboru) albo na uniwersytetach, albo organizowane przez korporacje adwokackie, ale o wiele krótsze niż w RP. Czy przedtem w Hiszpanii adwokaci zaraz po ukończonych studiach prawniczych byli zawodowo słabsi od adwokatów z innych krajów UE? Nie wydaje mi się, skoro ten system tam aż do niewadna tak funkcjonował. Czy teraz, już po tych zmianach w prawie, adwokaci hiszpańscy po aplikacji uniwersyteckiej są zawodowo słabsi od tych po aplikacjach w korporacjach prawniczych? Nie wydaje mi się, gdyż w przeciwnym razie zlikwidowanoby aplikacje uniwersyteckie. Lobbystom korporacyjnym brak jest przekonywujących argumentów i dlatego jak mantrę powtarzają praktyczna nauka zawodu bez jej konkretyzacji i udowodnienia jej zasadności, wiedząc, że to samo można również osiągnąć innymi drogami:

    Odpowiedz
  • proste liczenie(2018-01-22 20:52) Zgłoś naruszenie 111

    To, że obecne kształcenie adwokatów czy radców jest komplentym absurdem można dowieść MATEMATYCZNIE. Wyobraźmy sobie, że mecenas X pracuje w 10 tysięcznymi miasteczku. Jest jeden. Przyjmuje aplikanta. Po 4 latach jego uczeń Y zostaje mecenasem. Rynek dzieli się na dwa. Ale to nie koniec. Załóżmy, że teraz obaj przyjmują po jednym aplikancie. Po kolejnych 4 latach będą musieli podzielić rynek na 4 osoby. Potem na 8 potem na 16. Ten przyrost konkurencji jest jeszcze szybszy gdyby przyjąć, że X co roku przyjmuje jednego aplikanta. Jaki zatem interes ma X żeby kogokolwiek ształcić. A już kształcić dobrze, to mimo bujnej wyobraźni nie mogę sobie wymyślić takiej przyczyn. Cały ten system kształcenia to jedna wielka fikcja, dostosowana jedynie do klanów rodzinnych i reglamentacji dostępu do zawodów.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • td(2018-01-23 06:59) Zgłoś naruszenie 90

    Podział na jakichś adwokatów, radców, notariuszy - to sztuczny podział rodem sprzed stuleci. Wtedy całe prawo liczyło 50 stron zapisanych kulfonami. I to było do objęcia pamięcią. Teraz opanowanie ustawy o VAT albo zrozumienie istoty badań genetycznych przekracza możliwości normalnego człowieka. Nie wiem czemu państwo nie zrezygnuje z tej reglamentacji zawodowej i nie postawi na specjalizacje. W każdej dziedzienie się tak dzieje. Ludzie nie chcą chodzići do lekarzy od wszystkiego - tylko każdy chce do specjalisty. Pracodawcy nie zatrudniają informatyka od wszystkiego , tylko w zależności od potrzeby bierze takiego od baz danych albo od podpinania kabelków. Może pora spojrzeć prawdzie w oczy, że utrzymywanie korporacji prawniczych to konserwowanie przeszłości, która do współczesności ma się jak dorożka do samochodu..

    Odpowiedz
  • ted(2018-01-22 13:18) Zgłoś naruszenie 84

    Aplikacja uniwersytecka jest bardzo dobrym pomysłem. Na uniwersytetach wykłady czesto prowadzą praktycy. Dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, by zajęcia jakie odbywają się w izbach prowadzone również były na uniwersytetach. Przecież ktoś kto będzie na aplikacji uniwersyteckiej też może pracować w kancelarii. Znam adwokatów czy radców, którzy podczas aplikacji w ogóle nie pracowali w kancelaria, nie byli na zastępstwie procesowym albo w ogóle nie odbywali aplikacji a mimo to radzą sobie. Także nie ma żadnych przeciwwskazań dla wprowadzenia aplikacji uniwersyteckiej. zajęcia mogłyby być prowadzone częściej niż w izbach, dzięki czemu aplikacja mogłaby trwać krócej tak jak w innych krajach.

    Odpowiedz
  • fiu fiu(2018-01-22 13:53) Zgłoś naruszenie 813

    Pamiętam jaką wiedzę praktyczną miałem gdy pierwszy raz przekroczyłem próg kancelarii (moja pierwsza praca) a jaką gdy zdałem egzamin korporacyjny. Przy czym mój patron nie żałował mi pracy. Sporządzanie pism procesowych, w tym skarg do wsa i skarg kasacyjnych do NSA, apelacji, pozwów. Klientom, którzy trafią na "adwokatów" "radców prawnych" po aplikacji uniwersyteckiej współczuję. No ale państwo ma zamiar zezwolić, no to tak będzie się działo. Już dzisiaj zastanawiam się nad tworem prawnym, gdzie komornik może wpisać się ot tak na listę adwokatów bez żadnej praktycznej wiedzy (nigdy nie był na sali sądowej). Jak on ma bronić oskarżonego? Matko boska.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • abc(2018-01-22 14:35) Zgłoś naruszenie 61

    Proponowane rozwiązanie tzn. prowadzenie aplikacji na uniwersyteckich wydziałach prawa może pokazać ż czasem kto lepiej przygotowuje do wykonywania zawodu. Skoro od dawna można wykonywać zawód adwokata czy radcy nie odbywając aplikacji adw/radcowskiej a nawet bez zdawania egz adwokackiego czy radcowskiego to co jest przeszkodą dla wprowadzenia nowej drogi ? Osoby, ktore doszly do zawodu tymi drogami nie wykonuja go gorzej niz ci co konczyli aplikacje. Ż kolei zajęcia na wydziale prawa uniwersytetu mogą być prowadzone w soboty i niedziele a w tygodniu taki aplikant może pracować w kancelarii, zastępować przed organami.

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • Opos(2018-01-22 12:46) Zgłoś naruszenie 57

    Wiedza na temat procedur na studiach. Buahahaha. Praktyczna też. Pfft. Polałem się prawie kawą. Nie pisz takich rzeczy dobra i te twoje bo to "naciski korporantów z UE" też są funta kłaków warte. Może po prostu uznali , ze muszą coś zmienić aby wzrósł poziom takich mecenasów "po studiach" Już sobie wyobrażam te masówki na studiach pod okiem takich tuzów praktyków. Potem będzie śmiech na sali sądowej, gdzie nagle poglądy Pana Profesora, może fantastycznie brzmiące w książkach zmierzą się z praktyka i bogatym orzecznictwem przeciwnym, o którym oczywiście wcześniej nie uprzedził, bo przecież to ujma na honorze by była. Be występowania samemu przed Sądem na prawdę jest ciężko potem prowadzić kancelarię. A jak już coś jako młody radca czy adwokat schrzanisz z powodu braku A w jaki sposób mają na studiach występować przed Sądem, jak nauczą się pisania pism procesowych, przygotowując wcześniej tylko pisemka ze wzoru, na podstawie jakiegoś mało skomplikowanego kazusu. Potem tylko tacy z uniwerku będą prosić o praktyki aby coś umieć. Po studiach mogłem zresztą wyrzucić wiedzę do kosza prawie całą i zacząć się uczyć na nowo. A tutaj niby uniwerek ma przygotować do praktyki również? Ilu z tych wykładowców będzie praktykami z jakimś doświadczeniem. Czy może za "grubą kasę" od aplikantów będą i tak ściągać radców i adwokatów do wykładów? Czy to nie będzie po prostu nowa korporacja prawnicza tylko, że na uniwerku, na temat których niektórzy znajomi moi nabijają się, że tam to podręcznikowy "chów wsobny" się uprawia.

    Odpowiedz
  • AA(2018-01-22 13:00) Zgłoś naruszenie 37

    Kto miałby być patronem takiego "aplikanta", gdzie odbywałby praktyki? U Dziekana?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Radek(2018-01-23 16:46) Zgłoś naruszenie 30

    Patrząc na wypowiedzi nie ma żadnych rozsądnych argumentów przeciwko możliwości prowadzenia aplikacji na uniwersyteckich wydziałach prawa. Praktyków na uczelniach nie brakuje, wobec czego nie będzie różnicy czy zajęcia będą prowadziły izby czy wydziały prawa. Gdy chodzi o doświadczenie to aplikanci zdobywają je w różnych miejscach m.in w urzędach, jako asystenci sędziów, w bankach, ubezpieczalniach czyli nie tylko w kancelaria. Ż resztą wcześniej też tak było.

    Odpowiedz
  • swtooth(2018-01-27 16:05) Zgłoś naruszenie 20

    Tak się składa, że teraz tez na aplikacjach zajęcia są prowadzone z teoretykami. Sprawa dotyczy jedynie możliwości prowadzenia na aplikacjach zajęć teoretycznych nie tylko w izbach ale też na uniwersytetach. Przecież na wydziałach prawa zajęcia czy ćwiczenia prowadzą praktycy. W takim razie co więc stoi na przeszkodzie w prowadzeniu samych zajęć z teorii na aplikacjach nie tylko w izbach ale też na uniwersytetach ? Co jest złego w tym, że zajęcia mogłyby odbywać się częściej, np. w soboty i niedzielę, dzięki czemu aplikacja mogłyby trwać 2 lata a nie 3 ? Jak widać wszędzie poza Polska kształcenie prawnikow, w tym praktyka po studiach prawniczych trwa krócej najczęściej 1-2 lata albo jeszcze krócej albo w ogóle nie ma żadnych aplikacji. Dotychczasowy polski model jest długi, drogi i niespotykany - poza Polska kształcenie prawnikow nie należy do żadnych izb.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane